Sport.pl

Kolejni rywale Krzysztofa Zimnocha? Najpierw Mike Mollo, potem Artur Szpilka

Podczas gali Polsat Boxing Night zaprezentowało się czterech bokserów z województwa podlaskiego. Najlepiej wypadł Krzysztof Zimnoch, który szybko znokautował rywala. Teraz przed nim starcie z Mikem Mollo. Potem najprawdopodobniej pojedynek z Arturem Szpilką.
Jako pierwszy do ringu podczas sobotniej gali w gdańskiej Ergo Arenie wyszedł Paweł Wierzbicki. Pięściarz Boxingu Sokółka w amatorskiej walce zmierzył się z Adrianem Antosiakiem. Ubiegłoroczny młodzieżowy wicemistrz świata nie miał problemów z odniesieniem zwycięstwa. Antosiak w trzeciej rundzie miał już dość walki.

Dużo słabiej spisał się natomiast Robert Świerzbiński. Niepokonany na zawodowym ringu podopieczny Dariusza Snarskiego zmierzył się z Maciejem Sulęckim, który również wśród zawodowców nie doznał jeszcze porażki. Od początku konfrontacji lepiej prezentował się Sulęcki. Po jego prawym sierpowym w drugiej rundzie Świerzbiński wylądował na deskach. Po raz drugi bokser z Białegostoku liczony był w czwartym starciu. Ostatecznie przegrał na punkty (72:78, 71:79, 71:79).

- To była walka łatwiejsza, niż myślałem - stwierdził po pojedynku Sulęcki na antenie Polsatu Sport.

Wygraną zanotował z kolei Paweł Głażewski. Białostoczanin był zdecydowanym faworytem w starciu z Bartłomiejem Grafką i pokazał to w ringu. Co prawda starcie nie zakończyło się przed czasem, chociaż blisko tego było w dziewiątej odsłonie, ale sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo Głażewskiego. Wszyscy punktowali 100:90. Tym samym jedyną porażką, jaką bokser z Białegostoku ma na swym koncie, jest starcie z ubiegłego roku z Royem Jonesem Juniorem. Chociaż wielu obserwatorów tamtego pojedynku było zdania, że to Polak wygrał z Amerykaninem.

Tuż przed walką wieczoru (Przemysław Saleta pokonał przez nokaut Andrzeja Gołotę) do ringu wszedł Krzysztof Zimnoch. Pierwotnie jego rywalem miał być Artur Szpilka. Pięściarze nie pałają do siebie sympatią, pobili się nawet na konferencji prasowej zapowiadającej galę. Szpilka musiał jednak zrezygnować z tego starcia, gdyż niedawno stoczył pojedynek z Mikem Mollo. Co prawda Polak wygrał przez nokaut, ale sam też był dwukrotnie liczony. Co ciekawe, w czerwcu w Ostródzie z Mollo ma zmierzyć się Zimnoch.

Sobotni pojedynku Zimnocha z Damianem Trzcińskim nie trwał długo. Bokser z Białegostoku potrzebował niecałej minuty, aby posłać rywala na deski. Po chwili zrobił to ponownie i było po wszystkim.

- Co ja mogę powiedzieć, jestem zadowolony ze zwycięstwa - powiedział tuż po walce w rozmowie na antenie Polsatu Sport Zimnoch, który został oczywiście zapytany też o Artura Szpilkę: - Śnię o tym, żeby doszło do tej walki. Pokażę, co jest wart Szpilka, co są warte jego słowa. Musiałbym nie trenować chyba z pięć lat, żeby on mógł wygrać ze mną - stwierdził białostoczanin, a później dodawał: - Kim jest Szpilka, skoro nawet jego matka mu zwraca uwagę na Facebooku, gdzie mnie obraża? To nie może zadzwonić i powiedzieć: "ty weź, chłopaczyno, się uspokój". Pewnie, że się przejmuję jego obelgami, jestem tylko człowiekiem. Staram się je wpuszczać jednym uchem i wypuszczać drugim. Szkoda, że tak to wszystko się dzieje, że zostałem popularny tylko dlatego, że dopuściliśmy do awantury ze Szpilką. Nie powinno tak być. Wolałbym się zaprezentować w ringu, nokautować mistrzów świata, wygrywać z najlepszymi, a nie być znany tylko z takiej burackiej awantury.

Więcej o: