Kamila Stepaniuk po pobiciu 29-letniego rekordu Polski: To był już jeden z ostatnich momentów na zrobienie kroku do przodu

10.06.2013 16:37
Po kilku bezbarwnych sezonach Kamila Stepaniuk z Podlasia Białystok wypaliła z formą, która przyniosła jej rekord Polski w skoku wzwyż - 199 cm. Jest to aktualnie drugi wynik na listach światowych.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Tak udany konkurs dla zawodniczki białostockiego klubu odbył się w niedzielę podczas Opolskiego Festiwalu Skoków. Stepaniuk zaczęła od wysokości 178 cm i kolejne pokonywała w pierwszych próbach (między innymi 195 cm co jest minimum na mistrzostwa świata w Moskwie). Skończyło się na 199 cm, czyli rezultacie o dwa centymetry lepszym o rekordu Polski Danuty Bułkowskiej z 1984 roku. Wyżej w tym sezonie skakała tylko Rosjanka Anna Chicherova - 202 cm. Minimum na Moskwę w niedzielę uzyskała także druga w opolskim konkursie Justyna Kasprzycka z AZS AWF Wrocław (195 cm).

Rozmowa z Kamilą Stepaniuk

Jak przebiegał ten niedzielny, niesamowity, konkurs?

Kamila Stepaniuk: - W końcu warunki pogodowe były sprzyjające, a forma wiedziałam, że jest od początku sezonu. Ale pierwsze skoki nie były najlepsze, bo byłam chyba trochę zdenerwowana. Co prawda kolejne wysokości pokonywałam w pierwszych próbach, ale nie byłam do końca z nich zadowolona. Spokojnie rozkręcałam się i im wyżej, tym było lepiej. Można powiedzieć, że wszystko zgrało się idealnie. Rywalki były mocne, warunki pogodowe optymalne, wielu dopingujących kibiców.

Od początku roku zapowiadała pani, że chce atakować rekord Polski. Czy to była realna ocena możliwości, czy deklaracje bez pokrycia?

- Zdecydowanie realna ocena formy. Już zimą wiedziałam, że będę skakać wysoko. Przecież pokonałam 192 cm, a byłam dopiero po kontuzji. Na początku sezonu letniego powtórzyłam 192 cm. Czekałam tylko na odpowiednie warunki atmosferyczne i takie w końcu były w Opolu.

Czy na taki postęp w wynikach miała wpływ zmiana trenera? Po dziesięciu latach Janusza Kuczyńskiego zastąpił Michał Lićwinko.

- W moim treningu zmieniło się sporo. Przede wszystkim trenuję więcej, obciążenia są większe. Czasami nasz trening trwa nawet trzy godziny. Trener wprowadził sporo nowych ćwiczeń. Ale przede wszystkim potrafił mnie zmotywować do tej ciężkiej pracy. O Januszu Kuczyńskim nie zapominam, to on mnie nauczył skakać. Po konkursie rozmawiałam z nim. Ponadto mam nową menedżerkę z Niemiec i trochę inaczej zaplanowany sezon. Ona potrafi załatwić start w bardzo fajnych mityngach, jak ten na przykład w Tokio. Także zaszły zmiany wokół mnie i jak się okazuje wyszło to na dobre.

Ma pani 27 lat i można powiedzieć, że przed tym sezonem kariera zatrzymała się. Rekord życiowy 193 cm ustanowiony w 2009 roku i później raczej brak postępu.

- Przed wszystkim wpływ na to miały kontuzje, poprzez które straciłam praktycznie sezon 2011 i 2012. Były już chwile zwątpienia co do dalszej kariery, ale tu jeszcze raz przypomnę ogromną rolę nowego trenera, który potrafił mnie zmotywować. To był już jeden z ostatnich momentów na zrobienie kroku do przodu i udało się.

Teraz przed panią chyba trudny moment ustabilizowania się na wysokościach 195-96 cm. Następna granica to dwa metry.

- Już wysokości 192-193 cm powinny dawać wysokie miejsca na zawodach, a jeżeli udawałoby się skakać kilka centymetrów wyżej to byłoby bardzo dobrze. Oczywiście teraz marzeniem jest pokonanie dwóch metrów, a najlepiej podczas sierpniowych mistrzostw świata w Moskwie. Na razie chcę się skupić na treningu i później na początku lipca wystartować w Uniwersjadzie (Kazań, 07-12 lipiec), potem mistrzostwa Polski i mistrzostwa świata.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl

Skomentuj:
Kamila Stepaniuk po pobiciu 29-letniego rekordu Polski: To był już jeden z ostatnich momentów na zrobienie kroku do przodu
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX