Londyn 2012. Michał Łogosz: Ręce będą się trząść faworytom

Michał Łogosz wystąpi już na czwartych igrzyskach olimpijskich. Adam Cwalina w Londynie zaliczy swój debiut. Jak spisze się połączenie doświadczenia z młodością? Niestety badmintoniści losowanie mieli fatalne
W Londynie wystartuje szóstka badmintonistów z Polski. Będą to Przemysław Wacha z Technika Głubczyce, Robert Mateusiak i Nadia Zięba z Hubala Białystok oraz trójka przedstawicieli SKB Litpol-Malow Suwałki: Kamila Augustyn w singlu oraz debel Łogosz/Cwalina.

Dla 34-letniego Łogosz igrzyska w Londynie będą czwartymi w karierze. W Sydney, Atenach oraz Pekinie badmintonista grał razem z Mateusiakiem.

- Najbardziej żałuję występu w Atenach. Wówczas mieliśmy z Robertem fatalne losowanie. W pierwszym meczu trafiliśmy na mistrzów świata i ich ograliśmy, co było sensacją całych igrzysk, jeżeli chodzi o badminton. W drugiej rundzie niestety przegraliśmy z mistrzami olimpijskimi z Korei, ale zagraliśmy wtedy najlepszy mecz ze wszystkich ich późniejszych przeciwników. Byliśmy wówczas świetnie przygotowani, była szansa na medal, ale trafiliśmy na takie maszyny... - wspomina Łogosz, który w Pekinie wraz z Mateusiakiem zajął piąte miejsce.

Właśnie cztery lata temu Mateusiak postanowił, że skupi się już tylko na grze w mikście wraz z Ziębą. Łogosz musiał więc poszukać sobie nowego partnera. Został nim 27-letni Cwalina.

- Wcześniej grałem z Wojtkiem Szkudlarczykiem, ale potem trenerzy postanowili, że rozbiją nasz debel i będę grał w parze z Michałem. Stwierdzili bowiem, że możemy stworzyć duet, który zakwalifikuje się na igrzyska do Londynu. Tak też się stało - opowiada Cwalina.

- Mam nadzieję, że Adama nie zje stres, już jest chyba lekko zdenerwowany - uśmiecha się Łogosz. - Ja natomiast do startu w Londynie podchodzę ze spokojem. Nie czuję żadnej presji i mam nadzieję, że właśnie z tego względu będzie mi się grało dobrze. Dla mnie igrzyska to są zawodny, na których liczy się tylko medal. Zajęcie piątego, czy szóstego miejsca jest może i fajne, ale ja już piąty byłem. Myślę właśnie w ten sposób, że różne rzeczy mogą się zdarzyć. Może nic nam nie wyjść, a może pokusimy się o niespodziankę. Niestety losowanie mieliśmy fatalne. W grupie mamy dwa duety, które na ostatnich mistrzostwach świata zdobywały medale.

Polski debel trafił do grupy B, do dalszych zmagań awansują dwie pary. Nasz duet będzie rywalizował z parą z Korei Ko Sung Hyun/Yoo Yeong Seong, z Indonezji Mohammad Ahsan/Bona Septano oraz Tajlandii Bodin Issara/Maneepong Jongjit.

- Gdy okazało się z kim zagramy w grupie to pomyślałem sobie, że będzie ciężko. Koreańczycy na ostatnich mistrzostwach świata zdobyli srebrne medale, Indonezyjczycy brązowe, a Tajowie w ostatnich turniejach wygrywali ze wszystkim z czołówki światowej - wyjaśnia Cwalina.

- Postaramy się zagrać jak najlepiej i przede wszystkim zachować spokój. Stres to jest najgorsza rzecz jaka może się przydarzyć. Jestem bowiem przekonany, że ręce będą się trząść faworytom, bo oni muszą wygrać. Dobrze byłoby to wykorzystać - stwierdza Łogosz.

- Ja muszę przyznać, że już lekki stresik przychodzi. Pewnie będzie jeszcze większy, ale mam nadzieję, że dam sobie z nim radę i nie przeszkodzi on w dobrej grze. Na razie to jednak pewne jest tylko to, że na igrzyskach zagramy trzy mecze, bo tyle spotkań czeka nas w grupie - kończy Cwalina.