Marek Twardowski na igrzyska nie jedzie, ale koniec też nie mówi

Marek Twardowski nie pojedzie na swe czwartek igrzyska olimpijskie. Kajakarz Cresovii Białystok na razie nie zamierza jednak kończyć kariery
Szansę na wyjazd do Londynu 32-letni Twardowski stracił w połowie maja. Wówczas to wielokrotny medalista mistrzostw świata i Europy wystartował w odbywających się w Poznaniu europejskich regat kwalifikacyjnych. Kajakarz Cresovii płyną wraz z Dawidem Putto (Kopernik Bydgoszcz) w osadzie K2 na 200 metrów. Polacy zajęli ostatecznie piąte miejsce, a przepustkę na igrzyska wywalczyli pierwsi wówczas na mecie Rosjanie. Wtedy na pytanie, czy w związku z tym, że nie pojedzie do Londynu zamierza kończyć karierę odpowiedział: - Nie wiem. Muszę teraz wszystko na spokojnie przemyśleć.

W środę Twardowski został nagrodzony przez prezydenta Białegostoku za wyniki osiągnięte w ubiegłym roku (został mistrzem świata w jedynce na 500 metrów). Podczas tej uroczystości nie obyło się bez pytań o igrzyska.

- Cały czas jest taka sportowa złość, że nie udało się zakwalifikować do Londynu. Najgorsze jest to, że mieliśmy jedyną szansę i ją straciliśmy. Nie pokazaliśmy wtedy w Poznaniu tego co mogliśmy pokazać. Niestety popełniliśmy błąd, podparliśmy się, bo warunki pogodowe były bardzo złe i ostatecznie nie jedziemy do Londynu - mówi Twardowski, który przynajmniej na razie nie zamierza kończyć kariery.

- W piątek wyjeżdżam na zgrupowanie do Wałcza. Za trzy tygodnie są mistrzostwa Europy na których popłynę w jedynce na 500 metrów. Potem, już po igrzyskach, będą mistrzostwa Polski w których też zamierzam wystartować. To moje dwie imprezy w tym roku, a potem przyjdzie czas na refleksje. Zobaczmy jakie będą wyniki, a w związku z tym też plany na przyszłość - stwierdza kajakarz.