Sport.pl

Piłkarze ręczni MOKS-u Białystok bronili ostro, ale do czasu

Dwie czerwone kartki na początku drugiej połowy przesądziły o wysokiej porażce piłkarzy ręcznych MOKS-u Białystok w wyjazdowym meczu z Warszawianką Warszawa.
Białostoczanie z trzeci zespołem w II-ligowej tabeli prowadzili wyrównaną walkę przez pierwszą połowę spotkania. Ale zaraz po przerwie czerwone kartki dostali Szymon Jadczak i Konrad Ferkaluk co przesądziło o porażce gości.

- Pojechaliśmy na mecz mocno osłabieni - twierdzi Andrzej Nocny, trener MOKS-u. - Z różnych powodów zabrakło Michała Dziemiacha, Michała Czeremchy, Daniela Krasowskiego, Mariusza Olecha co już stawiało nas w trudnej sytuacji. Mimo wszystko pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Wysoka obrona skutecznie utrudniała gospodarzom rozgrywanie piłki i oddawanie rzutów z dystansu. Efektem takiej gry były jednak częste kary indywidualne co dało o sobie znać w drugiej części meczu. W 36. minucie czerwona kartkę otrzymał dobrze dysponowany tego dnia Szymon Jadczak, a trzy minuty później Konrad Ferkaluk co praktycznie przesądza o wyniku meczu. Ponadto kontuzji doznał Dawid Dowgiert. Młodzi zawodnicy nie mieli większych szans z rosłymi i doświadczonymi zawodnikami gospodarzy, którzy w drugiej połowie rozbili nas zupełnie. Na uwagę zasługuje dobra gra Kamila Cudowskiego, który skutecznie w meczu zastąpił Dziemiacha.

Warszawianka Warszawa - MOKS Białystok 46:27 (15:18)

MOKS: Maksimowicz, Szczerbacz - Borsuk 8, Cudowski 6, Dowgiert 3, Stec 3, Jadczak 3, Kosiński 2, Jaskurzyński 1, Kopczewski 1, Lenart, Kononiuk, Ferkaluk.

Więcej o: