Czy w Białymstoku powstanie hala widowiskowo-sportowa?

Brak hali widowiskowo-sportowej powoduje upośledzenie rozwoju sportów zespołowych - piszą do prezydenta radni z komisji sportu i turystyki. I domagają się konkretnych działań, by jej budowa stała się w końcu faktem.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Znalezienie aż 120 milionów złotych potrzebnych, aby przy Ciołkowskiego powstała hala widowiskowo-sportowa, nie jest problemem. Tak uważają radni z komisji sportu i turystyki. I apelują do prezydenta, by wreszcie zaczął tę inwestycję. A hala przewija się od lat w programach wyborczych Tadeusza Truskolaskiego. Do tej pory jednak nie została zrealizowana. Na przeszkodzie stanął stadion, który zamiast 150 mln zł kosztował 250 - słowem, pochłonął znacznie więcej, niż gmina początkowo zamierzała wydać na ten obiekt.

Jeśli chodzi o halę, to na razie pewne są dwie rzeczy. Pierwsza - miałaby powstać przy Ciołkowskiego. Druga - budowana byłaby w oparciu o koncepcję, która leży już w magistracie. Miałby to być obiekt na 6 tys. miejsc z możliwością dostawienia kolejnych krzesełek. Wiadomo też, że kosztowałaby około 120 mln zł.

Odpowiedni montaż finansowy

Debata na temat hali miała miejsce na ostatnim posiedzeniu komisji sportu i turystyki. Zasiadający w niej radni podjęli nawet stanowisko, w którym wzywają prezydenta do konkretnych działań.

- Komisja sportu i turystyki po konsultacjach ze środowiskiem sportowym reprezentowanym przez przedstawicieli klubów, stowarzyszeń oraz związków sportowych działających w Białymstoku jednoznacznie stwierdza, że do prawidłowego rozwoju sportu w mieście niezbędne jest wybudowanie hali widowiskowo-sportowej. Brak takiego obiektu powoduje upośledzenie rozwoju sportów zespołowych korzystających z hali sportowej, pozbawia Białystok szans na organizację imprez sportowych o randze ponadwojewódzkiej i podważa sens szkolenia dzieci i młodzieży w najpopularniejszych grach zespołowych, jak koszykówka, siatkówka, futsal, piłka ręczna oraz innych dyscyplin sportowych, jak sporty walki, tenis stołowy, boksu, badmintona, strzelectwa i tenisa ziemnego.

Zdaniem "sportowych" radnych wspieranych przez Janusza Kochana z zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego pieniądze na halę można pozyskać z innych źródeł niż Unia Europejska.

- Od 30 lat mówi się o budowie hali i od 30 lat hala jest w martwym punkcie. Sama koncepcja to za mało, by pozyskać środki na budowę hali - uważa Janusz Kochan, wieloletni radny miejski, dziś występujący jako przedstawiciel PKOL. - Przy odpowiednim montażu finansowym stać nas na wydatek rzędu 120 milionów złotych.

Jego zdaniem wsparcie można uzyskać nie tylko z Ministerstwa Sportu, ale również resortu szkolnictwa wyższego. Wcześniej tylko należałoby porozumieć się z rektorami uczelni, by wsparli taki pomysł.

MPEC, PKOL... Moskwa

Radny PiS Henryk Dębowski wysuwał inny postulat.

- Rozłożenie 100 czy 120 milionów na trzy, cztery lata to nie są duże pieniądze. Można w tym celu wykorzystać część środków ze sprzedaży MPEC-u. Skoro mieliśmy pieniądze na budowę spalarni, powinniśmy mieć też na halę. Hala jest ważniejsza niż spalarnia.

Jego klubowy kolega Kazimierz Dudziński dodawał: - Musimy stworzyć biznesplan. Napiszmy, że my dajemy 30 milionów, 50 milionów dołoży PKOL, 20 milionów ktoś jeszcze, 10 rektorzy... A jak trzeba będzie jechać do Warszawy, Moskwy czy Brukseli, to pojedziemy!

Wiceprezydenta Rafała Rudnickiego obecnego na posiedzeniu słowa te nie przekonały.

- Pytanie, skąd weźmiemy na to pieniądze. Chcielibyście i aquaparku na Stromej, i nowego basenu na Dziesięcinach, i jeszcze hali - ripostował Rudnicki. I pytał o to, czy resort sportu może wpisać halę na swoją listę inwestycyjną. - W sumie 2/3 kwoty niezbędnej do budowy hali powinniśmy znaleźć poza budżetem miasta.

Dodawał też, że pieniądze ze sprzedaży MPEC-u przeznaczone będą na inwestycje, ale te współfinansowane przez Unię Europejską.

- Może wystosujmy apel do Ministerstwa Sportu i PKOL-u? Zobaczmy, czy mają wolę wsparcia tej inwestycji? - zastanawiał się radny klubu prezydenckiego Marcin Szczudło.

Szef komisji sportu Zbigniew Brożek mówił, że stanowisko jest formą wystąpienia do prezydenta, by rozpoczął szukanie pieniędzy.

- Prezydent obiecał budowę hali w swoich programach. Chcemy mu tę obietnicę pomóc spełnić - komentował Brożek.

Ostatecznie radni przyjęli swoje stanowisko. Co z niego wyniknie? Zobaczymy.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl