Sport.pl

Trójka łyżwiarzy na igrzyska

W listopadzie wydawało się, że na igrzyskach w Vancouver nie wystąpi ani jeden reprezentant z naszego regionu. W środę nastąpi oficjalne ogłoszenie kadry Polski, w której będzie jednak troje łyżwiarzy z Białegostoku: Paula Bzura, Patrycja Maliszewska i Jakub Jaworski
Łyżwiarze białostockiej Juvenii wystartują na czwartych zimowych igrzyskach z rzędu. W 1998 roku w Nagano wystąpił Maciej Pryczek. Następnie w Salt Lake City startował Krystian Zdrojkowski. W końcu przed czterema laty w Turynie wziął udział Dariusz Kulesza. Teraz aż troje specjalistów w ściganiu się na krótkim torze z Juvenii weźmie udział w rozpoczynających się 12 lutego Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver.

- Osiągnęliśmy duży sukces - nie ma złudzeń Janusz Bielawski, twórca białostockiego ośrodka łyżwiarskiego i wiceprezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, odpowiedzialny za tor krótki. - Jest on tym większy, że przecież cała trójka, która pojedzie do Vancouver, jest z Białegostoku. Tu się urodziła, tu chodziła do szkoły, a teraz studiuje.

Od zwątpienia...

Jeszcze jednak w połowie listopada wydawało się, że w Kanadzie nie wystartuje ani jeden przedstawiciel naszego regionu. Wówczas to białostoczanie brali udział w zawodach w amerykańskim Marquette, a była to ostatnia impreza kwalifikacyjna na igrzyska dla specjalistów w ściganiu się na krótkim torze. Reprezentanci Juvenii do Stanów Zjednoczonych jechali z ogromnymi nadziejami na wywalczenie przepustki na igrzyska. Tydzień wcześniej dobrze spisali się na zawodach w Montrealu. Tam rewelacyjnie wypadła Maliszewska. W rywalizacji na dystansie 500 m zajęła 11. pozycję. Spełniła pierwszy z wymogów kwalifikacyjnych, gdyż specjalista w short-tracku z Polski zapewniał sobie udział w olimpiadzie, jeżeli dwa razy zajmie miejsce w dwudziestce na konkretnym dystansie podczas zawodów eliminacyjnych. Pierwszą część normy wyznaczonej przez Polski Komitet Olimpijski spełniła również wówczas Bzura, która była 20. w wyścigu na 1500 m oraz 19. na dystansie 1000 m.

W Stanach Zjednoczonych nasi łyżwiarze wypadli jednak bardzo słabo i wydawało się wówczas, że nie mają szans wyjazdu na igrzyska.

- Mimo wszystko mam nadzieję, że PKOl zmieni trochę swe normy i będziemy mieli co najmniej dwójkę olimpijczyków. Ponieważ nasi reprezentanci bardzo dobrze spisali się na wcześniejszych zawodach Pucharu Świata i na pewno spełnią normy międzynarodowe, jeżeli chodzi o olimpijską kwalifikację - mówił wówczas Bielawski, który podkreślał też że normy PKOl-u są bardziej rygorystyczne niż światowe, według których do igrzysk kwalifikują się 32 najlepsze osoby na każdym dystansie.

Gdy pod koniec listopada Międzynarodowa Unia Łyżwiarska (ISU) opublikowała listy kwalifikacyjne do Vancouver okazało się, że według nich Polska może wysłać do Kanady dwójkę specjalistów w short-tracku. Z zastrzeżeniem, że zawodniczka będzie mogła wystartować na wszystkich trzech dystansach (500 m, 1000 m, 1500 m), a zawodnik tylko na jednym (1500 m).

Przede wszystkim jednak działacze Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego doszli do wniosku, że źle interpretowali wcześniej ustanowione przez PKOl normy kwalifikacyjne.

...do radości

- Zarówno łyżwiarze z toru krótkiego, jak też długiego, o kwalifikacje olimpijskie walczą na wszystkich zawodach z cyklu Pucharu Świata, a nie tylko dwóch wybranych - stwierdził wówczas Bielawski, a następnie złożył też odwołanie do władz ISU, gdyż kwalifikację olimpijską dla Polski jedna zawodniczka wywalczyła na dystansie 500 m, a druga na 1000 oraz 1500 m. Wniosek Polski został rozpatrzony pozytywnie i do Vancouver pojedzie troje łyżwiarzy Juvenii.

Ostateczna decyzja o tym, kto z naszych łyżwiarzy będzie reprezentował Polskę na igrzyskach zapadła w poniedziałek po mistrzostwach Europy. Władze PZŁS zadecydowały, że do Vancouver pojedzie Bzura (będzie startować na 1000 oraz 1500 metrów), Maliszewska (500 m) i Jaworski (1500 m). To jednak musieli jeszcze zaaprobować członkowie PKOl-u.

- Oficjalne ogłoszenie kadry Polski na igrzyska nastąpi w środę, ale nic już złego nie powinno się wydarzyć - jest pewny Bielawski. - Podczas tych całych kwalifikacji nie mogłem najbardziej zrozumieć jednego. Jak po dobrym starcie w Kanadzie tydzień później na zawodach w Stanach Zjednoczonych osiągnęliśmy tak słabe wyniki. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Mam też nadzieję, że w Kanadzie nasi reprezentanci wypadną bardzo dobrze. Widać bowiem, że forma naszych zawodników idzie do góry. Wręcz w świetnej dyspozycji jest obecnie Bzura, która poprawiała rekordy życiowe na mistrzostwach Europy i zajęła dwa razy czwarte miejsce. Dobrze wypadł też Jaworski. Co prawda słabiej spisała się Maliszewska, ale było to spowodowane chorobą.

Być może ostatni postęp naszych łyżwiarzy nie byłby możliwy, gdyby przed czterema laty nie zdecydowano się zatrudnić trenera z Chin. Co prawda pierwszy rok pracy pod wodzą Yang He do udanych nie należał, ale później było już dużo lepiej. Przed dwoma laty nasi łyżwiarze realnie włączyli się do walki o medale na mistrzostwach Europy. Wówczas to czwarte miejsca zajęli Maliszewska, Bartosz Konopko oraz sztafeta kobiet. W tym roku dwukrotnie czwarta na mistrzostwach kontynentu była Bzura.

- Początek współpracy z trenerem z Chin był niezbyt udany z tego powodu, że zawodnicy nie byli przyzwyczajeni do takich obciążeń, jakie im zaaplikował. Potem było dużo lepiej i są efekty. A należy zauważyć, że do Vancouver jadą bardzo młodzi zawodnicy. Bzura ma 19 lat, Maliszewska 21, a Jaworski 23. Czyli w optymalnym wieku dla sportowca będą oni za cztery lata - uważa Bielawski, mając już na myśli kolejne igrzyska, które odbędą się w Rosji.

Reprezentanci Juvenii do Kanady wylatują w poniedziałek. Przez pierwsze dni będzie się nimi opiekował Maciej Pryczek, czyli były łyżwiarz Juvenii, który był na igrzyskach w Nagano. Natomiast pierwsze starty w short-tracku na igrzyskach zaplanowane są na 13 lutego.