Rajd Dakar. Trudny maratoński etap

Po raz pierwszy od czasu przeprowadzki Rajdu Dakar do Ameryki Południowej organizatorzy zdecydowali się wyznaczyć etap maratoński dla samochodów i ciężarówek. Ciężarówka LOTTO Team prowadzona przez Robina Szustkowskiego i Jarosława Kazberuka ruszyła w sobotę na Atakamę, by po 335 km odcinka specjalnego dotrzeć do zamkniętego biwaku na pustkowiu. Załoga osiągnęła cel, mimo że młodszy z kierowców nadal cierpi z powodu grypy i podwyższonej temperatury.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Przed startem etapu maratońskiego założenia były proste.

- Najważniejsze to "noga z gazu". Trzeba mocno zaciągnąć cugle, bo chciałoby się pojechać szybciej, a trzeba pamiętać, że jak się coś uszkodzi, to sami musimy sobie z tym radzić. Pierwszy dzień będzie twardy. Trzeba go przetrwać. Pojechać na tyle subtelnie i ostrożnie, żeby utrzymać pozycję, ale nie zajechać "konia" - mówił Kazberuk.

W zespole całą noc trwały przygotowania do dwudniowej eskapady na pustynię.

- Etapy maratońskie były esencją afrykańskich Dakarów - stwierdza szef zespołu serwisowego polskiej Tatry Albert Gryszczuk. - To wielkie wyzwanie dla załóg, ale i serwisów, bo musimy perfekcyjnie przygotować samochody i dobrze je wyposażyć. W piątek Tatra po raz pierwszy od startu przeszła generalny przegląd. Szczegółowo sprawdziliśmy każdy element i dokładnie umyliśmy samochód, by zobaczyć, czy nie ma pęknięć. Zapakowaliśmy namioty, śpiwory oraz zapas wody i jedzenia.

Tak wyposażony duet Szkoły Mistrzów LOTTO ruszył na trasę. Robin Szustkowski, który dwa wcześniejsze dni zmagał się z chorobą, zapewniał, że wszystko jest w porządku.

- Jaszcze trochę wierci w nosie, ale najważniejsze, że nie ma gorączki - wyjaśniał.

Jak się okazało, gorączka wróciła. Kazberuk, który siadł za kierownicą, kilka razy musiał stawać na odcinku specjalnym, by jego kolega mógł na chwilę się położyć, odpocząć i dojść do siebie. To spowodowało, że spędzili na trasie niemal dwie i pół godziny więcej niż zwycięzca - Ales Loprais.

Ostatecznie załoga polskiej ciężarówki na siódmym etapie zajęła 25. pozycję, a w klasyfikacji generalnej jest 22.

W niedzielę ciężarówki trasą liczącą 273 km mają wrócić do Iquique, gdzie nagrodą za zniesione trudy będzie dzień przerwy i czas na regenerację przed decydującymi pięcioma etapami.