Natalia Maliszewska: Przejechałam sezon lepiej niż mogłam sobie założyć

Natalia Maliszewska

Natalia Maliszewska (Fot. Juvenia Białystok)

Natalia Maliszewska zajęła szóste miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. To najlepszy wynik w historii polskiego short-tracku
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Gdyby przed sezonem ktoś powiedział ci, że zajmiesz tak dobre miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata to uwierzyłabyś, czy dla ciebie to też niespodzianka?

Natalia Maliszewska: - Szóste miejsce w klasyfikacji generalnej to wysoka pozycja, to pierwszy taki przypadek w historii. Nawet moja siostra Patrycja [najbardziej utytułowana łyżwiarka z toru krótkiego w Polsce, obecnie kontuzjowana - red.] nie miała takiego miejsca. Jestem z siebie dumna i cieszę się z tego niezmiernie. Wiem jednak też, że gdyby nie to, że miałem możliwość wyjazdu do Calgary i tam treningów [był z tym kłopot, więcej TUTAJ] to raczej nie byłoby tak dobrych wyników. Cieszę się bardzo, nie spodziewałam się, że tak będzie. Jednak po pierwszych startach w Kanadzie uwierzyłam w to, że finał w Pucharze Świata jest czymś możliwym.

Co ważne to nie był jeden finał, w kolejnych zawodach potwierdziłaś dobrą formę.

- Były trzy finały A w zawodach Pucharu Świata. Przejechałam sezon lepiej niż mogłam sobie założyć.

W późniejszych zawodach Pucharu Świata było jednak też sporo dyskwalifikacji. To były twoje błędy, czy sędziowie podejmowali złe decyzje?

- Były w sumie cztery dyskwalifikacje na 500 metrów. Pierwszą mogłam zrozumieć, drugą też. Przy trzeciej i czwartej już się zastanawiałam jak to jest możliwe, jak to się dzieje, że tyle razy pod rząd zostałam zdyskwalifikowana na dystansie na którym tak dobrze mi się jeździ. Nie wiem czy to pech, nie wiem jak mam to oceniać. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie inaczej. Ze wszystkiego trzeba wyciągać wnioski i dla mnie jest to na pewno też nauka. Jestem młodą zawodniczką, na takim wysokim poziomie jeszcze niedoświadczoną i z każdego biegu wyciągam wnioski.

Właśnie doświadczenia zabrakło na mistrzostwach Europy, czy też coś innego było powodem słabszego występu na tej imprezie?

- Moja słabsza forma na mistrzostwa Europy była zaplanowana, miałam być zmęczona. Mój okres przygotowawczy poszedł trochę na straty i dlatego w środku sezonu musiałam potrenować mocniej, bo chciałam na kolejne zawody z cyklu Pucharu Świata, na mistrzostwa świata, być dobrze przygotowana. Na mistrzostwach Europu miałem też pecha, dwa razy upadłam, dostałem dyskwalifikacje. Spodziewałam się, że na mistrzostwach Europu może być ciężko.

Czyli coś kosztem czegoś?

- Tak to prawda, mimo że były to mistrzostwa Europy.

Jakie teraz cele przed tobą?

- Chcę jak najlepiej wystartować na mistrzostwach świata. Chciałabym być w pierwszej ósemce, żeby potwierdzić ten wynik z zawodów Pucharu Świata. Jednak nasz sport jest taki, że nawet jakbym była najlepsza na świecie to różne rzeczy mogą się zdarzyć, coś może pójść nie tak jak sobie założę. Nasz sport jest nieprzewidywalny. Cele oczywiście mam, ale nawet jeżeli cos pójdzie nie tak to będzie to kolejna lekcja i nauka na przyszłość.

Właśnie w zasadzie bez względu na to jak wypadniesz na mistrzostwach świata to cały sezon możesz zapisać na plus.

- Tak to prawda. Wszyscy mówią, że i tak zrobiłam więcej niż maksimum na ten sezon. Dlatego nie chcę na siebie kłaść żadnej presji, bo wiem, że w tym sezonie zrobiłam już tysiąc procent. Wiem, że stać mnie na finały, na medale. Jestem dobrej myśli, a jak będzie tak będzie.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl