Sandomierski: Liczą się tylko punkty

Odkąd gra w podstawowym składzie, Jagiellonia nie przegrała, co więcej nie straciła nawet bramki. Grzegorz Sandomierski nie przywiązuje jednak wagi do tego, od ilu minut jest niepokonany. - Liczy się tylko to, ile w tym czasie zdobyliśmy punktów - podkreśla 20-letni bramkarz, który ma nadzieję, że w piątek białostoczanie wygrają w Gdyni z Arką
Sandomierski do bramki Jagiellonii wskoczył przed miesiącem. Wówczas to trener Michał Probierz zadecydował, że w podstawowym składzie zastąpi on nie najlepiej spisującego się w pierwszych sześciu meczach sezonu Rafała Gikiewicza. Sandomierski od razu udowodnił, że ma ponadprzeciętne umiejętności. W meczu w Gliwicach z Piastem świetnie zachował się po strzale głową Mateusza Kowalskiego. Instynktownie odbił uderzenie, a był to w zasadzie jeden celny strzał w całym meczu rywali. Następnie zachował czyste konto przez 120 minut (grano dogrywkę) w spotkaniu Pucharu Polski z GKS-em Tychy. W kolejnym starciu ligowym z Cracovią nie miał wiele pracy, ale już w meczu z warszawską Legią dwukrotnie kapitalnie bronił uderzenia reprezentanta Polski Macieja Iwańskiego. W ostatnim spotkaniu (w Lubinie z Zagłębiem) również nie wpuścił gola, chociaż rywale mieli kilka świetnych sytuacji strzeleckich.

- Ja nie jestem od oceniania siebie. Cieszę się, że gram i staram się po prostu tylko dobrze wykonywać swoją robotę - mówi niezwykle skromny Sandomierski, który jednak na pewno milej będzie wspominał obecną rundę od tej, w której debiutował w ekstraklasie. Bramkarz w krajowej elicie po raz pierwszy zagrał 1 marca 2008 roku. W rundzie wiosennej ówczesnego sezonu wystąpił w pięciu spotkaniach. Białostoczanie wygrali tylko jeden z tych pojedynków, a zaliczyli m.in. bardzo wysokie porażki 1:6 z Lechem Poznań oraz 0:4 z Ruchem Chorzów.

- Rzeczywiście wówczas dostałem porządną lekcję, ale wyciągnąłem z niej wnioski i sporo też w między czasie się nauczyłem - mówi bramkarz.

Sandomierski jest też mocny psychicznie. Niewykluczone, że jedna głupio przez niego puszczona bramka skończy się tym, że wyląduje poza podstawowym składem. Do Jagi przecież w trybie nagłym został ściągnięty były reprezentant Polski Grzegorz Szamotulski. Sprowadzono go wszak nie po to, żeby siedział na ławce.

- Nie mam jednak czegoś takiego w podświadomości, że przez jeden błąd usiądę na ławce. Chociaż oczywiście bramkarze, którzy są w kadrze, naciskają - przyznaje Sandomierski. - Nie towarzyszy mi jednak żaden stres z tym związany. Ja po prostu nie patrzę na to, co było wczoraj, co będzie jutro. Skupiam się tylko na najbliższym meczu i staram się robić wszystko, jak najlepiej potrafię. Chcę jak najlepiej wykonywać swą robotę i oczywiście mam nadzieję, że będzie to trwało jak najdłużej.

Sandomierski w lidze jest niepokonany od czterech spotkań, czyli od 360 minut. Dorzucając do tego jednak jeszcze pojedynek w Pucharze Polski, to nie puścił gola już przez 480 minut. Najdłużej niepokonanym bramkarze w historii ekipy z Białegostoku jest Piotr Lech.

- Ale nie chcę wiedzieć, przez ile minut był on niepokonany - zastrzega bramkarz. - Nie mam też zamiaru tego sprawdzać. Ja liczę zdobyte punkty przez zespół, a nie minuty bez straconego gola. To drużyna jest najważniejsza.

Sandomierski ma jednak przede wszystkim nadzieję, że dziś w Gdyni z Arką białostoczanie w końcu wygrają w meczu wyjazdowym. Ta sztuka nie udała im się przez 27 kolejnych spotkań w ekstraklasie.

- Ja jestem za młody, żeby wiedzieć, dlaczego tak się dzieje, ale najważniejsze jest to, że nie przegrywamy - mówi Sandomierski.

Jeżeli białostoczanie pokonają dziś rywala, to przeskoczą go w tabeli i oddalą się od strefy spadkowej. W porównaniu do ostatniego meczu ligowego w meczowej osiemnastce doszło do dwóch zmian. Wypadli z niej Pavol Stano (musi pauzować z powodu nadmiaru żółtych kartek) oraz Andrzej Niewulis (kontuzja). W ich miejsce wskoczyli powracający do zdrowia Andrius Skerla i Wahan Geworgian. Pierwszy z nich powinien na środku obrony zastąpić Stano. Jeżeli jednak na przedmeczowym rozruchu okazałoby się, że Litwin, który miał ostatnio problemy ze stawem biodrowym, nie będzie mógł zagrać, to jego miejsce powinien zająć przesunięty z prawej strony obrony Igor Lewczuk. W tym wypadku z prawej strony bloku defensywnego zagrałby Alexis Norambuena, a z lewej Krzysztof Król.

Program spotkań 11. kolejki

Piątek: Arka Gdynia - Jagiellonia Białystok (sędziuje Mariusz Trofimiec z Kielc); Polonia Bytom - Ruch Chorzów.

Sobota: Legia Warszawa - Korona Kielce; Wisła Kraków - Piast Gliwice; Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin; GKS Bełchatów - Polonia Warszawa.

Niedziela: Odra Wodzisław Śląski - Cracovia; Lechia Gdańsk - Lech Poznań.

Tabela ekstraklasy

1. Wisła Kraków102519:6
2. Ruch Chorzów102213:5
3. Polonia Bytom102015:7
4. Legia Warszawa101811:4
5. Lech Poznań101718:13
6. GKS Bełchatów101510:10
7. Lechia Gdańsk101412:11
8. Piast Gliwice101413:15
9. Korona Kielce101112:15
10. Polonia Warszawa101010:17
11. Śląsk Wrocław10109:13
12. Arka Gdynia1098:11
13. Cracovia1087:15
14. Jagiellonia Białystok10612:7
15. Zagłębie Lubin1065:18
16. Odra Wodzisław Śląski1067:14
Jagiellonia została ukarana odjęciem 10 punktów za korupcję.