Sport.pl

Dwie twarze Jagiellonii Białystok. Remis z Legią na inaugurację

Jagiellonia Białystok zremisowała 1:1 w I kolejce Lotto Ekstraklasy z Legią Warszawa na wyjeździe. W pierwszej połowie drużyna z Białegostoku właściwie nie istniała na boisku, ale za to w drugiej zdominowała mistrza Polski.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Trener Michał Probierz nie zaskoczył pierwszą jedenastką wydelegowaną na mecz w Warszawie. W bramce stanął doświadczony Marian Kelemen, natomiast parę środkowych obrońców razem z Gutim tworzył sprowadzony przed sezonem Chorwat Ivan Runje. Na szpicy Michał Probierz wystawił natomiast Fedora Cernycha. Nawet na ławce zabrakło innych nowych nabytków Jagi - Ukrainca Dmytro Chomczenowskiego, Łukasza Sołowieja i Damiana Szymańskiego. W pierwszym składzie Legii nie było za to zawodników, którzy występowali na Euro.

Jagiellonia - Mr. Hyde

Piłkarze Jagiellonii mieli w pamięci porażkę w Warszawie z poprzedniego sezonu, kiedy przegrali aż 4:0, a pierwsze dwie bramki stracili w pierwszych minutach. W sobotę musieli być o wiele bardziej skupieni.

Legia przeważała od początku spotkania. Pierwsze poważne ostrzeżenie Jagiellonia otrzymała już w 13. minucie, kiedy po nieudanej pułapce ofsajdowej Aleksandar Prijovic znalazł się w sytuacji sam na sam z Kelemenem, jednak minimalnie przestrzelił. Kolejną groźną sytuację gospodarze mieli w 24. minucie, kiedy po strzale Moulina piłkę z linii bramkowej wybijał Runje. Kilkanaście minut później Prijovic trafił w słupek bramki Jagiellonii. Piłkarze z Białegostoku mieli problem z wyjściem z własnej połowy i wymienieniem kilku podań. Wynik spotkania się jednak nie zmieniał.

Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, piłkarze Legii zaatakowali jeszcze raz. Choć największe problemy w czasie pierwszej połowy Jagiellonia miała na swojej lewej strony to bramkę straciła po akcji z prawego skrzydła. Po dośrodkowaniu Francuza Moulina, Michaił Aleksandrow dobrze wyszedł w powietrze i strzałem głową pokonał Kelemena. Chwilę później sędzia Szymon Marciniak zaprosił piłkarzy do szatni. Do przerwy Jagiellonia przegrywała z Legią 1:0.

Przed meczem w Warszawie, piłkarze z Białegostoku powtarzali, że są bojowo nastawieni na to spotkanie. W pierwszej połowie jednak w ogóle nie było tego widać o czym najlepiej świadczy fakt, że zawodnicy z Białegostoku nie oddali żadnego strzału, a wynik1:0 był najniższym wymiarem kary.

Jagiellonia Dr. Jekyll

Drugą połowa zaczęła się podobnie. Jagiellończycy nadal mieli problem z wyjściem i stworzeniem składnej akcji. W 54. minucie kolejną dogodną sytuację miał Prijovic, jednak na drodze znów stanął Kelemen.

Chwilę później stało się coś nieoczekiwanego. Po długim podaniu Konstantina Vassiljeva, kapitan gospodarzy Jakub Rzeźniczak najpierw źle obliczył lot piłki, a później dał się przepchnąć Fiodorowi Cernychowi. Litwin dopadł do piłki i skierował ją do siatki obok interweniującego Arkadiusza Malarza. To był pierwszy strzał Jagiellonii w tym meczu.

Bramka obudziła podopiecznych Michała Probierza. Chwilę po golu Jaga miała rzut rożny. Do dośrodkowania doszedł w polu karnym Łukasz Burliga, a piłka po interwencji Malarza spadła na poprzeczkę. O wiele lepiej zaczęła grać przede wszystkim linia ofensywna białostoczan, która w pierwszej połowie nie istniała. Mecz się otworzył, a drużyny grały akcja za akcję.

W 66. minucie po podaniu Vassiljeva kolejny raz strzelał Burliga, jednak znów dobrze interweniował Malarz. Chwilę później doszło do mocno kontrowersyjnej sytuacji. Wchodzącego w pole karne Legii Jacka Góralskiego zatrzymał Michaił Aleksandrow. Jak pokazały powtórki telewizyjne pomocnik Jagiellonii był faulowany, jednak sędzia Marciniak nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego. W 69. minucie w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Nemanja Nikolic, który jednak przegrał pojedynek, ze świetnym tego wieczoru Marianem Kelemenem.

Wraz z upływem czasu tempo i emocje spotkania trochę opadły. Temperatura podskoczyła jednak w 86. minucie. Wprowadzony po przerwie Maciej Górski wychodził z akcją i został brutalnie sfaulowany przez Michaiła Aleksandrowa. Bułgar z premedytacją nadepnął na staw skokowy napastnika Jagi. Szymon Marciniak bez chwili zastanowienia pokazał zawodnikowi Legii czerwoną kartkę.

Mimo, że Jagiellonia ostatnie minuty spotkania grała w przewadze, wynik się nie zmienił. W jednej z ostatnich akcji przed szansą, po kolejnym rzucie różnym, stanął najpierw Straus, a później Górski, ale nie udało się skierować piłki do bramki Legii.

Mecz zakończył się remisem.

Czego się spodziewać?

Przed przerwą piłkarze Jagi nie oddali żadnego strzału, ale w drugich 45 minutach strzelali 14 razy z czego pięć razy celnie. Jagiellonia może, więc czuć pewien niedosyt, że nie udało im się wywieźć 3 punktów z Warszawy.

Ten mecz miał pokazać na co stać Jagiellonię Białystok w tym sezonie. Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, ponieważ drużyna zaprezentowała dwa zupełnie różne oblicza. Nie wiadomo, więc które jest tym prawdziwym.

- Chyba byliśmy przestraszeni na początku. W drugiej połowie nie mieliśmy nic do stracenia zaczęliśmy atakować i udało się strzelić bramkę - mówił po meczu Fiodor Cernych.

W drugiej kolejce sezonu Jagiellonia Białystok podejmie 23 lipca na własnym stadionie Ruch Chorzów.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: