Rajd Dakar. Kolejny dobry etap polskiej ciężarówki

16. miejsce na szóstym etapie i awans na 21. pozycję w klasyfikacji generalnej Rajdu Dakar - tak spisała się załoga polskiej ciężarówki w składzie z Jarosławem Kazberukiem z Białegostoku
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Po wjeździe do Chile Robin Szustkowski zaczął narzekać na ból głowy. Wydawało się, że przyczyną może być różnica wysokości, ale już dzień później młody zawodnik przeżył gehennę, pokonując kilkaset kilometrów odcinka specjalnego, na fotelu pilota, z gorączką powyżej 39 stopni. Na całe szczęście po odpowiedniej terapii i regeneracji, w piątek po chorobie nie było już niemal śladu.

- Nic mnie nie bolało i czułem się dużo lepiej. Zdecydowaliśmy nawet, że poprowadzę ciężarówkę w pierwszej części trasy. Przesiedliśmy się dopiero, przed ostatnią partią długich i ogromnych wydm przed Iquique, które są specjalnością Jarka - powiedział rajdowiec.

Nauczyciel w duecie Szkoły Mistrzów LOTTO rzeczywiście już od kilku dni ostrzył sobie zęby na ten fragment, który już wielokrotnie był częścią dakarowej Odysei.

- Bardzo dobrze czuję się na tych wydmach. Wielu kierowców traci tam cenne minuty, a nawet godziny. Nam udało się nadrobić trochę czasu i w końcówce przesunąć się na wyższą pozycję - przyznał Kazberuk.

W sobotę zaplanowano dzień przerwy, ale tylko dla motocyklistów i quadowców. Pozostałe dwie klasy czeka etap maratoński, czyli dzień ścigania, po którym załogi nie będą mogły skorzystać z pomocy swoich serwisów. Samochody pojadą do Boliwii, a ciężarówki czeka wymagający oes w sercu Atakamy. W tych dwóch dniach klasyfikacja może wywrócić się do góry nogami.

- My jesteśmy spokojni - zapewniają Szustkowski z Kazberukiem. - Jeździmy swoim tempem i przede wszystkim czysto, więc nie musimy się zbytnio obawiać.