Sport.pl

Remis Wigier. Tomasz Jarzębowski: Gra była fajna, niepokojące są kontuzje

Piłkarze Wigier rozegrali w piątek praktycznie dwie różne połowy. W pierwszej suwalczanie zdominowali Bytovię, ale zdobyli tylko jedną bramkę. W drugiej oddali inicjatywę i ostatecznie skończyło się remisem 1:1. Kilku zawodników gospodarzy doznało kontuzji.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Najgroźniej wyglądał uraz Tomasza Tuttasa, który musiał opuścić boisko w drugiej połowie. Zaraz po meczu miał mocno opuchnięte kolano i być może zanosi się na dłuższą przerwę od gry.

- Szkoda tej pierwszej połowy, gdzie sędzia nie uznał nam drugiej bramki, bo nie wiem, czy tam był spalony - mówi Tomasz Jarzębowski, obrońca Wigier. - W drugiej połowie zagraliśmy już słabiej, ale mimo to mieliśmy też sytuacje bramkowe. Strzelał Sebastian Radzio, Adrian Karankiewicz chyba miał sam na sam z bramkarzem Bytovii, Mateusz Żebrowski także miał sytuację. W sumie zremisowaliśmy wygrany mecz i tego szkoda. No i cóż, dwa spotkania i dwa punkty. Trzeba podnieść głowę do góry, przeanalizować spotkanie i z podniesioną głową jechać na mecz ligowy do Siedlec. W tej lidze gram trzeci czy czwarty sezon i zdecydowanego faworyta nie ma, chociaż za takiego uważane jest Zagłębie Lubin. Nie ma co się załamywać. Gdyby ta gra była zdecydowanie gorsza lub taka sama jak w meczu ze Stomilem, to wtedy można by było zastanawiać się nad czymś. Ale w piątek ta gra w pierwszej połowie wyglądała fajnie, zdominowaliśmy zespół Bytovii. Niepokojące są kontuzje, bo praktycznie co mecz ktoś wypada z gry. Ale będą dostawali szanse zawodnicy, którzy teoretycznie byli poza pierwszą jedenastką.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl

Więcej o: