Deszcz i chłód nie straszne dla kolarzy. Skandia Maraton Lang Team przejechał przez Białystok

Bartosz Banach z grupy HP-Sferis wygrał białostocką edycję Skandia Maraton Lang Team. Na czterech dystansach w sumie ścigało się około 500 zawodników.
Najbardziej prestiżowy w Polsce cykl wyścigów w Białymstoku był rozgrywany po raz trzeci z rzędu. Gdyby nie padający deszcz i zimno na starcie najprawdopodobniej stanęłoby dwa razy więcej zawodników, tak jak przed tygodniem podczas pierwszej edycji tegorocznego cyklu w Krakowie.

Kolarze do Białegostoku przyjechali z różnych zakątków kraju. Wśród nich byli profesjonaliści, jak i zupełni amatorzy. Ci pierwsi walczą o wygraną w Pucharze Polski i ścigają się na najdłuższym dystansie Grand Fondo, który w Białymstoku liczył 99 kilometrów. Start i meta sobotnich wyścigów miały miejsce na Rynku Kościuszki, ale w większości trasa wiodła drogami szutrowymi i leśnymi w Puszczy Knyszyńskiej. Grand Fondo wygrał Bartosz Banach z HP-Sferis, któremu przejechanie trasy zajęło 2:55,22 min. Drugie miejsce zajął Aleksander Dorożała z Mbike Factory Team, a trzecie Radosław Rękawek z KROSS RACING TEAM. Banach dzięki wygranej prowadzi w klasyfikacji generalnej pucharu. Zwycięzca z Krakowa Adrian Brzózka w Białymstoku nie wystartował.

- Wraz z kolegami z grupy zastosowaliśmy taktykę atakującą, aż w końcu mnie i Aleksandrowi Dorożało udała się ucieczka - opowiada Banach. - Rywale trochę się zawahali i powiększaliśmy przewagę. Musieliśmy naprawdę szybko jechać, bo średnia z całego wyścigu wynosi około 33 kilometrów na godzinę, co jest bardzo dobrym wynikiem. Ale też trzeba przyznać, że trasa sprzyjała szybkiej jeździe.

Wśród kobiet, tak samo jak w Krakowie, triumfowała Magdalena Hałajczak z Corratec Team.

Wcześniej ściganie kończyli uczestnicy krótszych dystansów. W kategorii Mini (37 km) pierwsze miejsce zajął 16-letni Kamil Małecki z Baszty Bytów, który kolejnych rywali pokonał o kilka minut.

Jeszcze większą przewagę, bo ponad sześć minut, nad drugim na mecie uzyskał zwycięzca dystansu Medio (64 km) Mariusz Kozak z MTB Team.

- Nawet tak niesprzyjająca pogoda dla tych, którzy lubią się ścigać na rowerach, nie jest żadną przeszkodą - twierdzi Kozak. - Na ucieczkę zdecydowałem się na 14 kilometrze na piaszczystym podjeździe. Cały dystans miał 64 kilometrów i trochę się bałem, że nie starczy mi sił, ale jak widać niepotrzebnie.

Kilkadziesiąt osób wzięło udział w tzw. Paradzie Rodzinnej, której długość wynosiła 10 kilometrów.