Sport.pl

Liga w cieniu pucharu

Grająca w rezerwowym składzie Jagiellonia przegrała w Warszawie z Polonią. Trener Michał Probierz swych najlepszych zawodników oszczędzał na dzisiejszy półfinałowy pojedynek w Pucharze Polski z Lechią Gdańsk. Początek spotkania o 20.15 na stadionie miejskim
Naszym priorytetem jest utrzymanie w lidze, żeby było ono pewne w stu procentach, a nie tylko hipotetyczne - powiedział przed starciem w Warszawie trener Jagiellonii Michał Probierz. Posyłając na boisko zmienników zaprzeczył więc swoim słowom. W porównaniu z poprzednim starciem w ekstraklasie (2:1 z Arką Gdynia) w wyjściowym składzie dokonał aż siedmiu zmian.

Porażka rezerwistów

Grającym w rezerwowym składzie białostoczanom brakowało atutów do tego, żeby wywalczyć korzystny rezultat. Jak się bowiem okazało, nie przez przypadek ci zawodnicy najwięcej czasu spędzają na ławce.

- Nie żałuję decyzji, że wystawiłem do gry taki skład, a nie inny. Czasami trzeba zaryzykować - tłumaczył Probierz.

Niestety, jego podopieczni w sobotę byli w zasadzie tylko tłem dla zawodników Polonii, którzy bardzo potrzebowali punktów. Wychodząc na mecz wiedzieli już, że ich bezpośredni rywale w tabeli - Piast Gliwice i Odra Wodzisław Śląski - odnieśli zwycięstwa. Gdyby Polonia przegrała, ponownie znalazłaby się na miejscu spadkowym. Tak się jednak nie stało, gdyż białostoczanie nie sprawili im zbyt wielu kłopotów. Fatalnie zachowywali się zwłaszcza przy stałych fragmentach gry. Okazji do pokazania się z dobrej strony znowu nie wykorzystał 21-letni Andrzej Niewulis. Najpierw nie upilnował Daniela Gołębiewskiego, który na bramkę zamienił podanie z rzutu wolnego Adriana Mierzejewskiego. Lepiej powinien zareagować także przy stracie drugiej bramki. Chociaż tutaj przede wszystkim w dziecinny wręcz sposób zachował się Piotr Klepczarek, którego ograli Radek Mynar z Mierzejewskim. Drugi z graczy następnie uderzył na bramkę Grzegorza Sandomierskiego. Bramkarz Jagiellonii zdołał odbić piłkę, ale Niewulis i Igor Lewczuk pozwolili, by Tomasz Jodłowiec podwyższył prowadzenie na 2:0.

Z drugiej strony białostoczanie mieli problem ze stworzeniem zagrożenia pod bramką rywali. Ich poczynania w ataku ograniczały się do prób strzałów zza pola karnego. Dopiero w ostatniej minucie pojedynku przeprowadzili akcję, która mogła zakończyć się golem. Niestety, po strzale Niewulisa piłka trafiła tylko w poprzeczkę bramki, strzeżonej przez Michała Gliwę.

- Zagraliśmy z wielką determinacją i wykorzystaliśmy sytuacje, które mieliśmy, a zostały niewykorzystane w poprzednich spotkaniach. Te trzy punkty są dla nas bardzo ważne - podkreślał po spotkaniu trener Polonii Jose Maria Bakero, którego drużyna mimo zwycięstwa ma tylko punkt przewagi nad miejscem spadkowym.

Po przegranej w Warszawie, która była setną porażką białostoczan w ekstraklasie, piłkarze Jagi na trzy mecze do końca sezonu mają natomiast tylko cztery "oczka" przewagi nad drużynami zagrożonymi spadkiem.

- Ale nadal mamy przewagę, a kluczowe będą mecze, które rozegramy jeszcze na własnym stadionie - uważa szkoleniowiec białostoczan.

Przypieczętować awans

Dziś w Białymstoku oraz w Szczecinie odbędą się decydujące boje o awans do zaplanowanego na 22 maja finału Pucharu Polski. Najpierw piłkarze I-ligowej Pogoni podejmą Ruch Chorzów. W pierwszym spotkaniu półfinałowym był remis 1:1. Następnie białostoczanie rozpoczną bój z Lechią Gdańsk, którą na wyjeździe pokonali 2:1. Tym samym są w doskonałej sytuacji do tego, aby powtórzyć jeden z największych sukcesów w historii klubu, czyli zagrać w finale tych rozgrywek.

- To rywale muszą wygrać i powinni zagrać otwartą piłkę. Mam nadzieję, że tak się stanie i my również będziemy mogli pokazać się z jak najlepszej strony. Nie zamierzamy bowiem bronić wyniku z pierwszego spotkania. Chcemy wygrać po raz drugi z Lechią - zapowiada Probierz, który nie będzie mógł w tym spotkaniu skorzystać z Marokańczyka El Mehdiego.

- Najprawdopodobniej z powodu urazu nie zagra on już do końca sezonu - stwierdza szkoleniowiec.

Piłkarze z Gdańska, tak jak białostoczanie, w ostatniej kolejce ligowej musieli przełknąć gorycz porażki. Chociaż szkoleniowiec Lechii Tomasz Kafarski nie oszczędzał sił swych zawodników na mecz pucharowy, to ci chyba myślami byli już w Białymstoku. Gdańszczanie przegrali 0:1 z Piastem. Już przed tym spotkaniem było wiele spekulacji, że pojedynek zakończy się zwycięstwem gliwiczan. Prawie wszystkie firmy bukmacherskie wycofały je ze swych usług. W poprzednim sezonie bowiem to Lechia potrzebowała punktów, aby utrzymać się w lidze i wówczas w meczu z nimi nadspodziewanie słabo spisali się piłkarze Piasta.

- Chcieliśmy zadać kłam wszystkim spekulacjom, że jedna drużyna jest drugiej coś winna. Nikt nikomu nie był nic winien. Piast wygrał, bo strzelił jedną bramkę więcej - denerwował się po sobotniej porażce trener Kafarski. - W meczu z Piastem widzieliśmy jednak Lechię, jakiej mam nadzieję już nigdy więcej nie będziemy oglądać. Musimy sobie teraz poradzić z tą sytuacją bardzo szybko, bo we wtorek czeka nas kolejny bardzo trudny mecz. Musimy bardzo szybko pozbierać się pod względem mentalnym, bo nikt z nas nie zakładał takiego scenariusza, jaki się wydarzył.

O tym, że Lechia jest w stanie grać zdecydowanie lepiej, niż to można było zobaczyć w meczu z Piastem, pokazała już wielokrotnie. Choćby kolejkę wcześniej, w której bardzo dobrze spisała się w meczu z Lechem Poznań, chociaż ostatecznie przegrała. Można też wspomnieć, że w ćwierćfinale rozgrywek Pucharu Polski wyeliminowała Wisłę Kraków, pokonując ją na wyjeździe 3:1.



Polonia Warszawa - Jagiellonia Białystok 2:0 (1:0)

Strzelcy bramek : Daniel Gołębiewski (27.), Tomasz Jodłowiec (58.).

Polonia : Gliwa - Mynar, Skrzyński, Jodłowiec, Brzyski - Mierzejewski, Trałka (78. Sarvas), Piątek, Andreu, Gancarczyk (61. Nikolić, 76. Zasada) - Gołębiewski.

Jagiellonia : Sandomierski - Lewczuk, Niewulis, Cionek, Klepczarek - Renusz (46. Grosicki), Bruno, Zawistowski (77. Grzyb), Jarecki - Maycon, Frankowski (65. Jezierski).

Widzów ok. 2300. Sędziował (jako główny) Adam Lyczmański z Bydgoszczy.

Inne wyniki 27. kolejki

Śląsk Wrocław - Lech Poznań 0:3 (0:1): Robert Lewandowski (22. i 57.), Dimitrije Injac (47.); Wisła Kraków - Korona Kielce 0:1 (0:1): Jacek Kiełb (9.); Lechia Gdańsk - Piast Gliwice 0:1 (0:1): Bartosz Iwan (39.); Ruch Chorzów - Legia Warszawa 1:0 (0:0): Arkadiusz Piech (46.); Polonia Bytom - Zagłębie Lubin 2:1 (0:1): Szymon Sawala (55.), Błażej Telichowski (64.) - Ilijan Micanski (16. - karny); GKS Bełchatów - Cracovia 3:0 (2:0): Mateusz Cetnarski (23.), Dawid Nowak (43. i 78.); Odra Wodzisław Śląski - Arka Gdynia 2:1 (1:0): Piotr Piechniak (28.), Marcin Dymkowski (71.) - Bartosz Ława (54.).

Tabela ekstraklasy

1. Wisła Kraków275743:18
2. Lech Poznań275644:19
3. Ruch Chorzów275339:24
4. Legia Warszawa275134:16
5. GKS Bełchatów274432:22
6. Lechia Gdańsk273427:29
7. Polonia Bytom273328:28
8. Zagłębie Lubin273126:33
9. Jagiellonia Białystok273028:25
10. Cracovia273022:36
11. Korona Kielce273029:39
12. Śląsk Wrocław272924:28
13. Polonia Warszawa272722:36
14. Odra Wodzisław Śląski272623:38
15. Piast Gliwice272627:45
16. Arka Gdynia272223:35
Jagiellonia została ukarana odjęciem 10 punktów za udział w korupcji.