Sport.pl

Bartosz Konopko po mistrzostwach Europy: Zadowolenie z odrobiną niedosytu

Bartosz Konopko był bardzo blisko wywalczenia medalu na mistrzostwach Europy w short-tracku. Ostatecznie 27-letni łyżwiarz Juvenii Białystok w swojej koronnej konkurencji (500 metrów) zajął czwarte miejsce.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Tomasz Piekarski: Po mistrzostwach Europy jesteś zadowolony, bo był dobry występ? Czy też jest odrobina niedosytu, bo jednak medalu nie zdobyłeś?

Bartosz Konopko: - Niedosyt na pewno jest, bo medal był bliziutko. Nie poddaję się jednak, bo wiem, że wyniki jeszcze przyjdą. Za rok może będzie jeszcze lepiej? Jestem zadowolony z miejsca w klasyfikacji wielobojowej (siódma pozycja), bo dzięki niemu za rok na mistrzostwach Europy będziemy mieli trzy miejsca do startów indywidualnie, a nie dwa jak teraz.

W finałowym biegu na 500 metrów doszło do kontaktu z Rosjaninem Dmitrijem Migunowem. Sędziowie nie zareagowali. Powinni?

- To była taka sytuacja 50 na 50. Jeden sędzia mógł zadecydować tak, a drugi inaczej. Nie mam żalu do tego zawodnika, bo to jest walka, każdy chce wygrać, a to przecież był jeden z najlepszych sprinterów na świecie.

A jakbyś startował w finale z innego toru niż czwarty?

- Czwarty tor rzeczywiście nie jest najlepszy, ale ja też mam dobry start, to nie był więc duży problem. Problem był taki, że ten zawodnik, z którym przegrałem brązowy medal, miał drugi tor. Może jakby miał pierwszy, to udałoby mi się zamknąć pozostałą dwójkę. Ale nie ma co teraz tego roztrząsać.

Niespodzianką było na pewno twoje trzecie miejsce w superfinale na 3000 metrów, bo jesteś przecież sprinterem.

- Niestety za 3000 metrów medali się nie przyznaje. To jest taki dystans, gdzie wszyscy kombinują, bo on wchodzi do generalnej klasyfikacji mistrzostw. Każdy patrzy, jak uszczknąć jak najwięcej punktów. Trzecie miejsce jak na sprintera jest bardzo dobre.

Twoje wysokie miejsca na mistrzostwach są chyba tym cenniejsze, mając w pamięci to, że dość długo trwał twój powrót po kontuzji.

- Po operacji miałem wrócić po trzech-czterech miesiącach, a było ponad rok. W tamtym roku startowałem w mistrzostwach Europy tylko po czterech miesiącach stania na lodzie i to było dla mnie zaskoczenie, że tak dobrze pojechałem. W tym roku przygotowania były już kompletne, była zmiana treningów i to się opłaciło. A trzeba dodać, że nie było żadnej pomocy związku. Wszystko zawdzięczam klubowi, trenowałem z samymi juniorami i pokazaliśmy, że tak też się da.

Mówisz o juniorach, a jeden z nich 16-letni Rafał Anikiej też startował już na mistrzostwach Europy.

- To jest taki talent... oby się tylko dobrze rozwijał. Nie pamiętam, żeby ktoś wcześniej w tak młodym wieku był na mistrzostwach Europy. Takich perełek przy pracy Darka Kuleszy będzie więcej. Jest dobry sprinter Łukasz Kuczyński, jest Paweł Adamski, który powinien być dobry na dłuższych dystansach. Taka bardzo fajna grupka się stworzyła.

Teraz przez niektórymi z nich start na mistrzostwach świata juniorów.

- Realną szansę na dobry występ ma Rafał na 500 metrów. Jest też sztafeta (Kuczyński, Anikiej, Karol Nieścier, Krystian Korecki), która powinna powalczyć o finał, a w finale wszystko się może zdarzyć.

Dlaczego twoim zdaniem słabiej w mistrzostwach Europy wypadła Natalia Maliszewska? Oczekiwania wobec niej po dobrym początku sezonu były duże. Nie wytrzymała presji?

- Na pewno dużo szumu przed takimi ważnymi zawodami nie wpływa dobrze na zawodnika. Czasami jest też po prostu taki dzień, kiedy nic nie idzie i taki był chyba ten pierwszy dzień mistrzostw dla Natalki. Jedna rzecz nie poszła, druga nie poszła i posypało się po kolei, trochę inne nastawienie w głowie było. Ona jest bardzo dobrą zawodniczką, co udowodniła nie w jednym, ale w kilku startach w Pucharze Świata. Na mistrzostwach Europy to nie był po prostu jej dzień.

Ty swym startem też rozbudziłeś apetyty, a przecież w marcu są jeszcze mistrzostwa świata.

- Na mistrzostwach świata każdy, kto wejdzie do ćwierćfinału, ma szanse na medal. Czołówka jest bardzo wyrównana, nie ma takiej sytuacji, że jeden czy dwóch zawodników odstaje od reszty. Kto będzie w ćwierćfinale, może być mistrzem świata. Do mistrzostw jednak jeszcze sporo czasu, przede mną jeszcze start w Pucharze Świata.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl

Więcej o: