XVIII Ranking Podlaskiej Rady Olimpijskiej. Czas na sportowe laury

W sobotni wieczór okaże się dla kogo blask i chwała w XVIII Rankingu Podlaskiej Rady Olimpijskiej. Uroczysta gala podsumowująca sportowy 2013 rok odbędzie się w hotelu Gołębiewski.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Najważniejszą kategorią w rankingu jest tytuł sportowca roku. Wśród nominowanych są przedstawiciele dyscyplin od lat wiodących w naszym województwie: badminton, kajakarstwo, lekka atletyka, short-track. Są medaliści mistrzostw świata, Europy, czy rekordzistka Polski. W sobotę poznamy także laureatów w kategoriach: trener roku, nadzieja olimpijska, zawodnik i trener w grach zespołowych. Tradycyjnie wyboru dokonała kapituła powołana przez Podlaską Radę Olimpijską, w skład której weszli działacze sportowi, dziennikarze, a także olimpijczycy skoczek narciarski Wojciech Fortuna, czy kajakarz Piotr Markiewicz.

Rozmowa z Januszem Kochanem

Adam Muśko: Jesteśmy tuż po igrzyskach w Soczi. Polska wypadła najlepiej w historii. Można było spodziewać się tak dobrego wyniku?

Janusz Kochan, prezes Podlaskiej Rady Olimpijskiej, członek zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego: - W PKOl liczyliśmy na sześć, siedem medali. Ci, którzy dobrze się znają na sporcie to wiedzieli, że tyle można osiągnąć w rzeczywistości. Oczywiście szans medalowych było o wiele więcej, bo kilkanaście. Szanse jednak zawsze dzieli się na trzy, albo na dwa w zależności od tego, jakie są to dyscypliny. W zimowych sportach nie byliśmy nigdy potentatami. Jedynie przed czterema laty w Vancouver zdobyliśmy olbrzymi sukces, bo było sześć medali. A pamiętamy, że były w historii takie zimowe igrzyska, że w ogóle nie przywoziliśmy medali, a startowało w nich nawet po 50 naszych sportowców. Sam osobiście liczyłem realnie na sześć, a po cichu na siedem medali. Także trafiłem bardzo dobrze.

Mieliśmy białostockiego rodzynka w Soczi Patrycję Maliszewską z Juvenii w short-tracku, która jest nominowana w naszym rankingu na najlepszego sportowca. Na 500 metrów, czyli swoim koronnym dystansie, zajęła 18. miejsce. Na 1000 metrów ostatecznie uplasowała się na 14. pozycji. Przed czterema laty w Vancouver startowała trójka zawodników Juvenii.

- W przypadku short-tracku najprawdopodobniej został popełniony błąd w przygotowaniach. Zresztą kanadyjski trener już za to zapłacił, bo John Monroe został jeszcze przed igrzyskami zwolniony. Patrząc na to, że mieliśmy tylko jedną reprezentantkę, to poziom łyżwiarzy spadł. Mamy żal do trenera, ale także do Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, że nie zareagował szybko. Ze startów przed igrzyskami można było zauważyć, że dzieje się coś nie tak. Trener oczywiście zapewniał, że sukcesy przyjdą na igrzyskach i ufano mu prawie do końca. Przed igrzyskami został zwolniony i Patrycja pojechała z trenerem Darkiem Kuleszą, zresztą olimpijczykiem z Turynu w 2006 roku. Być może z tego skromnego składu wynikały problemy z płozami w biegu na 500 metrów. Inne reprezentacje miały sztaby ludzi, które badały lód i inne parametry na torze. Być może sam Kulesza nie był wstanie tego wszystkiego opanować, ale to jeszcze trzeba przeanalizować. Oczywiście progres pozycji w stosunku do Vancouver jest, ale jest też niedosyt i zawodniczka pewnie także to czuje. Uważam, że na 500 metrów była szansa na finał. Ale jeżeli się spojrzy globalnie to 14. i 18. miejsce to jest to dobry wynik, a short-track należy do dyscyplin, które mają szansę do rozwoju. Nie potrzeba tu długich torów lodowych, a ścigać się można na zwykłym lodowisku. Być może po sukcesach w Soczi nadchodzi moda na panczeny, a ja uważam, że dla panczenistów i przedstawicieli short-tracku powinien być stworzony jeden ośrodek przygotowań. Młodzież, która zaczyna od short-tracku niekiedy szybko rośnie i niektórzy ze względu na warunki fizyczne niewiele mogą osiągnąć w tej dyscyplinie. Wtedy mogą płynnie przejść do ścigania się na panczenach. Taka sytuacja była z mistrzem olimpijskim Zbigniewem Bródką, który przez dwa lata uczył się w białostockiej Szkole Mistrzostwa Sportowego i uprawiał short-track, a po kontuzji przeszedł na tor długi i jak widać wyszło mu to na dobre. Właśnie Bródka podkreślał, że doświadczenia z short-tracku bardzo mu się przydały.

Przejdźmy do Rankingu Podlaskiej Rady Olimpijskiej. 2013 rok jest poolimpijskim po igrzyskach w Londynie. W tej sytuacji przy wyborze laureatów decydujące były starty w mistrzostwach świata i Europy.

- W latach, gdy nie są rozgrywane igrzyska, najważniejsze są mistrzostwa Europy i świata oraz wyniki na tych imprezach. Oczywiście ważne jest w jakiej dyscyplinie zawodnik startuje, bo dyscyplina dyscyplinie nierówna. Są sporty, które ludzie masowo uprawiają i jest tam duża konkurencja, a są dyscypliny tzw. niszowe. I tu jest bardzo ważna rola kapituły, aby to wszystko wypośrodkować i wybór był optymalny. Na przykład w naszym rankingu nie ma na wysokich pozycjach bardzo popularnej piłki nożnej, gdyż nasi piłkarze nie odnoszą sukcesów międzynarodowych. Dlatego też mamy odrębną kategorię w naszym rankingu gry zespołowe i tam piłkarze już są wśród nominowanych. Przyznam, że się nie spotkałem w rankingach innych województw, aby taka kategoria była wyodrębniona.

Często Polscy sportowcy narzekają, że po roku olimpijskim gdzie przygotowania są na maksymalnych obrotach nie mają odpoczynku. Muszą potwierdzać swoją klasę sezon w sezon, bo na przykład stracą stypendium. Podkreślają, że w innych krajach najlepsi mają sezony, gdzie mogą trochę odpuścić.

- System stypendialny musimy poprawić, bo zawodnik po ciężkim sezonie musi mieć trochę oddechu, aby szybko się nie wyeksploatował. Tutaj widzę także winę niektórych trenerów, którzy kosztem zdrowia zawodników chcieliby szybko osiągnąć sukces. Zdarza się, że dla sportu tracimy wielu młodych ludzi, bo na przykład w kategoriach młodzieżowych nie mają odpowiedniego wyniku i nie dostają stypendium. Zniechęcają się, odchodzą ze sportu, a często mają większy talent od tych, którzy wypadają lepiej w kategoriach młodzieżowych. Dlatego ważne jest tworzenie ośrodków sportowych gdzie będą zgromadzeni wszyscy zawodnicy rokujący nadzieję na dobry wynik.

Wśród nominowanych znowu dominują przedstawiciele badmintona, lekkiej atletyki i kajakarstwa. W XXI wieku tylko raz się zdarzyło, aby ktoś wygrał ranking spoza tych dyscyplin.

- Dobrze byłoby mieć sukcesy także w innych dyscyplinach, może bardziej popularnych, którym o wiele więcej ludzi kibicuje, ale to wszystko kosztuje. Jak wiadomo ani w Białymstoku ani w województwie nie mamy wielkich zakładów, które byłyby bogatymi sponsorami. Tu trzeba dodać, że miasto Białystok czy urząd marszałkowski, mimo kryzysu, na sport przeznaczają duże środki, chociaż kluby i związki sportowe na pewno chciałyby o wiele więcej. Także mamy dyscypliny na jakie nas stać. Ponadto w obrębie dyscyplin także mamy wąską specjalizację jak na przykład w lekkiej atletyce sprinty, czy kulomioci. Za mało mamy sponsorów prywatnych, którzy by na swoje barki wzięli daną dyscyplinę. Tu właśnie jest rola naszej gali olimpijskiej, która odbędzie się w sobotę. Spotykają się tam biznesmeni, oglądają jak my podsumowujemy wyniki sportowe i wielu z nich później dofinansowuje sport.

2013 rok to także ważna data dla Podlaskiej Rady Olimpijskiej. Od tego roku posiadacie sztandar.

- Jesteśmy jedyną w kraju wojewódzką radą, która sztandar ma. Może pojawiają się pytania: do czego ten sztandar potrzebny. A ja odpowiem, że jest to bardzo ważny aspekt dla naszego rozwoju. My skupiamy olimpijczyków, którzy często po zakończeniu kariery nie wiedzą co ze sobą zrobić. My ich angażujemy do pracy społecznej. W kwietniu, gdy jest miesiąc olimpijczyka, spotykają się z młodzieżą, w zakładach pracy, klubach, na zawodach. Takie spotkania szczególnie ważne są dla młodych sportowców, bo mają bezpośredni kontakt z ludźmi, którzy osiągnęli sukces. Olimpijczycy bardzo chętnie uczestniczą w takich spotkaniach. Bardzo aktywni są kajakarz Piotr Markiewicz, bokser Dariusz Snarski, skoczek Wojciech Fortuna, czy przedstawicielka judo Małgorzata Roszkowska. Ten sztandar dla naszej organizacji jest nobilitacją, a jednocześnie promuje tych wszystkich, którzy pod tym sztandarem chcą działać. Pod tym sztandarem organizujemy wiele imprez jak: podlaska gala, dni olimpijczyka w kwietniu, biegi olimpijskie, konkursy i teleturnieje "Na olimpijskim szlaku", pikniki i sejmiki olimpijskie.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl

Nominowani 2013

Sportowiec roku: 1. Adam Cwalina (badminton, SKB Suwałki); 2. Edyta Dzieniszewska (kajakarstwo, Sparta Augustów); 3. Magdalena Krukowska (kajakarstwo, Dojlidy Białystok); 4. Kamil Kryński (lekkoatletyka, Podlasie Białystok); 5. Kamila Lićwinko (lekkoatletyka, Podlasie Białystok); 6. Patrycja Maliszewska (short-track, Juvenia Białystok); 7. Marek Twardowski (kajakarstwo, Cresovia Białystok); 8. Nadia Zięba/Robert Mateusiak (badminton, Hubal Białystok).

Nadzieja olimpijska: 1. Martyna Dąbrowska (lekkoatletyka, Bojary Białystok); 2. Żaneta Iwaszuk (strzelectwo, Kaliber Białystok); 3. Klaudia Kardasz (lekkoatletyka, Podlasie Białystok); 4. Natalia Maliszewska (short-track, Juvenia Białystok); 5. Rafał Rosolski (kajakarstwo, Dojlidy Białystok).

Trener w dyscyplinach indywidualnych: 1. Jerzy Grąbczewski (kajakarstwo, Sparta Augustów); 2. Waldemar Grzegorzewski (badminton, Hubal Białystok); 3. Michał Lićwinko (lekkoatletyka, Podlasie Białystok); 4. Krzysztof Molski (strzelectwo, Kaliber Białystok); 5. Paweł Skowroński (kajakarstwo, Dojlidy Białystok).

Zawodnik w grach zespołowych: 1. Dawid Plizga (piłka nożna, Jagiellonia Białystok); 2. Wojciech Winnik (siatkówka, Ślepsk Suwałki); 3. Dani Quintana (piłka nożna, Jagiellonia Białystok).

Trener w grach zespołowych: 1. Piotr Poskrobko (siatkówka, Ślepsk Suwałki); 2. Piotr Stokowiec (piłka nożna, Jagiellonia Białystok); 3. Artur Woroniecki (piłka nożna, KS Wasilków); 4. Krzysztof Zalewski (piłka nożna, Olimpia Zambrów).

Więcej o: