W Białymstoku biegiem uczczono pamięć powstania Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego

Idea olimpijska to nie tylko zawody dla najlepszych sportowców organizowane co cztery lata. Międzynarodowy Komitet Olimpijski przygotowuje także imprezy dla amatorów, a jedna z nich ?Bieg Dnia Olimpijskiego?, w sobotę odbyła się w Białymstoku. Udział wzięło około 1000 osób.
Jak twierdzą organizatorzy sobotniej imprezy z Podlaskiej Rady Olimpijskiej taki bieg to preludium do igrzysk olimpijskich, które pod koniec sierpnia rozpoczną się w Londynie. W sobotę starano się zachować cały ceremoniał olimpijski. Tak więc był znicz olimpijski na placu przed Teatrem Dramatycznym, który zapalił Eugeniusz Bedeniczuk - olimpijczyk w trójskoku z Barcelony (1992 roku). Z kolei apel olimpijski odczytała Małgorzata Roszkowska judoczka uczestnicząca w igrzyskach w 1992 roku i 1996 roku (Atlanta). Wśród zaproszonych gości był także olimpijczyk z Barcelony w boksie Dariusz Snarski, a także mistrz olimpijski w skokach narciarskich Wojciech Fortuna (Sapporo, 1972 rok).

Wszystko to oglądało i słuchało około 1000 osób, które potem ruszyły na trasę biegu.

- Organizacja jest świetna, zresztą tak jak zawsze w Białymstoku - twierdzi Marian Sypniewski z Polskiego Komitetu Olimpijskiego, dwukrotny medalista igrzysk w szermierce z 1980 roku i 1992 roku. - To nie przypadek, że postanowiliśmy taką imprezę zorganizować w tym mieście. To jest ukłon w stronę władz miasta i Podlaskiej Rady Olimpijskiej za działalność na rzecz ruchu olimpijskiego. Tą działalność rady widać w kraju. Przypomnę choćby o międzynarodowy sejmiku kół olimpijczyka zorganizowany w ubiegłym roku. Taki bieg co roku odbywa się w jednym mieście w Polsce, a na świecie w tym czasie podobne biegi są w 213 państwach. Imprezie tej patronuje, a także sponsoruje Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Jest to upamiętnienie powstania MKOL.

Uczestnicy biegu głównego mieli do pokonania pięć kilometrów ulicami miasta z metą na stadionie w Zwierzyńcu. Honorowym starterem był Adam Krzesiński, sekretarz generalny Polskiego Komitetu Olimpijskiego i trzykrotny olimpijczyk w szermierce (1992-medal brązowy, 1996 - srebrny i 2000 rok). Bieg główny wygrał Witalij Kuprewicz z Grodna. Krótsze trasy były dla młodszych biegaczy (od 600 metrów do 2000 metrów).

- Dostałem zaproszenie od organizatorów, trochę się przygotowałem i przyjechałem - zdradził na mecie Kuprewicz.

- Nie spodziewaliśmy się tak dużej liczby osób po tym jak dzień wcześniej nasza kadra narodowa odpadła z mistrzostw Europy w piłce nożnej, ale jak widać ludzie się zmobilizowali i przyszli - mówi Janusz Kochan, szef Podlaskiej Rady Olimpijskiej. - Biegnący mają satysfakcję z samego biegania, a także upowszechniają ideę olimpijską. Ponadto każdy dostał koszulkę, które ufundowała McDonalds. W Białymstoku staramy się robić więcej niż nakłada na nas karta olimpijska i to w kraju widać.

Impreza była okazją do zapytania o szanse medalowe Polaków na najbliższych igrzyskach.

- Nie chcę popełniać błędu naszych poprzedników, którzy przepowiadali ilość medali, a potem to się nie sprawdzało - asekuruje się Sypniewski. - Chcielibyśmy jak najwięcej, a liczymy na to, że będzie ich ponad dziesięć. Chcielibyśmy przekroczyć tą liczbę dziesięć co nam się nie udaje od dwóch igrzysk. Uważam, że jest na to duża szansa. Ale igrzyska to nie tylko medale. Cieszmy się z tego święta sportu tak jak się cieszyli niedawno Irlandczycy gdy ich reprezentacja odpadała z mistrzostw Europy w piłce nożnej. Właśnie tak trzeba traktować sport, bo przecież zawsze ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać.