Sport.pl

Legła! Legła Warszawa!

Tak śpiewali sympatycy białostockich piłkarzy w sobotni wieczór. Byli w wyśmienitych nastrojach, skoro zawodnicy Jagiellonii 2:0 pokonali marzącą o tytule mistrzowskim Legię. Obie bramki zdobył Kamil Grosicki, asystował Tomasz Frankowski
Białostoczanie przystępowali do konfrontacji z Legią po czterech meczach w lidze bez wygranej. O ile trudno było się spodziewać zwycięstwa wyjazdowego nad Wisłą Kraków, to w trzech innych pojedynkach mogli zainkasować po trzy punkty. Niestety, bezbramkowo zremisowali z Piastem w Gliwicach oraz u siebie z Cracovią. Nawet punktu nie zdobyli z kolei w pojedynku z Lechem Poznań, chociaż prowadzili już 2:0.

- Teraz musimy nadrobić to, co straciliśmy - mówił przed spotkaniem z Legią trener Michał Probierz, który w porównaniu do ostatniej konfrontacji zdecydował się na dwie istotne zmiany w wyjściowym składzie zespołu. Na ławce rezerwowych usiedli dwaj gracze, do postawy których można było mieć największe zastrzeżenia po meczu z Cracovią: Pavol Stano oraz Wahan Geworgian. Słowak, od kiedy pojawił się w Jagiellonii, gdy tylko był zdrowy i nie musiał pauzować z powodu nadmiaru żółtych kartek, zawsze miał pewne miejsce w podstawowej jedenastce, a teraz wszedł tylko na ostatnie minuty. Szkoleniowiec zdecydował się bowiem bardziej ofensywnie ustawić zespół. Parę środkowych pomocników wraz z Hermesem stworzył Bruno i było to bardzo dobre posunięcie. Białostoczanie w zasadzie we wszystkich formacjach spisywali się bez zarzutów. Grali niezwykle uważnie, obyło się bez prostych strat, akcje zawodników Legii były przecinane w zasadzie w zarodku. Tylko na początku konfrontacji gospodarze zostali zepchnięci do obrony. Na szczęście strzały przyjezdnych, którzy w ostatniej kolejce pewnie pokonali 2:0 inny zespół marzący o mistrzostwie - Lecha Poznań - mijały bramkę strzeżoną przez Grzegorza Sandomierskiego.

- Cały zespół grał bardzo dobrze taktycznie, odbieraliśmy piłkę w środku pola i mogliśmy ją grać do napastników, a Kamil Grosicki był dzisiaj niezwykle szybki - stwierdził Hermes, który świetnie spisywał się w środku pola. Rzeczywiście Grosicki, który po meczu z Cracovią narzekał na "ciężkie nogi", pokazał w sobotę to, z czego słynie - szybkość. 21-letni zawodnik był nie do upilnowania dla rywali, a jednego z najlepszych obrońców w polskiej lidze Dicksona Choto ogrywał z dziecinną łatwością. Zanim jednak wpisał się na listę strzelców, białostoczanie zmarnowali dwie dogodne sytuacje do zdobycia gola. Najpierw strzał powracającego do podstawowego składu Dariusza Jareckiego bardzo dobrze obronił Jan Mucha, a następnie swego bramkarza po uderzeniu głową piłki przez Bruno wyręczył Inaki Astiz.

- Tomek Frankowski zagrał mi superpiłkę, dostawiłem tylko nogę, ale Mucha skrócił mi kąt i obronił strzał. Całe szczęście, że potem Kamil zrobił swoje - powiedział Jarecki.

Grosicki od początku spotkania pokazywał, że jest w bardzo dobrej dyspozycji. W pierwszych jego sytuacjach dobrze ustawiali się obrońcy Legii i łapali zawodnika Jagi kilkakrotnie na spalonym. W końcu, w 32. min ta sztuka już im się nie udała. Grosicki został obsłużony idealnym podaniem przez Frankowskiego, ograł Choto i między nogami Muchy umieścił piłkę w bramce. Potem podbiegł do trybun i ze złożonych rąk pokazał serce.

- To dla rodziców, jechali pociągiem prawie 800 km ze Szczecina. Jakoś tak jest, że jak przyjeżdżają, to strzelam bramki - cieszył się zawodnik, który w sobotnie popołudnie miał jeszcze raz powód do radości. W drugiej części spotkania ponownie otrzymał dokładne podanie od Frankowskiego, znowu wykorzystał swą szybkość i wpisał się na listę strzelców.

- Wiedzieliśmy, że Jagiellonia znakomicie gra szybkim kontratakiem, zwracałem na to uwagę na odprawie, ale nie ustrzegliśmy się błędów - mówił trener Legii Jan Urban.

- Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak szybki jest Grosicki, ale niestety nie potrafiliśmy go upilnować. Niestety po zdobyciu pierwszej bramki przez Jagiellonię potem waliliśmy głową w mur - twierdził Maciej Iwański, który, tak jak cały zespół z Warszawy, spisał się słabo. W zasadzie tylko dwukrotnie bramkarz Jagi musiał się nagimnastykować, by obronić strzały rywali (właśnie Iwańskiego).

Z kolei miejscowi mogli wygrać wyżej. Hat tricka powinien zaliczyć Grosicki, swój dorobek bramkowy w tym sezonie mógł również powiększyć Frankowski.

- "Grosik" zagrał mi niestety trochę na kolano i to mnie zaskoczyło. Sądzę teraz, że powinienem piłkę przyjąć i strzelać obok Astiza. Pospieszyłem się z sytuacją i nie wykorzystałem jej, jednak fajnie, że dzisiaj ktoś mnie wyręczył - mówił o niewykorzystanej sytuacji Frankowski.

Dzięki trzem punktom zdobytym w sobotę, białostoczanie opuścili ostatnie miejsce w tabeli i mają nadzieję, że nie wrócą na nie już do końca sezonu. Na razie jednak czeka ich dwutygodniowa przerwa od spotkań ligowych, spowodowana meczami reprezentacji Polski, na które powołanie otrzymał Grosicki.

- Cieszę się, że przed wyjazdem na kadrę zdobyłem dwie bramki i na pewno zmotywują mnie one do jeszcze lepszej i cięższej pracy. Teraz przede mną cały tydzień treningów i mam nadzieję, że pokażę się podczas zgrupowania z jak najlepszej strony i dostanę szansę chociaż na dziesięciominutowy występ z Czechami - skończył Grosicki, który po meczu chyba najgłośniej z białostoczan krzyczał ze szczęścia w szatni.

Z kolei kibice opuszczający stadion śpiewali: - Legła! Legła Warszawa! - cieszyli się tak samo, jak 13 marca, kiedy zawodnicy Jagi odnieśli pierwsze zwycięstwo po prawie 17 latach nad Legią. Wówczas wygrali 2:1.

- Zdobyliśmy wielkie trzy punkty, bo trzeba pamiętać, że po raz drugi w tym roku pokonaliśmy Legię - podkreślił Frankowski.



Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa 2:0 (1:0)

Strzelec bramek: Kamil Grosicki (32. i 60.).

Jagiellonia: Sandomierski - Lewczuk, Skerla, Cionek, Norambuena - Reich (84. Tumicz), Hermes, Bruno Ż, Jarecki Ż (67. Stano Ż) - Grosicki (81. Jezierski), Frankowski.

Legia: Mucha - Rzeźniczak, Astiz, Choto, Kiełbowicz - Radović (64. Jarzębowski), Iwański Ż, Smoliński (64. Szałachowski), Rybus - Grzelak (80. Paluchowski) - Chinyama.

Widzów 5600. Sędziował (jako główny) Adam Kajzer z Rzeszowa.



Inne wyniki 9. kolejki

Cracovia - Zagłębie Lubin 1:1 (1:0): Mariusz Sacha (10.) - Mouhamadou Traore (65.); Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 1:3 (0:1): Sebastian Dudek (80. - karny) - Paweł Brożek (30.), Piotr Ćwielong (57.), Patryk Małecki (78.); Polonia Bytom - Lechia Gdańsk 1:1 (1:0): Marek Bazik (20.) - Piotr Wiśniewski (76.); GKS Bełchatów - Korona Kielce 1:0 (1:0): Jacek Popek (10.); Odra Wodzisław Śląski - Ruch Chorzów 1:3 (0:2): Aleksander Kwiek (87.) - Łukasz Janoszka (4. i 59.), Andrzej Niedzielan (19.); Arka Gdynia - Lech Poznań 1:1 (1:0): Maciej Szmatiuk (19.) - Robert Lewandowski (76.); Polonia Warszawa - Piast Gliwice 0:2 (0:0): Sebastian Olszar (67.), Jakub Smektała (69.).

Tabela ekstraklasy



1. Wisła Kraków92519:5
2. Ruch Chorzów91912:5
3. Legia Warszawa91710:3
4. Polonia Bytom91713:6
5. Lech Poznań91417:13
6. Lechia Gdańsk91412:10
7. Piast Gliwice91312:14
8. GKS Bełchatów9128:10
9. Korona Kielce91111:13
10. Śląsk Wrocław9109:11
11. Cracovia986:13
12. Polonia Warszawa978:16
13. Arka Gdynia966:10
14. Odra Wodzisław Śląski966:12
15. Jagiellonia Białystok9512:7
16. Zagłębie Lubin955:18
Jagiellonia została ukarana odjęciem 10 punktów za korupcję.