Lekkoatletyka. O medale, Helsinki, Londyn

Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Rok temu przedstawiciele podlaskich klubów zdobyli na mistrzostwach Polski w Bydgoszczy rekordową liczbę 12 medali. W zawodach w Bielsku-Białej, zaczynających się w piątek, aspiracje nie są mniejsze. Prócz medali najlepsi rywalizują również o minima na mistrzostwa Europy i igrzyska olimpijskie
Aż dziewięć medali w ubiegłorocznych mistrzostwach przypadło przedstawicielom Podlasia Białystok, a największy w tym udział mieli sprinterzy.

Sztafeta 4x100 m z tego klubu wywalczyła złoto i brąz - w juniorskim składzie. Teraz Podlasie także wystawia do zawodów dwa składy. Trener Robert Nazarkiewicz przygotowuje sztafetę w składzie Jacek Roszko, Karol Sienkiewicz (złoci medaliści z ubiegłego roku), Kamil Supiński i Paweł Skubina (brązowi medaliści). Natomiast Grzegorz Kossakowski (złoto rok temu), Kamil Bijowski, Damian Czykier (obaj brąz) i Łukasz Wilamowski szykują się pod okiem Wojciecha Niedźwieckiego. W tym drugim składzie może wystąpić także najbardziej utytułowany i doświadczony sprinter białostocki, 25-letni Kamil Kryński. Ale dla mistrza z ubiegłego roku w sztafecie i na 200 m najważniejszy będzie start na jego koronnym dystansie. Podopieczny Niedźwieckiego chce powalczyć o minimum na igrzyska olimpijskie w Londynie. W tym roku ustanowił już rekord życiowy - 20,80 s - lecz, jak sam zawodnik stwierdził, w dobrych warunkach w tym sezonie jeszcze nie biegał. W Bielsku-Białej wystartuje ponadto indywidualnie na 100 m.

- Możliwość startu w Londynie powinien dać wynik 20,65 s, czyli minimum B wyznaczone przez międzynarodową federację lekkoatletyczną - twierdzi Niedźwiecki. - Warunki atmosferyczne w Bielsku-Białej zapowiadają się na dobre, więc jest szansa na szybki bieg. Natomiast o tym, czy Kamil pobiegnie dodatkowo w sztafecie, zdecydujemy już na miejscu. Zależy to od wielu czynników, m.in. od wyników w biegach indywidualnych.

- Kamil już wcześniej podjął decyzję, że skupi się na biegach indywidualnych, bo walczy o Londyn - dodaje Nazarkiewicz. - Dlatego zdecydowaliśmy się na przygotowania jednej sztafety bez niego. Ostatnio wyniki indywidualne naszych sprinterów nie były najlepsze, ale podobnie mieliśmy rok temu, a skończyliśmy z dwoma medalami. W sztafetach wiele może się zdarzyć. Równie dobrze znowu mogą być dwa medale, a może być tak, że zostaniemy bez medalu.

Dwa brązowe medale przed rokiem zdobył Łukasz Parszczyński: w biegu na 3000 m z przeszkodami i 5000 m. Na pierwszym dystansie - swoim ulubionym - złoto stracił przez upadek na ostatnim rowie z wodą. W tym sezonie na przeszkodach 27-letni Parszczyński startował tylko raz i od razu z niezłym skutkiem. Na zawodach Diamentowej Ligi w Rzymie uzyskał 8:21,80 min., co daje mu przepustkę do Londynu (minimum wynosi 8:23,10 min.) i oczywiście na mistrzostwa Europy w Helsinkach. Parszczyński w Bielsku-Białej planuje jeszcze wystartować na 1500 m i na tym dystansie także może pokusić się o medal.

Ostatnia szansa na Helsinki

Mistrzostwa Polski to ostatnia okazja do wypełniania minimum na mistrzostwa Europy. O wyjeździe do Helsinek marzą: skoczkini wzwyż Kamila Stepaniuk i młociarz Wojciech Nowicki. Wracająca po roku przerwy spowodowanej kontuzją 26-letnia Stepaniuk zaliczyła już 189 cm, a wskaźnik na mistrzostwa Polskiego Związku Lekkiej Atletyki wynosi 192 cm. W tym roku wyżej od Stepaniuk skakała tylko wieloboistka Izabela Mikołajczak ze Śląska Wrocław - 192 cm.

