Kolejna wygrana Wigier. Widzew zostaje na dnie

Piłkarze Wigier zanotowali w piątek kolejną wygraną w I lidze. Suwałczanie pokonali 2:1 na własnym stadionie Widzew Łódź, który tym samym zostaje na dnie tabeli
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Faworytem piątkowej konfrontacji w Suwałkach byli gospodarze. Aby wyciągnąć taki wniosek, wystarczyło spojrzeć na tabelę. Wigry plasowały się w niej na dziesiątej pozycji, a Widzew na ostatniej. Ponadto zespół z Suwałk nie przegrał dwóch ostatnich spotkań (0:0 z GKS-em Tychy, 1:0 z Arką Gdynia) i liczył na podtrzymanie dobrej passy. Z kolei gry spadkowicza z ekstraklasy, przynajmniej na razie, nie odmienił nowy trener. W ostatniej kolejce w przegranym (0:1) spotkaniu z Wisłą Płock Widzew prowadził już Rafał Pawlak, który zastąpił Włodzimierza Tylaka.

- Nie może być tak, że zawodnicy dostają jedenaście szans na to, by przekonać do siebie trenerów, a tego nie robią - mówił po porażce z Wisłą Rafał Pawlak i w meczu z Wigrami dokonał kilku zmian w wyjściowej jedenastce swej drużyny, a jego podopieczni mogli wyśmienicie rozpocząć pojedynek w Suwałkach. Już w trzeciej minucie zakotłowało się w polu karnym gospodarzy. Piłkę do bramki próbowali skierować Rafał Augustyniak i Krystian Nowak, ale ta sztuka żadnemu z nich się nie udała.

W pierwszych minutach konfrontacji lepiej prezentowali się zawodnicy zespołu z Łodzi, ale to piłkarze Wigier objęli prowadzenie. Po strzale Artura Bogusza piłkę odbił Dino Hamzić, ale wobec dobitki Kamila Adamka bramkarz Widzewa był bezradny. Kilka chwil później golkipera drużyny z Łodzi próbował zaskoczyć Jakub Bartkowski, który grał wcześniej w Widzewie, ale tym razem Hamzić poradził sobie z tym uderzeniem, chociaż nie bez problemów.

Goście mogli odpowiedzieć na kilka minut przed przerwą. W dobrej sytuacji do zdobycia gola znalazł się Adam Duda, ale ostatecznie powstrzymali go obrońcy Wigier. Pierwsza część spotkania zakończyła się więc prowadzeniem gospodarzy.

Zmiana wyniku nastąpiła zaraz po zmianie stron. W polu karnym Artur Bogusz sfaulował Mariusza Rybickiego i sędzia Piotr Idzik wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę pewnym strzałem zamienił Krystian Nowak.

Po stracie gola Zbigniew Kaczmarek, trener Wigier, zdecydował się na dwie zmiany. Na boisko wszedł Darvydas Sernas, który w przeszłości w barwach Widzewa zdobył dziesięć bramek w jednym sezonie ekstraklasy, oraz Mateusz Żebrowski. Nie minęło dziesięć minut, a na boisku zameldował się też Sebastian Radzio, który również swego czasu był piłkarzem drużyny z Łodzi. Ta roszada przyniosła efekt. 23-letni pomocnik wpisał się bowiem na listę strzelców po podaniu Maksimsa Rafalskisa. Radzio swą drugą bramkę mógł zdobyć zaraz po pierwszej, ale tym razem jego strzał odbił Hamzić, a dobitka Żebrowskiego była niecelna.

Więcej goli w piątkowym meczu nie było i gospodarze mogli cieszyć się ze zdobycia trzech punktów. Z kolei Widzew zostaje na dnie I-ligowej tabeli.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl

Wigry Suwałki - Widzew Łódź 2:1 (1:0)

Strzelcy bramek: Kamil Adamek (21.), Sebastian Radzio (71.) - Krystian Nowak (49.).

Wigry: Salik - Bartkowski, Wichtowski, Karankiewicz, Bogusz - Mackiewicz, Kopczyński Ż, Rafalskis, Tarnowski (65. Radzio), Biel (56. Żebrowski) - Adamek (56. Sernas).

Widzew: Hamzić - Augustyniak Ż, Nowak, Pidvirnyi (76. Broź), Wrzesiński (46. Czapliński), Injac, Mroziński, Kozłowski Ż, Janiec (70. Batrović), Rybicki, Duda.

Sędziował (jako główny): Piotr Idzik z Poznania.

Widzów: 3000.