Mąż i trener - w przypadku Kamili i Michała Lićwinko układ doskonały

Od ponad dwóch lat współpraca na polu sportowym lekkoatletycznego małżeństwa Kamili i Michała Lićwinko zaskakuje bardzo dobrymi wynikami. Skoczkini wzwyż Podlasia Białystok łamie kolejne bariery wynikowe. W XIX Rankingu Podlaskiej Rady Olimpijskiej Michał triumfował w kategorii najlepszy trener, a Kamila zajęła drugie miejsce w kategorii najlepszy zawodnik 2014 roku w województwie podlaskim.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Oczywiście na pierwszym planie zawsze jest ona. To Kamila staje na podium, odbiera medale i nagrody. W 2014 roku najważniejszym był złoty w halowych mistrzostwach świata w Sopocie. W sobotę role niewiele się odwróciły. Michał był pierwszy, a Kamila druga. Zawodniczkę Podlasia w rankingu wyprzedziła podwójna medalistka mistrzostw świata w kajakarstwie Edyta Dzieniszewska ze Sparty Augustów.

- Co roku wspinam się coraz wyżej i może w przyszłym zajmę pierwsze miejsce w rankingu - mówi Lićwinko, która już w 2015 roku znowu poprawiła rekord Polski, skacząc 201 cm. - Ale na razie jestem zadowolona z drugiej pozycji. To jest wielka nagroda za całą moją pracę. To jest nagroda, ale także motywator do dalszej ciężkiej pracy. Mąż twierdzi, że rezerwy jeszcze mam spore. Oczywiście w planach mamy start na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku. Byłyby to moje pierwsze igrzyska i jest to dla mnie bardzo ważne.

Wielu trenerów podkreśla, że praca z kobietami jest o wiele trudniejsza niż z mężczyznami. A już trenowanie własnej żony to w ogóle wyzwanie. Lićwinko w sobotę, odbierając nagrodę podczas gali w hotelu Gołębiewski, usłyszał nawet głosy współczucia.

- Ja tego tak nie odczuwam. Jest bardzo fajnie, pracuje mi się super, a najważniejsze, że są wyniki. Oby nam się udało te parę lat jeszcze pociągnąć - mówi Lićwinko.

Szkoleniowiec Podlasia jak na trenera jest młody, ma dopiero 28 lat. Na pewno doświadczenie, które jest tak potrzebne w tej pracy, dopiero zdobywa.

- Wiek trenera nie gra tak ważnej roli - twierdzi Lićwinko. - Oczywiście doświadczenia nie zdobywa się w ciągu miesiąca czy trzech, ale ja już pracuję z Kamilą od prawie trzech lat. Ale tak naprawdę fachu trenera uczyłem się dużo wcześniej, przyglądając się treningom żony. Już wtedy obmyślałem, jak ja chciałbym to poprowadzić, co pozmieniać. A pomysł, aby zostać trenerem, narodził się po tym, jak sam musiałem przerwać karierę sportową z powodu kontuzji.

Przed Lićwinko starty w tym sezonie w halowych mistrzostwach Europy i w sezonie letnim w mistrzostwach świata. Ale małżeństwo już myśli o przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro.

- Zdaję sobie sprawę, że mam ogromną szansę zakwalifikować się na igrzyska - przyznaje zawodniczka. - Muszę wszystkiego dopilnować, aby mi się udało to spełnić. Teraz ze względu na niedawne dolegliwości stopy w konkursach staram się oddawać jak najmniej skoków i dobrze to wychodzi.

- W sezonie przedolimpijskim nie można sobie pozwolić na przerwę na kontuzję. Dawkujemy te konkursy ostrożnie, staramy się ograniczyć skoki do jak najmniejszej ilości. Staramy się skakać bardzo efektywnie, czyli oddawać jak najmniej skoków i osiągać jak największe wysokości. Na razie daje to rezultaty. Mamy plan przygotowań do igrzysk i tego się trzymamy - dodaje trener.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl

Skomentuj:
Mąż i trener - w przypadku Kamili i Michała Lićwinko układ doskonały
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX