W Białymstoku miało być Euro. Zamiast tego są kolejne problemy ze stadionem

Według pierwotnych założeń w październiku 2011 roku w Białymstoku miał być gotowy nowy stadion miejski. Co więcej na nim miały się odbyć imprezy towarzyszące Euro 2012. Mistrzostwa zaczynają się w piątek, a w stolicy województwa podlaskiego przebudowanego obiektu nadal nie ma. Są za to kolejne problemy
Według pierwszych harmonogramów - przedstawianych w chwili ogłaszania konkursu na projekt, stadion miejski w Białymstoku miał być gotowy w październiku 2011 roku. W 2012 roku miały zostać na nim nawet rozegrane Mistrzostwa Europy Oldboyów oraz Mistrzostwa Europy Kibiców - czyli dwie imprezy towarzyszące Euro 2012. Dziś nikt o nich nie wspomina. Nie może być jednak inaczej skoro końca przebudowy, a w zasadzie budowy stadionu na którym rywali w ekstraklasie podejmują piłkarze Jagiellonii ciągle nie widać.

Od samego początku z obiektem były problemy. Najpierw miasto nie mogło podpisać umowy z pracownią projektową profesora Stefana Kuryłowicza, która wygrała przetarg na opracowanie dokumentacji stadionowej. Następnie miesiącami przesuwało się rozstrzygnięcie przetargu na wykonawcę. W końcu za budowę obiektu zabrało się polsko-francuskie konsorcjum Eiffage, ale to nie był koniec kłopotów.

W czerwcu zeszłego roku do użytku miała zostać oddana połowa stadionu. Eiffage nie wywiązywało się jednak z harmonogramów i władze miasta postanowiły wypowiedzieć umowę.

Po kolejnym przetargu i oczywiście zawirowaniach 23 maja Hydrobudowa Polska i PBG jako konsorcjum z hiszpańską firmą Obrascon Huarte Lain podpisały umowę na dokończenie budowy stadionu przy Słonecznej. Według niej w ciągu dziewięciu miesięcy od podpisania umowy dokończone mają być trybuny, których nie zdołał zbudować poprzedni wykonawca, a kolejne 12 miesięcy to czas na zrealizowanie od podstaw dwóch kolejnych trybun. Czy jest to realne?

W poniedziałek Hydrobudowa Polska i PBG w związku z utrata płynności finansowej podjęły uchwały o złożeniu wniosków o ogłoszenie upadłości układowej. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Białymstoku, który odpowiada za inwestycję, od razu wystąpił z pismem do wykonawców, aby dowiedzieć się, jak ich sytuacja wpływa na przeprowadzenie prac. Na odpowiedź oczekiwał we wtorek, ale taka nie nadeszła.

- Jesteśmy w kontakcie i otrzymaliśmy informację, że odpowiedź nadejdzie pisemnie jednak w środę - mówi Adam Popławski, dyrektor MOSiR. Już w poniedziałek uspokajał, że inwestycja nie jest zagrożona, bo liderem konsorcjum będzie hiszpański partner.

- To da gwarancję wykonania kontraktu, za kilka dni powinno dojść do podpisania dokumentów w tej sprawie. Wtedy wszystkie rozliczenia będą dokonywane z hiszpańską firmą i w razie upadłości Hydrobudowy syndyk nie przejmowałby tych pieniędzy. Firma zapłaciła też gwarancję bankową przy podpisywaniu kontraktu, więc na razie nie ma podstaw, żeby zrywać umowę. Byliśmy na taką sytuację niejako przygotowani, ponieważ już w trakcie rozpatrywania skargi do przetargu Hydrobudowy, mówiło się o różnych wariantach - komentował z kolei we wtorek prezydent Tadeusz Truskolaski.

Póki co nowy wykonawca organizuje sobie plac budowy, na miejscu są już jego pracownicy, którzy zwożą sprzęt.