Sport.pl

Kamil Grosicki: Wiem na co mnie stać

Nie będę czekał na kolejne powołanie do reprezentacji, tylko starał się grać jak najlepiej, by je otrzymać
Stwórz drużynę - zagraj i Wygraj Ligę »

Orpik Paweł: Było pięknie - powołanie do pierwszej reprezentacji, gra w podstawowym składzie przeciwko Czechom - ale czar szybko prysł.


Kamil Grosicki: - W jakim sensie?

Nie przeżyłeś rozczarowania w meczu z Czechami?

- Ciężko tak powiedzieć, po prostu przegraliśmy. Walczyliśmy, długo remisowaliśmy 0:0, czyli toczyło się to po naszej myśli, bo mówiliśmy sobie, że najważniejsze to nie stracić bramki i pewnie coś uda się nam strzelić. Niestety, w końcu Czesi objęli prowadzenie i to od razu odebrało nam chęci, siły. Nie potrafiliśmy wyprowadzić ataku. W sumie udało mi się raz z Irkiem Jeleniem, ale bramkarz dobrze obronił jego.

Nie pograłeś sobie za bardzo przeciwko Czechom.

- Brakowało podań, pomocnicy starali się, ale nie przechodziliśmy z piłką za obrońców. Wiadomo, że gram wtedy, kiedy mam podania i mogę się rozpędzić. Tu nie miałem do tego okazji, jak już nawet miałem podania, od razu musiałem odgrywać piłkę do pomocników, bo nic nie dało się z tym zrobić (prócz tej jednej akcji z Irkiem). Nie udawało się, ale nie powiem, że to był słaby mecz. Nie udało się przeprowadzić takich akcji jak w lidze, ale to przecież reprezentacja, a nie liga.

Nie zostałeś rzucony na zbyt głęboką wodę?

- Siły do walki były, starałem się, wychodziłem do podań, tylko ich za wiele nie dostałem. Zostałem zmieniony dopiero jako trzeci, trener uznał, że nie wyglądałem wcale źle.

Jesteś zadowolony ze swego występu?

- Nie mogę, przecież przegraliśmy i to boli. Ponadto to trener Stefan Majewski ocenia naszą grę. Przed moim wyjazdem na młodzieżówkę powiedział mi, że wypadłem przyzwoicie, na pewno nie zawiodłem, był ze mnie zadowolony. Mam świadomość, że to nie było to, czego wszyscy oczekiwali, ale plamy nie dałem. Jestem młody, uczyniłem jakiś kolejny mały krok do przodu.

Jakie wspomnienia zostaną?

- Zagrałem wśród dobrych zawodników przeciwko naprawdę dobrej drużynie. Wiem, że muszę pracować dalej, by być jeszcze lepszym w takiej rywalizacji.

Czego brakuje ci najbardziej?

- Myślę, że takiej siły fizycznej, by łatwiej utrzymywać się przy piłce i lepiej radzić sobie z obrońcami.

Byłeś zaskoczony tym, że musisz jechać do Kielc na mecz młodzieżówki?

- Nie, bo trener Andrzej Zamilski od początku naciskał na Majewskiego, by nie zabierał mnie do pierwszej reprezentacji. Cały czas liczyłem się z tym, że mogę zostać tam odesłany, bo młodzieżówka grała bardzo ważny mecz. No i po powrocie z Pragi do Polski udałem się do Kielc.

Porażka 0:4 z Holandią we wtorek - to już było wielkie rozczarowanie.

- O tym meczu musimy wszyscy zapomnieć, nic więcej nie da się zrobić. Przez 35-40 minut walczyliśmy jak równy z równym, mieliśmy rzut karny, po którym powinniśmy prowadzić 1:0. Zamiast tego Holendrzy strzelili nam jedną, drugą bramkę, a po przerwie już nie walczyliśmy w ogóle.

W sobotę i wtorek grałeś mecze, do tego sporo podróżowałeś - Wronki, Praga, Śląsk, Kielce, Białystok. Na pewno jesteś zmęczony.

- Bardzo. Dobrze, że po meczu w Kielcach zabrano mnie od razu do Białegostoku. Wróciłem tu ok. 2 w nocy. Zwykle gra się w sobotę - środę, a ja drugi mecz miałem dzień wcześniej. Czuję to w nogach.

Ale reprezentacja dodała ci skrzydeł?

- Oczywiście, wiem, że muszę ciężko pracować, by stawać się lepszym piłkarzem. Myślę, że dwa dni teraz lżej potrenuję i będę dobrze przygotowany na niedzielny mecz w Lubinie.

Przed Jagiellonią w lidze niezwykle ważny okres. Na początek wyjazdy do Lubina i Gdyni, gdzie zagracie z innymi zespołami z dołu tabeli.

- Przed nami aż cztery wyjazdy w pięciu najbliższych meczach. Musimy zdobywać w nich punkty.

Tylko jak, skoro Jaga nie potrafi wygrać poza Białymstokiem w lidze od grudnia 2007 r.

- Musimy pierwsi strzelić bramkę, uważam, że to jest klucz do wygranej. Jak ją tracimy, to trudno się nam pozbierać, odrabiać straty. Przy prowadzeniu wszystko przychodzi łatwiej.

Będziesz czekał na kolejne powołanie do pierwszej reprezentacji?

- Nie będę czekał, tylko starał się grać jak najlepiej, by je dostać. Wiem już na co mnie stać i myślę, że jak będę solidnie trenował i grał, dostanę kolejne powołanie.

Wiesz, że wygrałeś w głosowaniu trenerów i kapitanów drużyn ekstraklasy na najlepszego piłkarza września?

- To dla mnie bardzo miła niespodzianka, dziękuję wszystkim za ten wybór. Teraz muszę postarać się grać jeszcze lepiej, by - nie wiem - może zostać piłkarzem rundy.

Nie boisz się, że oczekiwania wobec ciebie znacząco wzrosną?

- Przyzwyczaiłem się już do tego, że jak się zagra dobrze, to wszyscy - zwłaszcza dziennikarze - chwalą, a ja tylko coś nie wyjdzie, to jest się poddawanym krytyce. Poradzę sobie.

Wszystko o kadrze znajdziesz tutaj »