Sport.pl

Londyn 2012. Czwarte igrzyska olimpijskie Anny Jesień

Londyn 2012. Anna jesień z Prefbetu Śniadowo Łomża to najbardziej doświadczona z trójki lekkoatletów z województwa podlaskiego, która wystartuje na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Na swoich czwartych już igrzyskach oprócz koronnej konkurencji 400 metrów przez płotki 33-letnia zawodniczka może pobiec także w sztafecie 4x400 metrów.
Jesień startowała już w Sydney (2000 rok), Atenach (2004) i Pekinie (2008). Na ostatnich igrzyskach była nawet zaliczana do jednej z faworytek biegu na 400 metrów przez płotki. Rok wcześniej na mistrzostwach świata w Osace zajęła bowiem trzecie miejsce ustanawiając rekord Polski - 53,86 s. W finałowym biegu w Pekinie uplasowała się na piątej pozycji.

Aktualnie 33-letniej zawodniczce, która od dwóch sezonów reprezentuje barwy Prefbetu, trudno zbliżyć się do swego najlepszego osiągnięcia sprzed pięciu lat. Zresztą przez ostatnie dwa sezony Jesień zmagała się z różnymi kontuzjami. W tym roku także miała kłopoty z kolanem, ale zdołała się na tyle przygotować aby już na początku sezonu uzyskać minimum na igrzyska olimpijskie - 55,46 s. W dalszej części sezonu tego wyniku nie poprawiła, a niepokój mógł wzbudzić start w Lucernie w ubiegłym tygodniu gdzie zajęła szóste miejsce z czasem grubo ponad 56 sekund.

Jesień poprawiła się jednak w weekend na memoriale Janusza Kusocińskiego w Szczecinie gdzie zajęła drugie miejsce - 55,78 s. Do ostatnich metrów walczyła o wygraną z reprezentantką Danii i prowadzenie straciła na ostatnim płotku.

- Popełniłam błąd przed tym płotkiem, gdyż zaczęłam drobić krok i to wystarczyło aby przegrać - wyjaśnia Jesień. - Ale najważniejsze, że jest postęp. Zresztą sama czuję, że forma rośnie. I na treningach osiągam czasy porównywalne jak te z sezonu na przykład 2008, ale na zawodach trudniej jest to powtórzyć niż było to wtedy. Nie wiem skąd to się bierze. Nie mogę obiecać, że w Londynie zbliżę się do mojej "życiówki", ale będę się starała. W mojej sytuacji celem będzie dojście do finału, ale łatwo nie będzie [na tegorocznych listach światowych jest kilkanaście zawodniczek, które w tym roku osiągnęły czas poniżej 55 sekund - red.].

Trudno do finału będzie się dostać także sztafecie 4x400 metrów. Polki z Jesień na ostatniej zmianie na tegorocznych mistrzostwach Europy w Helsinkach finał osiągnęły z ostatnim czasem, a w nim także zajęły ostatnie ósme miejsce. Wiadomo, że na igrzyskach konkurencja będzie zdecydowania mocniejsza.

- Przed tegorocznym sezonem w ogóle nikt nie dawał szans tej sztafecie na awans do igrzysk - przypomina Jesień, która w Helsinkach zrezygnowała ze startu indywidualnego. - A my zrobiłyśmy minimum, awansowałyśmy do finału mistrzostw Europy. Jest więc cały czas postęp.

Mimo, że to czwarty start na igrzyskach to zawodniczka podkreśla, że magia tej imprezy zawsze działa i presja, a także oczekiwania są znacznie większe.

- Cztery lata temu w Pekinie byłam już na tyle doświadczoną zawodniczką, że myślałam, że nie ulegnę presji i spokojnie podejdę do tych zawodów - mówi Jesień. - Powtarzałam sobie, że to tylko jeden z wielu mityngów. Ale tak się nie da. Gdy jest się już w wiosce olimpijskiej, gdy widzi się ten tłum ludzi i sportowców, gdy poczuje się atmosferę igrzysk to jest zupełnie inaczej jak na innych zawodach.

Igrzyska w Londynie zaczynają się w piątek, a eliminacje 400 metrów przez płotki zostaną rozegrane 3 sierpnia.

Więcej o: