Sport.pl

Postawili trzy stadiony na Euro, teraz zabierają się za budowę w Białymstoku

Jest nowy wykonawca białostockiego stadionu. Na razie to konsorcjum z Hydrobudową Polska na czele. Na razie, gdyż ?pałeczkę? ma przejąć hiszpański partner OHL. Przedstawiciele magistratu uważają, że wyjdzie to miastu tylko na korzyść.
Hydrobudowa ma już doświadczenie przy budowie stadionów. Stworzyła trzy z czterech polskich aren, gdzie rozgrywane będą spotkania w ramach tegorocznych Mistrzostw Europy w piłce nożnej: w Poznaniu, PGE Arenę w Gdański oraz stadion Narodowy w Warszawie. Z OHL z kolei realizuje trzy inwestycje - ulicę Słowackiego oraz tunel pod Martwą Wisłą w Gdańsku i rondo Kaponiera w Poznaniu. Stadion w Białymstoku ma stać się ich czwartym wspólnym dokonaniem.

- Mam nadzieję, że ten stadion, podobnie jak nasze inne stadiony, będzie dobrze służyć społeczności Białegostoku - mówił w chwilę po podpisaniu umowy Jerzy Ciechanowski, prezes Hydrobudowy Polska.

Jego hiszpański kolega Jose Manuel Rubio Roeder dodawał, że firmy zrobią wszystko, by nie tylko wyrobić się w terminie, ale i oddać stadion do użytku przed czasem. A umowa przewiduje następujące terminy: w ciągu dziewięciu miesięcy od podpisania umowy dokończone będą trybuny, których nie zdołał zbudować poprzedni wykonawca, czyli polsko-francuskie konsorcjum Eiffage. Kolejne 12 miesięcy to czas na zrealizowanie od podstaw dwóch kolejnych trybun - od Słonecznej i Wiosennej. Łącznie za te prace miasto zapłaci 206,5 mln zł netto (czyli około 253 mln zł brutto). Ciechanowski pytany kiedy na plac budowy wejdą pierwsze ekipy odpowiadał:

- Na początek nasi geodeci będą sprawdzać inwentaryzację tego, co zostało już zbudowane. Od chwili przekazania nam placu budowy potrzebujemy na to siedem dni - odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Konkretne prace budowlane mogłyby więc ruszyć na początku czerwca. Prezes nie unikał też wyjaśnień na temat kondycji finansowej swojej firmy - podwykonawcy budujący autostradę A-4 w Podkarpackiem już trzykrotnie składali do sądu wnioski o ogłoszenie upadłości firmy z uwagi na zaleganie w zapłacie za wykonane prace.

- To, że Hydrobudowa ma problemy jest informacją publiczną, gdyż jesteśmy spółką giełdową. Cała grupa PBG [w skład której wchodzi Hydrobudowa - red.] ma szansę wyjść z tych problemów w najbliższych dniach - przekonywał prezes Ciechanowski.

Dodawał też, że w najbliższym czasie nastąpi zmiana lidera konsorcjum budującego białostocki stadion.

- Będziemy wnioskować, by liderem stali się Hiszpanie, gdyby okazało się, że Hydrobudowa jednak będzie mieć kłopoty.

Adam Popławski, szef Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji uważa, że to najlepsze wyjście z tej sytuacji. Dzięki temu to z OHL-em, a nie z Hydrobudową będzie rozliczać się miasto. Zapewniał, że tym razem nikt nie będzie wbijał symbolicznej łopaty. Nie przewiduje też, że wykonawcy nie trzeba będzie szukać po raz trzeci.

- Dziś kończymy kolejny etap budowy stadionu, możemy podpisać umowę. A za 21 miesięcy powinniśmy spotkać się w dobrych nastrojach na nowym stadionie - mówił szef MOSiR-u. - Mamy jasne deklaracje od wykonawcy, że chce zrealizować tą inwestycję.

Prezes Hydrobudowy pytany o to, czy część wzniesionych już murów będzie trzeba rozebrać, nie dawał jasnej odpowiedzi.

- Każda pozostawiona budowa nie robi dobrego wrażenia, czeka na wykonawcę - mówił. - Posiadając wiedze na poziomie oferty mogłem podpisać się pod umową. Ale jeśli będą błędy projektowe, wszystko może się wydarzyć.

Właśnie błędy w projekcie przygotowanym przez pracownię nieżyjącego już Stefana Kuryłowicza wytykało miastu polsko-francuskie konsorcjum Eiffage. Poszło m.in. o konstrukcję dachu. Miasto jednak tych zarzutów nie przyjmowało, a umowę z poprzednim wykonawcą rozwiązało na skutek niedotrzymania terminu umowy zakończenia pierwszego etapu prac - trybuny od strony ulic Ciołkowskiego i Kawaleryjskiej miały być gotowe w czerwcu ubiegłego roku, już w marcu było wiadomo, że termin ten jest nierealny. Wykonawca nie chciał też przedstawić nowego harmonogramu, który pozwoliłby kontynuować prace. Efekt był taki, że umowa została rozwiązana, a teraz strony dochodzą odszkodowań przed sądem.

Więcej o: