Zawodnik Podlasia Białystok wśród światowych gwiazd w Rzymie

Trafić z formą w najważniejszym momencie sezonu - to zadanie dla Łukasza Parszczyńskiego z Podlasia Białystok. Najlepszy zawodnik w Polsce w biegu na 3000 metrów z przeszkodami w czwartek wystartuje po raz pierwszy w sezonie w swojej koronnej konkurencji.
To, że Parszczyński potrafi przygotować odpowiednią dyspozycję pokazał w ubiegłym roku. Wtedy goniąc za minimum uprawniającym do startu na mistrzostwach świata ustanowił rewelacyjny rekord życiowy. Czas 8:15,47 min. stawia go wśród najlepszych biegaczy w historii tej konkurencji w Polsce. Szybciej biegali tylko słynni Bronisław Malinowski, Bogusław Mamiński i Krzysztof Wesołowski. Ale zawodnik nie potrafił utrzymać tej dyspozycji do imprezy docelowej i start na mistrzostwach świata zakończył się klapą. W swoim biegu eliminacyjnym zajął ostatnie miejsce z czasem 8:44,09 min. Teraz 27-letni biegacz zapewnia, że wyciągnął z tego wnioski.

- Wtedy po rekordowym biegu jeszcze raz pojechałem na zgrupowanie wysokogórskie i to było błędem - wyjaśnia Parszczyński. - Jak teraz przeglądam swój dzienniczek treningowy to już wiem, że byłem po prostu przemęczony. W takim stanie nie mogłem zrobić dobrego wyniku.

Aktualnie Parszczyński jest już po zgrupowaniu wysokogórskim we Francji. Ma także pierwszy start za sobą. W piątek na mityngu w Ostrawie na 3000 metrów z czasem 8:03,02 min. zajął 14. miejsce.

- Na dobre wyniki jest jeszcze za wcześnie - mówi zawodnik. - Biegacze różnie reagują po treningu wysokogórskim. Niektórzy szybko osiągają wysoką formę, inni później. U mnie trzeba poczekać około trzech, czterech tygodni. W poprzednim sezonie "życiówkę" ustanowiłem po czterech tygodniach, a czułem, że już po trzech może być bardzo dobrze, ale startów nie było. Teraz wykonałem podobną pracę jak rok temu, a może nawet trochę więcej. Ponadto zdecydowanie odpuściłem sezon halowy.

W czwartek Parszczyński wystartuje w Rzymie na mityngu Diamentowej Ligi. Za rywali będzie miał plejadę mocnych Afrykańczyków, niektórzy z rekordami życiowymi poniżej ośmiu minut, a także mistrza Europy z Francji. Na jaki wynik liczy Polak?

- Trochę boję się tego biegu. Obsada jest bardzo mocna, a moja forma jeszcze nie jest optymalna. Jeżeli pobiegnę w granicach 8:20,00 min. to będzie dobrze, bo będzie to już minimum na Igrzyska Olimpijskie w Londynie i mistrzostwa Europy w Helsinkach - planuje zawodnik.

Minimum na Londyn wynosi 8:23,10 min, a na Helsinki 8:25,00 min. Parszczyński chce wystąpić na obu imprezach, ale zdaje sobie sprawę, że o dobry wynik w Londynie będzie bardzo trudno.

- W ubiegłym roku biegałem na mistrzostwach świata i wiem, jak jest trudno przebić się wśród mocnej konkurencji - mówi Parszczyński. - Tak więc awans do finału w Londynie już będzie bardzo dobrym wynikiem. Ale już na mistrzostwach Europy można powalczyć nawet o medal. Wiem, że w Helsinkach nie będzie startowało dwóch mocnych Francuzów, co znacznie zwiększa moje szanse. Ale najpierw trzeba zrobić to minimum, aby mieć spokojne przygotowania.