Sport.pl

Czy Kamil Grosicki zagra z Legią? Za 50 tys. zł plus VAT

Czy wypożyczony do Jagiellonii Białystok Kamil Grosicki zagra w piątek przeciwko Legii Warszawa? Tak, jeśli klub z Białegostoku zapłaci warszawianom 50 tys. zł plus VAT, czyli razem 61 tys.
Grosicki asystuje przy bramce Frankowskiego »

- Decyzja jeszcze nie zapadła. Wiele zależy, czy trener Michał Probierz widziałby Kamila w podstawowej jedenastce. Płacić za rezerwowego nie ma najmniejszego sensu - mówi Mariusz Piekarski, menedżer niespełna 21-letniego piłkarza.

Grosicki w pierwszym meczu po wznowieniu rozgrywek - przeciwko Arce Gdynia - był, obok Tomasza Frankowskiego, jednym z najlepszych graczy na boisku. W niedzielę w Poznaniu przeciwko Lechowi zagrał słabo.

Zawodnik do Jagi w grudniu został wypożyczony na pół roku z Legii. Za dwanaście meczów ligowych Jagiellonia zapłaciła już Legii 61 tys. zł (z VAT-em). Jeśli klub z Białegostoku będzie chciał, by Grosicki zagrał w ekstraklasie przeciwko Legii, musi zapłacić dokładnie tyle samo.

- To normalne praktyki. Stosowane nie tylko przez nas, ale i w całej Europie - mówi dyrektor sportowy Legii Mirosław Trzeciak. - To nie oznacza, że na tyle wyceniamy porażkę w Białymstoku. Nie jesteśmy minimalistami i mamy tam wygrać, jeśli chcemy liczyć się w walce o mistrzostwo. Jeśli przegramy, na pewno nie obwinimy za to Kamila. W przypadku Przemysława Wysockiego, wypożyczonego do Piasta Gliwice, też jest taka klauzula.
Magazyn Ekstraklasy: Wisła wypalona, ale o tytuł walczy


Nie ma jej za to u Macieja Korzyma. 20-letni napastnik mógł zagrać przeciwko Legii w barwach Odry w minioną sobotę.

- Odchodząc do Wodzisławia, Maciek, można tak to ująć, poniósł pewnego rodzaju "poświęcenie" ze swojej strony. Dlatego akurat w jego przypadku nie było takiego punktu w umowie - tłumaczy Trzeciak. - Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, by Grosicki zagrał, a Jagiellonia nie zapłaciła. Przecież w Białymstoku wiedzą, co podpisywali. Gdyby Kamil zagrał wbrew realizacji zapisów w umowie, wystąpilibyśmy do sądu o odszkodowanie. Na pewno jednak nie wnioskowalibyśmy o walkower.

- Jeżeli Kamil będzie w formie, a trener będzie go widział w składzie to zagra. Stać nas na to, ale czy zapłacimy, to zobaczymy. W kontrakcie był też bowiem zapis, że to Legia przekazuje nam certyfikat zawodnika, a on był w FC Sion i mieliśmy problemy z jego uzyskaniem i potwierdzeniem Kamila do gry w Jagiellonii. Jeśli więc teraz Legia będzie chciała pieniędzy, to pewnie się z nią się trochę "poboksujemy" - stwierdza Cezary Kulesza odpowiedzialny za sprawy sportowe jeden z właścicieli Jagiellonii.

Gikiewicz: Z Legią możemy wygrać - czytaj tutaj »