Zwieńczenie tylu lat pracy - Joanna Mendak o trzecim zwycięstwie na paraolimpiadzie. Dziś startuje znowu

Joanna Mendak wywalczyła już sześć medali igrzysk paraolimpijskich. W Londynie wywalczyła jeden, na razie. W piątek może być kolejny.
Zawodniczka przyszła na świat jako wcześniak. Pływanie miało być dla niej elementem rehabilitacji. Stało się czymś więcej.

- Do pływania trafiłam przez przypadek, chyba jak większość zawodników - uśmiecha się 23-letnia Mendak, która od urodzenia ma problemy ze wzrokiem (na jedno oko w ogóle nie widzi, na drugie prawie też). - Jak byłam mała, stwierdzono u mnie skrzywienie kręgosłupa. Nie lubiłam wtedy tych wszystkich ćwiczeń korekcyjnych i zajęć w ośrodku rehabilitacji. Innym pomysłem na skorygowanie wad postawy były zajęcia na basenie. Tak trafiłam na naukę pływania. Potem przeszłam do bardziej zaawansowanej grupy pod opiekę trenera Edwarda Deca i współpracuję już z nim przez kilkanaście lat.

Od początku Mendak, która jest zawodniczką Olimpijczyka Suwałki, a na igrzyskach w Londynie reprezentuje barwy Startu Białystok, wyróżniała się na tle rówieśniczek. Szybko też przyszły pierwsze medale. W wieku 15 lat wystartowała już na paraolimpiadzie w Atenach. Zawodniczka startująca w kategorii osób niedowidzących zdobyła wówczas dwa medale. Wywalczyła złoto w swojej koronnej konkurencji - 100 metrów stylem motylkowym i brąz na 100 metrów stylem dowolnym. Cztery lata później w Pekinie powtórzyła ten wynik, a dodatkowo zajęła też drugie miejsce na 200 metrów stylem zmiennym. Do Londynu jechała więc, jako główna faworytka do medali i nie zawiodła. Na trzecich igrzyskach z rzędu zdobyła złoto na 100 metrów motylkiem.

- W Londynie dało się odczuć, że wiele osób liczy na mój dobry występ i ta presja była duża. Poradziłam sobie jednak z nią. Pierwszy medal jest ciężko zdobyć, ale sztuką jest go potem obronić. A jak się to udaje na trzecich igrzyskach z rzędu, to jest naprawdę wielka radość - podkreśla Mendak, która tym samym ma już sześć medali z igrzysk paraolimpijskich. - Niewiele jest zawodniczek, które na trzech kolejnych igrzyskach powielają wyniki w danej konkurencji. Mi się to udało, to jest w pewnym sensie zwieńczenie tylu lat pracy.

Zawodniczka w Londynie startowała już też na 200 metrów stylem zmiennym oraz na 100 metrów stylem dowolnym. W obu tych konkurencjach była czwarta i w obu przypadkach przegrała z tymi samymi zawodniczkami: Rosjankami Oxaną Savchenko i Darią Stukalovą oraz reprezentantką Azerbejdżanu Natalią Proniną.

- Mimo że byłam dwukrotnie czwarta, to jestem zadowolona z tych startów. Wszystkie zawodniczki, które stanęły na podium na 200 metrów stylem zmiennym popłynęły poniżej rekordu świata. One były poza moim zasięgiem - tłumaczy Mendak. - Oxana jest zresztą poza zasięgiem dla większości zawodniczek. Daria jest bardzo młodą zawodniczką, która jest w najlepszym okresie do robienia wyników na pływalni [ma 18 lat - red.]. Natomiast zawodniczka z Azerbejdżanu jest dla mnie kompletnie nieznana. Jej wyniki dopiero w kwietniu pojawiły się w rankingach światowych, ale nie były rewelacyjne. Teraz uzyskała dużo lepsze czasy.

Mendak w piątek czeka ostatni start w Londynie. Tym razem będzie rywalizować na 50 metrów stylem dowolnym. Problem w tym, że wspomniane wcześniej zawodniczki, też będą rywalizować na tym dystansie.

- Na razie nie zawracam sobie tym głowy. Nie chcę też mówić, jak spiszę się na 50 metrów. Zobaczymy - stwierdza tylko zawodniczka, która startuje na paraolimpiadzie, chociaż na dobrą sprawę powinna teraz przejść operację.

- W kwietniu okazało się, że mam rozerwany mięsień dwugłowy ramienia. Wtedy już powinnam przejść operację, ale gdybym wówczas się na nią zdecydowała, to pewnie nie mogłabym wystartować w Londynie. Postanowiłam więc zaryzykować i chyba wszystko wyszło na dobre, bo mam kolejne złoto - kończy Mendak.

Więcej o: