Kamila Lićwinko musiała przejść drobny zabieg

- Jak wspominam swój start na mistrzostwach, to na twarzy pojawia się uśmiech i jest takie lekkie niedowierzanie - mówi Kamila Lićwinko, która kilkanaście dni temu została halową mistrzynią świata w skoku wzwyż
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Zawodniczka Podlasia Białystok na halowych mistrzostwach świata rozgrywanych w Sopocie pokonała poprzeczkę zawieszoną na wysokości 200 cm. Ten wynik dał jej złoty medal.

W środę była kolejna dawka gratulacji i podziękowań za świetny występ. Kamila Lićwinko wzięła udział w spotkaniu zorganizowanym przez Podlaską Radę Olimpijską.

Tomasz Piekarski: Podczas spotkania widać było, że trochę utykasz. Jaki jest tego powód?

Kamila Lićwinko: Dziś z samego rana byłam jeszcze w Łodzi na lekkim zabiegu. Wstrzyknięto mi w mięsień dwugłowy komórki macierzyste. Może ten uraz nie dokuczał mi bardzo w treningu, ale na przyszłość trzeba było coś z tym zrobić. Doktor zalecił teraz cztery tygodnie odpoczynku, ale będziemy starać się powoli wchodzić w trening i liczę na to, że skrócimy ten czas.

Już oswoiłaś się z myślą, że jesteś mistrzynią świata czy też cały czas dzieje się tyle, że jeszcze nie było czasu ochłonąć?

- Rzeczywiście dzieje się sporo. Jak wspominam swój start na mistrzostwach, to na twarzy pojawia się uśmiech i jest takie lekkie niedowierzanie. Jak sobie pomyślę, co się wydarzyło kilkanaście dni temu, to po prostu jestem szczęśliwa.

Halowym mistrzostwem świata, pokonaniem 200 cm, zawiesiłaś też sobie wysoko poprzeczkę na sezon letni.

- To prawda. Liczę jednak na to, że przez to, że dość ciężko trenowałam i dobrze skakałam w sezonie zimowym, to będzie mi łatwiej wejść w sezon letni. Nie ukrywam, że na otwartym stadionie chciałabym skakać co najmniej tyle co w hali. To byłoby potwierdzeniem tego, że jestem w stanie skakać wysoko, a wierzę w to, że jestem.

Jakie są najbliższe plany?

- Za dwa tygodnie wyjeżdżamy na zgrupowanie na Teneryfę, tam będziemy czternaście dni. Wracamy na święta, a 1 maja udajemy się na kolejne zgrupowanie klimatyczne. Pod koniec maja planuję już pierwszy start.

Właśnie tych startów będzie zapewne więcej niż w poprzednich sezonach. Teraz będziesz zapraszana na największe mityngi.

- Mamy otwarte drzwi, jeśli chodzi o Diamentową Ligę i challenge światowe IAAF. Już wiadomo, że w Diamentowej Lidze wystartuję 31 maja. Okres do pierwszych startów trochę się wydłuży przez zabieg, który miałam, ale na drugą część sezonu na mistrzostwa Polski, mistrzostwa Europy powinnam być gotowa.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl