Kwalifikacja na igrzyska z zerkaniem na Singapur

3 maja będzie sądnym dniem dla badmintonistów. Wówczas opublikowany ranking światowy da bowiem odpowiedź, którzy z nich zagrają na igrzyskach olimpijskich. W Londynie mogą wystąpić dwa duety z naszego kraju. Mikst stoi jednak nad przepaścią
Gdyby kwalifikacje na igrzyska zakończyły się dziś, to w Londynie zagrałyby dwie pary reprezentujące podlaskie kluby - Robert Mateusiak/Nadia Zięba (Hubal Białystok) i Adam Cwalina/Michał Łogosz (SKB Litpol-Malow). O przepustki można jednak walczyć do maja, a po ostatnich problemach zdrowotnych szczególnie mikst jest w dość trudnej sytuacji.

- To już dla nas ostatni dzwonek, aby zdobyć niezbędne punkty i zakwalifikować się na igrzyska - przyznaje Mateusiak, który ma za sobą występy na igrzyskach w Sydney, Atenach i Pekinie.

Na igrzyska zakwalifikuje się 16 par, a zostaną one wyłonione na podstawie rankingu światowego, który zostanie opublikowany 3 maja. Nie jest jednak tak, że to szesnaście pierwszych duetów z tej listy uzyska prawo do gry w Londynie. Jeden kraj może wystawić co najwyżej dwie pary, ale tylko pod warunkiem, że ma dwa duety w czołowej ósemce rankingu. Ponadto wśród 16 par, które zagrają na igrzyskach mogą być też reprezentanci Afryki czy Australii. Oni mogą otrzymać dzikie karty, ale tylko wówczas gdy duet z tego kraju plasuje się w pierwszej pięćdziesiątce światowego rankingu. Biorąc te wszystkie uwarunkowania pod uwagę zajmujący obecnie 26. pozycję w światowym rankingu mikst Mateusiak/Zięba spełnia normy kwalifikacyjne.

- Na tą chwilę jesteśmy na 16. miejscu, czyli ostatnim dającym przepustkę na igrzyska. Ale tuż za nami jest duet z Singapuru, który teraz rozpoczyna turniej w Wietnamie i będziemy z niecierpliwością obserwować, jak tam się spisze. Jeżeli wygra zrówna się z nami punktami w rankingu światowym - wyjaśnia Mateusiak.

Sytuacja polskiego mikstu, który jeszcze niemal dokładnie rok temu był na czwartym miejscu w światowym rankingu, byłaby zdecydowanie lepsza, gdyby nie ostatnie problemy zdrowotne. Kontuzjowana była Zięba.

- Wypadły nam w zasadzie dwa miesiące. Nadia jeszcze nie trenuje na sto procent, ale już musimy powoli zacząć startować myśląc o wyjeździe na igrzyska - stwierdza Mateusiak.

Pierwszym startem naszej pary po problemach zdrowotnych były międzynarodowe mistrzostwa Polski, które odbyły się w poprzednim tygodniu. Mikst Hubala zdobył na nich brązowy medal. Była wówczas szansa na wyższą pozycję, ale nasz duet postanowił oddać walkowerem półfinałowy pojedynek z Anglikami Ben Stawski/Lauren Smith.

- Kusiło nas żeby zagrać z młodymi Anglikami, ale nie chcieliśmy ryzykować, bo gdyby Nadi odnowił się uraz to byłoby to dla nas koniec - tłumaczy Mateusiak. - Już przed mistrzostwami postanowiliśmy, że zagramy dwa mecze i potem zrezygnujemy. Dostaliśmy 600 punktów do światowego rankingu i o to nam chodziło. Musimy bowiem cały czas oglądać się za siebie, pilnować swojej pozycji i patrzeć na duet z Singapuru. Za bardzo nie mamy bowiem szans, aby podskoczyć w światowym rankingu. Para z Niemiec, która jest przed nami w rankingu, patrząc na niego przez pryzmat przepustki na igrzyska, ma sporą przewagę. Aby ją odrobić musielibyśmy wygrać jakiś turniej, a nie ma co się oszukiwać obecnie nie jesteśmy w najlepszej dyspozycji. Przed nami teraz cztery turnieje i mam tylko nadzieję, że Nadia to wytrzyma. Rozegrać cztery turnieje pod rząd to jest naprawdę spory wysiłek, a Nadia jest przecież po kontuzji.

Polski mikst w czwartek wylatuje na turniej do Australii, który odbędzie się w przyszłym tygodniu. Potem ma w planach zawody w Holandii, następnie start w mistrzostwach Europy i pod koniec kwietnia weźmie jeszcze udział w turnieju w Indiach.

Intensywny miesiąc ma również przed sobą debel Cwalina/Łogosz. Ta para również walczy o wyjazd do Londynu i również ostatni czas miała stracony z powodu problemów zdrowotnych. Z urazem zmagał się Cwalina.

- Przepadło nam sporo turniejów, gdyby nie to już dawno mielibyśmy zaklepane miejsce na igrzyskach - uważa Łogosz, który ma za sobą trzy starty na igrzyskach razem z Mateusiakiem.

Debel z Suwałk obecnie plasuje się na 21. pozycji w rankingu światowym.

- Patrząc na ranking z perspektywy igrzysk jest to 13. miejsce. Mamy spory zapas punktów, ale też musimy patrzeć co zrobią będący za nami reprezentanci Anglii i Tajlandii - tłumaczy Łogosz.

Para SKB w międzynarodowych mistrzostwach Polski zdobyła srebrny medal. Teraz przed nią gra na zawodach w Finlandii. Potem, tak jak mikst, wystartuje na imprezie w Holandii i na mistrzostwach Europy.

- Jeżeli wówczas nasza kwalifikacja na igrzyska nie byłaby pewna to wystartujemy jeszcze w turnieju w Indiach, ale ma nadzieję, że nie będzie to potrzebne. Nasza gra z turnieju na turniej wygląda coraz lepiej i bardzo liczę szczególnie na dobry występ na mistrzostwach Europy - kończy Łogosz.

Więcej o: