Sport.pl

Chcą pogrzebać Arkę

Białostoczanie podejmą w środę (godz. 18.45) zamykającą ligową tabelę Arkę Gdynia. - To dla nas najważniejszy mecz w sezonie. Jeżeli wygramy, to w zasadzie pogrzebiemy jednego rywala w walce o utrzymanie - uważa trener Jagiellonii Michał Probierz
Do końca sezonu zostało pięć kolejek spotkań i 15 punktów do zdobycia, ale te trzy najbliższe mogą okazać się bezcenne.

- Gdyby nie dziesięć ujemnych punktów, z którymi zaczynaliśmy rozgrywki [kara za korupcję - red.], to teraz mielibyśmy 37 "oczek" i bylibyśmy spokojni. Jest jednak inaczej i dlatego spotkanie z Arką jest dla nas tak ważne - mówi trener Probierz.

Myśląc o zwycięstwie, jego podopieczni muszą jednak zagrać dużo lepiej niż w ostatnim starciu ligowym. W sobotę bezbramkowo zremisowali na własnym boisku z Zagłębiem Lubin. W zasadzie tylko przez pierwszych kilkanaście minut grali na poziomie ekstraklasy, a potem z boiska wiało nudą.

- Rywale byli bardzo dobrze zorganizowani w defensywie, nie potrafiliśmy jej rozmontować. Takie mecze wygrywa się po golu po stałym fragmencie gry, ale żadnej z takich sytuacji nie udało nam się wykorzystać - analizuje Probierz. - Szczególnie w drugiej połowie meczu z Zagłębiem mieliśmy spore problemy ze stworzeniem jakiejkolwiek akcji w ataku. Natomiast od 80. minuty nie podejmowaliśmy już żadnego ryzyka, zaczęliśmy doceniać punkt.

Dziś białostoczanom powinno być teoretycznie łatwiej niż w meczu z Zagłębiem. O ile bowiem zespół z Lubina wiosną spisuje się bardzo dobrze i stracił zaledwie cztery bramki, to ekipa z Gdyni jest jedną z najsłabszych w lidze. Podopieczni Dariusza Pasieki z ośmiu wiosennych spotkań przegrali aż pięć. W pojedynkach po zimowej przerwie stracili 13 bramek, najwięcej (obok Cracovii) w lidze. Po ostatniej kolejce - porażka 1:2 z Koroną Kielce - spadli na ostatnią pozycję w tabeli. Do Białegostoku więc przyjadą z nożem na gardle.

- Nie przypuszczam jednak, że zagrają jakiś ofensywny futbol. Skupią się pewnie na defensywie i będą liczyć na kontry - uważa trener Probierz, który dokonał dwóch zmian w meczowej 18 w porównaniu do ostatniego pojedynku. Z kadry wypadli Michał Fidziukiewicz i Piotr Klepczarek, a w ich miejsce wskoczyli Michał Renusz oraz Dariusz Jarecki, którzy ostatnio zagrali w Młodej Ekstraklasie. Nadal do gry nie jest gotowy, chociaż trenuje z zespołem, Marcin Burkhardt.

- Być może Marcin nie będzie mógł zagrać nawet jeszcze w sobotę z Polonią Warszawa - przypuszcza szkoleniowiec Jagi.

Natomiast trener Arki musi dokonać co najmniej jedną zmianę w podstawowym składzie w porównaniu do ostatniego meczu. Z powodu nadmiaru żółtych kartek pauzuje Łukasz Kowalski.

Mimo fatalnych rezultatów władze gdyńskiego klubu zapewniają, że zwolnienie Dariusza Pasieki nie wchodzi w grę. Piłkarzy zaś próbują zmobilizować nagrodami. Właściciel Arki Ryszard Krauze przyznał dodatkowe premie za wygranie każdego z pozostałych do końca sezonu spotkań oraz premię specjalną za utrzymanie w ekstraklasie - wycenione zostało ono na milion złotych.

Jeżeli jednak zawodnicy Arki przegrają w Białymstoku i w następnej kolejce w Wodzisławiu Śląskim z Odrą ich los będzie przesądzony i biznesmen nie będzie musiał wykładać pieniędzy.

- Będziemy walczyli, bo wciąż mamy szanse na utrzymanie - twierdzi Pasieka.

- Z Arką nie zakładamy innego wyniku jak nasze zwycięstwo. Gramy u siebie, a tu musimy wygrywać wszystkie mecze - podkreśla Brazylijczyk Bruno.