Głażewski przed walką z Royem Jonesem Juniorem: To jak trafienie szóstki w lotka

Nie mogę obiecać, że wygram. Ale obiecuję, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby wygrać - mówi białostoczanin Paweł Głażewski, który 30 czerwca ma się zmierzyć z legendą zawodowego boksu Royem Jonesem Juniorem
Według pierwotnych planów z Royem Jonesem Juniorem miał walczyć Dawid Kostecki. On został jednak zatrzymany przez policję i ma trafić na 2,5 roku do więzienia, gdyż w zeszłym miesiącu został skazany za współkierowanie grupą przestępczą. Od razu też pojawiła się informacja, że Kosteckiego ma zastąpić (jeżeli gala nie zostanie odwołana, a Kostecki nie wyjdzie na wolność) 30-letni Głażewski. Białostoczanin jako amator trzykrotnie sięgnął po tytuł mistrza Polski - w latach 2005, -6 i -8. Na ringu zawodowym debiutował pod koniec 2008 r. Wygrał 17 walk, z czego cztery przez KO. W rankingu WBC wagi półciężkiej zajmuje dziewiąte miejsce.

- Gdyby ktoś trzy lata temu powiedział mi, że będę walczył z Jonesem, to bym nie uwierzył - mówi w rozmowie z portalem gwizdek24.pl pięściarz z Białegostoku. - Walka z Jonesem to jak trafienie szóstki w lotka. Na pewno nie stracę ani finansowo, ani promocyjne. Ludzie poznają moje nazwisko. To życiowa szansa, której mogłem nigdy nie dostać.

Głażewski dopiero niedawno wznowił treningi gdyż wcześniej zmagał się z kontuzją kolana. Ponadto o walce dowiedział się zaledwie dziesięć dni przed jej terminem.

- Miałem dwa miesiące przerwy od treningów. Nogę wzmocniłem na siłowni, a półtora miesiąca temu byłem na konsultacji u doktora Roberta Śmigielskiego, który dał mi zezwolenie na treningi. Kazał zapomnieć, że miałem uraz. Przygotowania powinny trwać 10-12 tygodni. Tyle nie ćwiczyłem, ale byłem w treningu, wydolnościowo i fizycznie czuję się dobrze. Walczymy 10 rund, myślę, że wytrzymam - stwierdza na łamach portalu gwizdek24.pl Głażewski, a na pytanie co zrobić, aby pokonać Jonesa odpowiada: - Trzeba wyjść z chłodną głową, pokazać charakter twardego chłopaka, zrobić wszystko, aby wygrać. Będę też oczywiście analizował walki Jonesa, ale nie te z lat świetności. Dziś to inny bokser, nie tak niebezpieczny jak kiedyś. Nie jestem na straconej pozycji. On jest 13 lat starszy, ma wyeksploatowany organizm. Jego głowa od przyjmowania ciosów nie zrobiła się mocniejsza, ale słabsza. Ja jestem w sile wieku, głodny sukcesu - zapewnia bokser z Białegostoku.