Koszykówka. Młodzież w Białymstoku musi mieć cel, czyli drużynę ligową

Dobre występy drużyn młodzieżowych Żubrów w walce o mistrzostwo Polski mogą dać początek odbudowy ligowej koszykówki w Białymstoku. Oczywiście najważniejsza w tej kwestii jest strona finansowa.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Kadeci Żubrów (do lat 16) i juniorzy (do lat 18) tegoroczne zmagania o mistrzostwo Polski zakończyli na etapie półfinałów, czyli w najlepszej szesnastce klubów w Polsce. Za kilkanaście dni rywalizację w półfinale młodzików (do lat 14) rozpocznie Stowarzyszenie Promocji Koszykówki Białystok Andrzeja Sinielnikowa. W historii młodzieżowej koszykówki w stolicy województwa podlaskiego tak dobrze jeszcze nie było. W Żubrach nie zamierzają tego momentu zmarnować i być może już w następnym sezonie zobaczymy drużynę walczącą o II ligę. Jest to droga jak najbardziej słuszna. Z zespołów, które wystąpią w finałach o mistrzostwo Polski kadetów i juniorów, tylko Basket Kwidzyn nie ma seniorskiej drużyny ligowej przynajmniej na poziomie II ligi.

- Ligowa koszykówka seniorów od początku była naszym celem, gdy zaczynaliśmy pracę z młodzieżą - mówi Jacek Zaniewski, prezes Żubrów. - Wyniki, jakie w tym sezonie osiągnęliśmy, pokazują, że nasza praca ma sens, a nasi zawodnicy mają potencjał. Drużyna ligowa jest potrzebna, aby młodzież miała cel. Przecież nasi juniorzy przegrali walkę o finał z zespołami, które miały w swoim składzie koszykarzy grających w II, a nawet I lidze. Wychowankowie Żubrów zostali już zauważeni w kraju i kluby pytają o naszych koszykarzy. Ale my chcemy stworzyć im możliwość kontynuowania kariery w Białymstoku.

Oczywiście awansu do II ligi nie wywalczyliby sami juniorzy. Oni w tym sezonie, grając w III lidze mazowieckiej, zajęli szóste miejsce na dziewięć zespołów. Trzeba zaznaczyć, że grali bez swego najlepszego zawodnika Macieja Bojanowskiego, który sezon spędził w Szkole Mistrzostwa Sportowego, a jest także w kręgu zainteresowań trenera kadry juniorów.

- Trzeba byłoby sprowadzić kilku doświadczonych zawodników i nie wykluczam, że tych, którzy kiedyś grali w Żubrach w I lidze - planuje Zaniewski. - Bojanowski nie mógłby nam pomóc w walce o awans, chociaż cały czas jest naszym zawodnikiem. On jeszcze przez rok będzie w SMS-ie, gdzie także gra w II lidze. Ale na razie prowadzimy rozmowy ze sponsorami. Między innymi daleko zaawansowane są negocjacje z firmą Enea. Mamy nadzieję, że będzie chciała wesprzeć rozwój koszykówki w naszym mieście.

Także jeszcze nie wiadomo, jaki kształt w przyszłym sezonie będą miały rozgrywki II-ligowe. Być może zostaną stworzone cztery zamiast trzech grup. Przy czterech grupach znacznie obniżyłyby się koszty wyjazdów, co ma duże znaczenie dla klubów. Pojawiła się informacja, że dzika karta do II ligi w takiej formie kosztowałaby pięć tysięcy złotych.

Oczywiście atak na II ligę nie będzie możliwy bez wsparcia finansowego miasta.

- Cieszy nas, że nasza młodzież pokazała duży potencjał i jest szansa, aby koszykówka w Białymstoku była na dobrym poziomie ligowym. Najlepiej byłoby, aby awans był wywalczony w rywalizacji sportowej - mówi wiceprezydent Białegostoku Renata Przygodzka. - Na razie innej możliwości jak przyznanie funduszów z konkursu ofert nie ma. Komisja konkursowa musi się zapoznać z ofertą i wtedy podejmie decyzję. Prezes Żubrów wstępnie już przedstawił swoją wizję. Szkoda tylko, że środowisko koszykarskie w Białymstoku jest rozdrobnione. Nie ma wspólnego systemu pracy klubów, poczynając od klas sportowych w szkołach podstawowych. Gdyby było bardziej zintegrowane, z jednym celem, łatwiej byłoby przekazywać środki.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl