Londyn 2012. Łukasz Parszczyński: Helsinki nie mogą się powtórzyć

Łukasz Parszczyński z Podlasia Białystok ma za sobą start w ostatnich mistrzostwach świata i Europy, ale nie były to udane imprezy dla najlepszego w Polsce specjalisty od 3000 metrów z przeszkodami. Czy zebrane doświadczenie pozwoli lepiej wypaść na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie?
Parszczyński Podlasie reprezentuje od początku 2011 roku, wcześniej przez dziesięć lat był związany z warszawską Polonią. W tym samym czasie jak zmieniał klub postanowił także skupić się bardziej na dystansie 3000 metrów z przeszkodami. Okazało się, że stał się najlepszym zawodnikiem w Polsce w tej konkurencji. W ubiegłym roku zakwalifikował się na mistrzostwa świata w koreańskim Daegu. Ale występ tam zakończył na eliminacjach. Biorąc pod uwagę czas, jaki uzyskał przed mistrzostwami 8:15,47 min (rekord życiowy), można było oczekiwać zdecydowanie więcej. Po analizie biegacz przyznał, że przesadził z treningiem podczas drugiego w sezonie obozu wysokogórskiego i stąd tak słaba postawa.

W tym roku wystartował w mistrzostwach Europy w Helsinkach i był wymieniany nawet w gronie faworytów do medalu. Niestety, bieg był bardzo wolny, zawodnicy dużo się przepychali. Parszczyński zajął szóste miejsce ze słabym czasem 8:38,76 min.

- To nie był finał, jakiego oczekiwałem, tempo było wolne, nie znalazłem swojego rytmu i dlatego tak słabo wypadłem - wspomina Parszczyński. - Szkoda, bo byłem naprawdę dobrze przygotowany, ale znowu nabrałem potrzebnego doświadczenia. Teraz wiem, że zupełnie inaczej rozegrałbym ten bieg.

Ostatni start przed igrzyskami, na Memoriale Janusza Kusocińskiego w Szczecinie, wskazuje, że biegacz znowu jest w dobrej dyspozycji. W biegu płaskim na 3000 metrów poprawił swoją "życiówkę" - 7:55,48 min.

- Co prawda ten rekord był już stary i to wcale nie był wielki wyczyn go poprawić, ale ten bieg wyszedł mi - mówi Parszczyński. - Czułem się bardzo dobrze i miałem jeszcze rezerwy. Przed igrzyskami specjalnie wybrałem bieg płaski, bo taki jest najlepszy na przetarcie przed główną imprezą. Przed Helsinkami w takim przetarciu miałem 8:03,02 min, a więc to także potwierdza, że forma jest. Co ciekawe, bieg w Szczecinie był kilka dni po tym, jak przyjechałem z treningu wysokogórskiego, a mi zawsze w tym okresie źle się biega.

Tegoroczny najlepszy rezultat zawodnika 8:21,80 min plasuje go w końcówce trzeciej dziesiątki na listach światowych. Celem Parszczyńskiego jest awans do finału.

- Nie może się powtórzyć taki bieg jak w Helsinkach - z mocnym postanowieniem mówi Parszczyński. - Tym razem chcę jak najmocniej pobiec w eliminacjach i już w tym biegu dać z siebie wszystko. Czas w granicach rekordu życiowego powinien dać awans. Do finału najprawdopodobniej będzie się kwalifikowało trzech pierwszych z trzech biegów plus pięciu z czasami, tak jak było na mistrzostwach świata. Znam już około 90 procent zawodników, którzy biegają na tym dystansie i wiem, jak oni to rozgrywają. Nikogo nie muszę się bać, przecież pierwsi z mistrzostw Europy, to także czołówka światowa, a gdybym lepiej to rozegrał, to byłbym przed nimi.

Eliminacje biegu przeszkodowego zostaną rozegrane 3 sierpnia w piątek, a finał 5 sierpnia w niedzielę.

Więcej o: