Jaki los spotka trenerów i siatkarzy Ślepska? Na razie czas na finanse

Najwcześniej na przełomie maja i czerwca zapadną decyzje personalne dotyczące kadry siatkarzy i trenerskiej ławki suwalskiego zespołu w następnym I-ligowym sezonie. Jego edycję 2012/13, w której ciągle nie została jeszcze rozstrzygnięta walka o pierwsze miejsce, Ślepsk zakończył przed trzema tygodniami
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Drużyna z Suwałk przegrała w pierwszej rundzie play-off rywalizację z BBTS-em Bielsko-Biała i uplasowała się w I-ligowych rozgrywkach ostatecznie na siódmym miejscu. Przed rokiem Ślepsk zajął w nich dziewiątą pozycję, zapewniając sobie utrzymanie dopiero w play-out. W sezonie 2012/13 siatkarskich zmagań na zapleczu PlusLigi suwalski zespół nie musiał uczestniczyć już w bezpośredniej walce o pozostanie w gronie I-ligowców.

- Było minimalnie lepiej niż przed rokiem, ale spodziewaliśmy się czegoś więcej - mówi Michał Wiszniewski, prezes Ślepska Suwałki. - Konstruowaliśmy zespół na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia, które nie jest jeszcze ogromne. Myśleliśmy, że budujemy równą drużynę na co najmniej szóste miejsce w lidze, a po cichu liczyliśmy nawet na czwarte. Mieliśmy jednak pecha: Łukasz Rudzewicz, Łukasz Jurkojć i Adrian Buchowski walczyli długo z urazami. Gdyby nie kontuzje kluczowych zawodników w trakcie sezonu, moglibyśmy zdobyć kilka punktów więcej.

Zespół Ślepska do siódmego miejsca w I lidze poprowadził duet szkoleniowców - trener Tomasz Wasilkowski i jego asystent Mateusz Mielnik - w pierwszym roku pracy w Suwałkach. Czy w przyszłym sezonie będą mieli oni okazję ją kontynuować?

- To jest ciekawe pytanie, nawet dla mnie samego - stwierdza prezes Ślepska. - Przed sezonem nie wiedzieliśmy wiele na temat Mateusza Mielnika. Decyzja o tym, że pracował on jako drugi trener, została podjęta przez Tomasza Wasilkowskiego. Mateusz zaskoczył nas bardzo pozytywnie. To osoba bardzo pracowita, wszyscy go w klubie doceniamy i lubimy. Wykonał w tym sezonie więcej dobrej roboty, niż się spodziewaliśmy. Jeżeli chodzi o pierwszego szkoleniowca, to bardzo w niego wierzyłem. Jest ambitny, ma wiedzę i dużo chęci, ale może młody wiek trenera nie pozwolił jeszcze w dostatecznym stopniu oddać zawodnikom w jego ręce ich siatkarskich talentów i możliwości rozwoju. Nie zmienia to mojej opinii, że Tomasz w przyszłości, biorąc pod uwagę jego pracę i determinację, stanie się jednym z najlepszych szkoleniowców w Polsce. Nie wiem jednak, czy na dziś jest on w stanie dalej prowadzić do sukcesów młodych chłopaków, którzy muszą trenerowi bezgranicznie ufać i darzyć go wielkim autorytetem.

Prezes Ślepska ewentualne zmiany na ławce trenerskiej uwarunkowuje modelem budowy zespołu przed startem następnego sezonu.

- Jeśli będziemy dalej stawiać na bardzo młodych siatkarzy, to nie jestem przekonany, czy Tomasz byłby najlepszym kandydatem. Gdybyśmy zdecydowali się uzupełnić zespół starszymi, doświadczonymi zawodnikami, którzy nie potrzebują tak dużego psychicznego wsparcia od sztabu szkoleniowego, to obecny trener przy swoim zaangażowaniu i pracowitości mógłby spokojnie zespół poprowadzić - uważa Michał Wiszniewski.

Kiedy władze Ślepska zdecydują się na jeden z dwóch kierunków budowy drużyny: kontynuację jej rozwoju, opierając się na młodzieży, lub na wzmocnienia polegające na sprowadzeniu do Suwałk kilku doświadczonych siatkarzy?

- Musimy jeszcze trochę poczekać. Razem z wiceprezesem Piotrem Krasko wolimy najpierw załatwić stare sprawy. Przede wszystkim zakończyć sezon, jeśli chodzi o finanse. Zamknąć budżet. Nie chcemy zrobić niczego głupiego, na przykład podpisać z kimś kontrakt w sytuacji, kiedy nie mamy rozliczonego jeszcze minionego sezonu. Czekamy na resztę wpłat, umów, które nie zostały jeszcze sfinalizowane, a potem pomyślimy i o trenerach, i o składzie zespołu - tłumaczy Michał Wiszniewski.

Jednak już teraz prezes Ślepska snuje wstępne plany, według których zespół miałby funkcjonować w sezonie 2013/2014.

- Moim marzeniem jest jak najszybsze zamknięcie roku finansowego i zbudowanie drużyny na podstawie tego, co mamy już teraz, ale chciałbym też pozyskać zawodnika z wieloletnim doświadczeniem I-ligowym, a najlepiej także w PlusLidze, który podobnie jak Wojciech Winnik wychodziłby na mecze bez spięcia, przez które straciliśmy w tym sezonie parę ładnych punktów. Jeśli mielibyśmy takich dwóch siatkarzy - twardych, odważnych i mocnych psychicznie, to pozostali mogliby pozbyć się stresu, a w konsekwencji grać lepiej. W tym sezonie za dużo było sytuacji, w których piłka wędrowała tylko na skrzydło do Wojtka, a tam czekał podwójny lub potrójny blok. Gdybyśmy mieli drugiego zawodnika, na bloku lub przyjęciu, silnego psychicznie, to nasz dorobek wyglądałby inaczej. Siódme miejsce na zakończenie rywalizacji nie odzwierciedla tego, na co było nas stać. Trzeba sobie to jasno powiedzieć - mówi prezes zespołu z Suwałk.

Kształt zespołu w następnej edycji I-ligowych rozgrywek nie zależy jednak wyłącznie od decyzji prezesów Ślepska.

- Wcześniej inne podmioty dawały nam wolną rękę w budowaniu drużyny, a teraz, przed rozpoczęciem czwartego sezonu w I lidze, coraz silniejszy głos mają sponsorzy i urząd miejski - mówi prezes siatkarskiego klubu z Suwałk. - Wszyscy chcą uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Będziemy się z nimi spotykać, m.in. w połowie maja - ja, mój zastępca oraz Wojtek Winnik, który potrafi na wszystko spojrzeć neutralnie i fachowo. Jeśli większość będzie za utrzymaniem dotychczasowej pary trenerskiej, to zrobimy wszystko, żeby Tomasz z Mateuszem dalej pracowali z zespołem.

Rozmowy prezesów z zawodnikami z obecnej kadry Ślepska na temat ich przyszłości w klubie mają rozpocząć się już wkrótce.

- Siatkarze są teraz na urlopie, ale po długim weekendzie spotkamy się z nimi. Z tymi, z którymi na pewno chcemy przedłużyć kontrakty, będą to rozmowy na wysokim etapie zaawansowania. Innych, nad których obecnością w kadrze w przyszłym sezonie jeszcze się zastanawiamy, poprosimy o chwilę czasu, a jeśli będą potrzebowali szybkiej decyzji, pozwolimy im rozpocząć poszukiwania nowych klubów. Na dzień dzisiejszy chcielibyśmy zmienić od dwóch do czterech siatkarzy, ale najpierw muszą zostać uporządkowane sprawy finansowe. Później wydzielimy w budżecie pieniądze dla zawodników z obecnej kadry, którzy zostaną w klubie również w przyszłym sezonie. Wtedy zobaczymy, jaka pula zostanie i od tego będą uzależnione dalsze kroki. Czy uczynimy je już razem z trenerami, czy sami na początku podejmiemy jakieś decyzje o zatrudnieniu nowych siatkarzy? Jeszcze nie wiemy. Wszystko będzie wyjaśniać się na przełomie maja i czerwca - mówi Michał Wiszniewski.

W I-ligowych rozgrywkach tego sezonu pozostały już tylko rozstrzygające spotkania o kolejności na miejscach 1.-4. O mistrzostwo na zapleczu PlusLigi rywalizować będą zespoły Czarnych Radom i BBTS-u Bielsko-Biała, który wyeliminował Ślepsk w pierwszej rundzie play-off. Walka do trzech wygranych rozpocznie się 20 maja w Radomiu. Dwa dni wcześniej w Ostrołęce odbędzie się pierwszy mecz o 3. miejsce między Pekpolem a Cuprumem Lubin (rywalizacja także potrwa do trzech zwycięstw jednej z drużyn).

Więcej informacji na bialystok.sport.pl

Klasyfikacja I ligi siatkarzy przed pojedynkami finałowymi

1. Czarni Radom lub BBTS Bielsko-Biała

2. Czarni Radom lub BBTS Bielsko-Biała

3. Pekpol Ostrołęka lub Cuprum Mundo Lubin

4. Pekpol Ostrołęka lub Cuprum Mundo Lubin

5. Camper Wyszków

6. MKS Banimex Będzin

7. Ślepsk Suwałki

8. Kęczanin Kęty

9. Jadar Siedlce

10. Stal AZS PWSZ Nysa

11. AZS UAM Poznań

12. Energetyk Jaworzno

Zarządzający PlusLigą spośród czterech najlepszych zespołów w tabeli (jeden z wymogów to formalny akces - z czołowej czwórki zgłosiły go Czarni Radom, BBTS Bielsko-Biała i Cuprum Lubin) wybiorą drużynę, która zagra w przyszłym sezonie w elicie. AZS UAM Poznań i Energetyk Jaworzno spadły do II ligi.