Geworgian wraca do Jagi

Mimo że sezon jeszcze się nie skończył, działacze Jagiellonii już kompletują kadrę, która w przyszłych rozgrywkach musi odrobić dziesięć minusowych punktów. Wczoraj kontrakt z klubem podpisał Vahan Geworgian z ŁKS-u Łódź. Czterech innych graczy do końca tygodnia przebywa natomiast na testach
- Szukamy przede wszystkim zawodników na lewą i prawą pomoc. Ewentualnie jeszcze napastnika, który mógłby grać tak w ataku, jak i w pomocy - zapowiedział przed tygodniem Cezary Kulesza, jeden z właścicieli Jagiellonii odpowiedzialny w klubie za sprawy sportowe.

Wczoraj z białostockim klubem trzyletni kontrakt podpisał Geworgian, grający ostatnio w ŁKS Łódź. 27-letni prawy pomocnik jest dobrze znany kibicom Jagiellonii, gdyż występował już w żółto-czerwonych barwach. Jesienią 2007 r. zagrał w ośmiu ligowych meczach białostoczan i był jednym z wyróżniających się graczy dobrze spisującej się w tamtym czasie ekipy. Wraz z końcem roku wygasło mu jednak wypożyczenie z Wisły Płock. Białostoczanie nie zdecydowali się go wykupić, a zadecydowała o tym nie tyle forma sportowa piłkarza, a to, że piłkarz miał problemy z hazardem.

- Chcę pracować z profesjonalistami, a Vahan niestety tak się nie zachowuje - tłumaczył decyzję ówczesny trener Artur Płatek.

Zawodnik wrócił więc do Płocka. Tamtejszy klub postanowił rozwiązać z nim kontrakt trochę później - latem zeszłego roku. Wtedy też Geworgian ponownie skierował się do Białegostoku, ale na testach przebywał tylko dwa dni. Trener Michał Probierz stwierdził bowiem, że pomocnik ma bardzo duże zaległości treningowe i musiałoby minąć sporo czasu, zanim stałby się przydatny drużynie.

- Wtedy byłem po kontuzji, miałem sporą nadwagę i nie byłem przygotowany do gry na poziomie ekstraklasy. Teraz jest inaczej. Przepracowałem solidnie okres przygotowawczy, schudłem, wróciłem do normalnej dyspozycji - mówi pomocnik, który po tym, jak nie dostał angażu w Jadze, wyjechał do Łodzi, gdzie podpisał kontrakt z ŁKS-em. Na jesieni obecnego sezonu grywał częściej w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy niż w pierwszej drużynie. Dopiero po przerwie zimowej w rozgrywkach wywalczył miejsce w podstawowym składzie ŁKS-u i stał się jednym z najlepszych piłkarzy klubu z Łodzi. W dziesięciu wiosennych spotkaniach w lidze trzykrotnie wpisał się na listę strzelców.

- Był wyróżniającym się graczem w ŁKS-ie, dlatego zdecydowaliśmy się podpisać z nim kontrakt. Tym bardziej że na prawej pomocy brakuje nam piłkarzy - wyjaśnia Kulesza.

- Vahan odbudował się w ŁKS-ie, a że potrzebujemy bocznych pomocników, to zdecydowaliśmy się go ściągnąć. Tym bardziej że na rynku nie ma zbyt wielu graczy na te pozycje - dodaje Probierz.

Niewykluczone, że kontrakt z klubem z Białegostoku podpisze również któryś z piłkarzy testowanych przez Jagę. Wczoraj na treningach stawił się awizowany już wcześniej Niemiec, mający za sobą ponad 100 występów w Bundeslidze, Marco Reich. Ponadto wraz z zespołem trenują: Senegalczyk Christian Sagna, pochodzący z Konga Gervais Batota oraz Przemysław Płoszczuk z II-ligowego OKS-u Olsztyn. Pierwszy jest 27-letnim napastnikiem, grającym obecnie w rumuńskim Gloria Buzau. Batota z kolei to 27-letni pomocnik, występujący ostatnio we francuskim Lyon-Duchere. Pomocnikiem jest również 19-letni Płoszczuk, który ma za sobą m.in. występy w drużynie juniorów Lecha Poznań.

- Ostatni z graczy będzie sprawdzany raczej pod kątem występów w Młodej Ekstraklasie. Wszyscy będą trenować z zespołem do końca tygodnia - wyjaśnia Kulesza.

Jeżeli chodzi natomiast o zawodników, którzy mogliby odejść po zakończonym sezonie z Jagi, to na brak propozycji nie mogą narzekać Kamil Grosicki, Bruno oraz Krzysztof Król. Ostatni z graczy otwarcie mówi o tym, że chce zmienić klub, a prawdopodobnie chciałby go pozyskać m.in. Grasshoppers Zurych, FC Sion i Energie Cottbus.

- Tymi zawodnikami jest spore zainteresowanie, ale Grosicki i Bruno zostaną w klubie. Król być może odejdzie, ale najpierw musimy dostać jakąś konkretną ofertę. Jeżeli zdecydujemy się na jego sprzedaż, to raczej nie do klubu z polskiej ligi. Przede wszystkim musimy jednak wzmocnić, a nie osłabić zespół, bo do odrobienia w przyszłym sezonie będzie dziesięć punktów [kara za korupcję - red.] - podsumowuje Kulesza.

Zanim jednak białostoczanom przyjdzie odrabiać punkty w przyszłym sezonie, muszą zakończyć obecny. Ostatnie spotkanie rozegrają w sobotę. Na własnym stadionie podejmą GKS Bełchatów. W meczu tym, z powodu nadmiaru żółtych kartek, nie będzie mógł zagrać Paweł Zawistowski.