Londyn 2012. Badminton. Michał Łogosz nie chce kończyć kariery

Badmintonista SKB Litpol Malow Suwałki podczas poniedziałkowej gry z parą z Tajlandii doznał kontuzji. Zerwane ścięgno Achillesa oznacza co najmniej trzy miesiące przerwy w treningach, ale blisko 35-letni zawodnik nie chce kończyć kariery.
Debel Łogosz/Adam Cwalina na igrzyskach w Londynie trafił do bardzo mocnej grupy, z medalistami ostatnich mistrzostw świata z Korei i Indonezji, a także z silnym deblem z Tajlandii. Pierwszy mecz Polacy przegrali 1:2 z Koreańczykami. W poniedziałek rywalizowali z parą z Tajlandii i był remis 1:1. W trzecim secie rozegrał się dramat Łogosza. Przy prowadzeniu rywali 16:15 próbował sięgnąć lotkę, przy czym upadł jak porażony. Od razu kontuzja wyglądała bardzo groźnie, zawodnik nie był w stanie wstać i na wózku opuścił halę.

- Nie tak wyobrażałem sobie zakończenie moich czwartych igrzysk - mówi Łogosz. - Szkoda, bo właśnie czułem, że zaczynamy grać swoje i naprawdę tych groźnych Tajów mogliśmy pokonać. Nie byliśmy na straconej pozycji w bardzo mocnej grupie i gdybyśmy wygrali ten mecz, wszystko mogło się jeszcze zdarzyć.

Łogosz we wtorek przyznał, że uraz ten może być efektem nie do końca zaleczonych wcześniejszych kontuzji.

- Miałem problemy z mięśniami brzucha, łydki i ścięgno Achillesa było naciągnięte - wspomina badmintonista. - Trzeba było grać, bo potrzebowaliśmy punktów do rankingu, aby w ogóle awansować do Londynu, a to wszystko nie było do końca zaleczone. Niestety organizm nie wytrzymał w najgorszym z możliwych momentów.

Na początku Łogosz jeszcze miał nadzieję, że ścięgno jest tylko naderwane. Szczegółowe badania wykazały, iż jest całkowicie zerwane. Gospodarze igrzysk zaproponowali operację w Londynie.

- Postanowiłem, że zabieg będzie w Polsce i najprawdopodobniej już we wtorek wracam do kraju. Operacja powinna być przeprowadzona pod koniec tygodnia - planuje Łogosz.

Dla Łogosza, który w listopadzie skończy 35 lat, igrzyska w Londynie były czwartymi w karierze. W Sydney 2000, Atenach 2004 oraz Pekinie 2008 grał razem z Robertem Mateusiakiem. W Pekinie dotarli do ćwierćfinału. Po tych igrzyskach Mateusiak zdecydował się na grę tylko w mikście i Łogosz musiał poszukać sobie nowego partnera. Został nim 27-letni Cwalina.

- Nie chcę kończyć kariery. Jest takie przysłowie: co nas nie zabije to nas wzmocni i tego się trzymam - deklaruje Łogosz. - Mam jeszcze dużo motywacji do uprawiania tego sportu i chcę wrócić. Po takim urazie przerwa trwa co najmniej trzy miesiące, ale mnie to nie zniechęci.

W olimpijskim turnieju badmintona rywalizuje jeszcze mikst Hubala Białystok Nadia Zięba/Robert Mateusiak. Po wygranej z Japończykami i porażce z mikstem duńskim we wtorek zagrają z Kanadą, najsłabszą parą w czterozespołowej grupie. Do dalszej fazy gier awansują dwa miksty.

- Nasz mikst powinien spokojnie sobie poradzić z tymi rywalami i bez problemu zająć miejsce dające awans - ocenia Łogosz.