Natomiast 23-letni Nowicki, brązowy medalista sprzed roku, na początku czerwca ustanowił rekord życiowy, który jest trzecim tegorocznym rezultatem w kraju - 73,52 m. Przed nim są tylko Paweł Fajdek z Agrosu Zamość (81,39 m - trzeci wynik na świecie) i utytułowany Szymon Ziółkowski (78,51 m) z AZS-u Poznań, którzy wypełnili już minima na Londyn.

- Chociaż minimum do Helsinek wynosi 76 m, to mam zapewnienie z PZLA, że Wojtek jako obiecujący zawodnik pojedzie na mistrzostwa Europy, jeżeli rzuci 75 m - mówi opiekun Nowickiego Bogumił Chlebiński. - Układ sił w polskim młocie wskazuje na to, że wyżej jak trzecie miejsce trudno będzie wskoczyć.

Także trzeci wynik w kraju w tym roku ma w pchnięciu kulą brązowa medalistka sprzed roku Magdalena Żebrowska - 15,64 m.

- Trudno będzie powtórzyć tamten wynik - prognozuje Nazarkiewicz. - Ale w mistrzostwach zawsze mamy jeszcze niespodzianki. W tym roku może to będzie Damian Czykier w biegu na 110 przez płotki, a może Damian Roszko na 5000 m.

Prefbet osłabiony, Bojary wzmocnione

Trzy srebrne medale w ubiegłym roku zdobyły lekkoatletki Prefbetu Śniadowo Łomża. W przypadku tego klubu to także był najlepszy występ w historii mistrzostw Polski. Niestety dwóch medalistek zabraknie w składzie tego niewielkiego klubu. Młociarka Joanna Fiodorow przeniosła się do AZS-u Poznań, a Justyna Korytkowska doznała kontuzji. Biegaczka w tym roku chciała powalczyć o minimum na igrzyska olimpijskie w biegu na 3000 m z przeszkodami. Pech dopadł ją w poniedziałek na zawodach w Pradze. Podczas pokonywania rowu z wodą skręciła staw skokowy. W tej sytuacji Prefbetowi została tylko 34-letnia Anna Jesień, która już w tym roku w biegu na 400 m przez płotki uzyskała minimum do Londyny. Jeżeli nic się nie przydarzy, doświadczona zawodniczka, która ma już dziesięć medali mistrzostw kraju, jest murowaną kandydatką do złota w Bielsku-Białej. Srebro w ubiegłym roku zdobyła startując z kontuzją.

- Szkoda Justyny, bo właśnie teraz miały być te starty, gdzie powinna atakować minimum na Londyn, a tak marzenia o igrzyskach prysły - martwi się Andrzej Korytkowski, mąż i trener zawodniczki. - Pozostaje czekać aż się wyleczy i może jeszcze w sierpniu wróci do startów. Jeżeli chodzi o Annę Jesień, to powinna pobiec spokojnie, na luzie i wtedy nie może być problemów. Poza tym liczymy na niespodziankę na 5000 m Jakuba Nowaka. Jego szanse wzrosną, jeżeli bieg będzie przeprowadzony w szybkim tempie.

Na medal można liczyć także w przypadku sztafety 4x100 m kobiet Bojar Białystok. Dziewczyny w składzie Magda Malinowska, Katarzyna Sokólska, Klaudia Konopko i Ayla Kisiel w tym roku pobiegły już w czasie 46,21 s, co jest nowym rekordem województwa seniorek. Lepszy wynik w bieżącym sezonie ma tylko kadra Polski. Trzeba zaznaczyć, że trójka z tych sprinterek urodziła się w 1992 r., a Sokólska jest jeszcze o rok młodsza.

- Rok temu na mistrzostwach dziewczyny zajęły piąte miejsce, ale wtedy zmiany nie wyszły nam dobrze - mówi Hanna Sutyniec, która z mężem Mieczysławem trenuje zawodniczki Bojar. - W tym roku są bardziej doświadczone, a ponadto doszła mocna Ayla Kisiel, która w poprzednim sezonie nie biegała z nami. Liczymy, że na mistrzostwach dziewczyny złamią 46 s, a taki wynik w ostatnim czasie dawał medal mistrzostw kraju.