Sport.pl

Jagiellońskie dzienniki z dawnych lat

- Byłem wielkim fanem Jagi - wspomina 48-letni Piotr Iwaniuk, emerytowany mundurowy. Jako nastoletni chłopak prowadził dzienniki związane z występami ukochanej drużyny. Opisywał mecze, oceniał piłkarzy...
Jaga występowała wówczas w rozgrywkach III i II ligi. Pierwszy zeszyt zapisków pana Piotra zaczyna się opisem poszczególnych sezonów, począwszy od 1973/1974.

"Na przełomie 1973 i 1974 roku zreformowano rozgrywki I i II ligi polskiej. I ligę powiększono do 16 zespołów, natomiast w II lidze utworzono dwie grupy po 16 zespołów. W wyniku tej reformy Białystok otrzymał drugą ligę, w której grał Włókniarz".

Było to istotne z punktu widzenia jagiellończyków (poniżej oznaczeni "J"), którzy do kolejnych rozgrywek przystąpili już mocno wzmocnieni rywalami zza miedzy ("W").

"(...) w wyniku porozumienia dwóch najsilniejszych drużyn piłkarskich na Białostocczyźnie Włókniarza i Jagiellonii postanowiono najbardziej zdolnych piłkarzy przenieść do Jagiellonii. W wyniku tego w Jagiellonii znaleźli się: Korotkiewicz (W), Szerszenowicz (J), Stankiewicz (J), Łapicz (W), Gościłowicz (W), Szwejkowski (W), Drumski (W), Pietrzyk (W), Karalus (W), Mundrewicz (J), Zawiślan (J), Sieliwonik (W), Żukowski (W), Totkacz (J). Ponadto Cieślik (Wigry), oraz Kolenda (Gwardia) i Burak (Gwardia)".

Sukces to cel podrzędny

Od sezonu 1979/1980 pan Piotr szczegółowo opisywał już każde spotkanie. Przykładowo w VI kolejce Jaga podejmowała Mławiankę. Mecz zakończyła wygraną 2:0.

"Jagiellonia pokazała wreszcie, na co ją stać. Po świetnym meczu pokonała bez trudu lidera (...). W 4. minucie dublujący akcję skrzydłowego Stankiewicz centruje na pole karne. Do piłki wychodzi idealnie jeden z Jagiellończyków, strzelając w poprzeczkę. Piłka jednak spada wprost przed Sieliwonikiem, a ten z 5 metrów strzela głową bramkę (...). Pierwsze 20 minut drugiej połowy to znów nerwówka. Białostoccy obrońcy zaczynają popełniać masę błędów (...). Druga bramka pada w 76. minucie po półgórnym dośrodkowaniu Kołasowskiego, piłkę przejmuje Sieliwonik i strzałem głową umieszcza piłkę w bramce Mławianki, tuż obok wychodzącego bramkarza".

Napastnik Piotr Sieliwonik był w tamtym okresie ulubionym piłkarzem pana Piotra.

Każdemu meczowi nadany jest tytuł: "Powrót II ligi do Białegostoku", "Dobra gra - pewne zwycięstwo", "Wakacyjna forma lidera", "Jagiellonia lubuje się w bezbramkowych remisach" - to niektóre z nich. Autor wymyślał również motta, np. "Bo najważniejsza jest walka, sukces to cel podrzędny".

Obok relacji są również opinie innych kibiców Jagi z tamtych lat, kolegów autora. Jeden z nich 18 października 1979 r. napisał wiersz "O BKS-ie".

"W Jagiellonii dużo utalentowanych piłkarzy jest,

i dlatego w II lidze będzie grał mój kochany BKS.

A po drugiej przyjdzie pierwsza, w pierwszej lidze będzie grał.

Piotrek strzeli kupę bramek, nawet Kukla będzie w Białymstoku drżał (...)

Pójdziem wszyscy na nasz stadion,

Pójdziem krzyczeć ile sił,

Gdy kolejne pasmo zwycięstw,

Będzie toczyć się co chwil".

W dziennikach pana Piotra nie mogło zabraknąć statystyk - tabeli rozgrywek, podliczonych minut gry każdego z zawodników, najlepszych strzelców, oceny poszczególnych graczy, wyliczonej średniej goli na kolejkę. Są też podsumowania kolejnych rund.

"W czternastu meczach rundy wiosennej [sezonu 1979/1980 - red.] Jagiellonia w stawce piętnastu drużyn okazała się najlepsza, zdobywając 22 punkty i strzelając 24 bramki, przy stracie 7 bramek (średnio na mecz zdobywała 1,71 bramki i traciła 0,50 bramki) (...). W przeciwieństwie do rundy jesiennej, gdzie to Jagiellonia od pierwszego do ostatniego meczu grała na zbliżonym, dobrym poziomie, w rundzie wiosennej Jagiellonia grała w kratkę (...). Kilka słów o grze poszczególnych zawodników: M. Sowiński - grał przez całą rundę wiosenną równo, najpewniejszy punkt zespołu (...) M. Mojsiuszko - przez całą rundę grał równo. Dobry zarówno w poczynaniach ofensywnych i defensywnych, coraz częściej próbowany jako pomocnik".

Mieliśmy swoją ławkę

Piotr Iwaniuk tamte lata wspomina z rozrzewnieniem.

- Ludzie przychodzili na mecz, żeby oglądać widowisko sportowe. Nikt nikogo nie obrażał, nikt do niczego nie zmuszał drugiego człowieka. Dzisiaj z tym bywa różnie. Na stadionie było może z 200 osób i wszyscy znali się z widzenia. Mieliśmy nawet swoją ławkę z kolegami.

Może to zabrzmi dziwnie, ale pierwsze poważne sukcesy Jagiellonii sprawiły lekki zawód panu Piotrowi.

- Trener Janusz Wójcik, znana postać, przyciągnął na stadion osoby niespecjalnie zainteresowane białostocką drużyną. Nasza ławka była zajmowana przez innych ludzi.

Zapytany o dzisiejszą Jagiellonię pan Piotr także chwilę waha się z udzieleniem odpowiedzi.

- Syn chodzi na mecze, ja już sobie odpuściłem... Śledzę mecze w telewizji lub internecie. Denerwuje mnie chamstwo na stadionie. Co z tego, że kupię bilet na dany sektor i miejsce, skoro i tak może być zajęte. Ostatni raz byłem na meczu około dwóch lat temu z żoną i synem, kiedy graliśmy z Ruchem Chorzów. Poza tym obecnie to droga rozrywka.

Ponadto jako białostoczanin - mimo wszystko - chciałby oglądać w Jagiellonii więcej piłkarzy z regionu.

- Rozumiem, że obecny trend sprowadzania zawodników z całego świata jest ogólnonarodowy. Jednak moim zdaniem inaczej kibicuje się klubowi, kiedy ma się świadomość, że grają w nim piłkarze z regionu. Zresztą taki ktoś jak Tomasz Frankowski jest przecież klasą samą w sobie. Mamy również bardzo dobrych bramkarzy, czyli można.



Jagiellonia obchodzi 90-lecie istnienia. Czekamy na państwa wspomnienia związane z przeszłością klubu. Najciekawsze opublikujemy. Tel. 85 74 78 114; e-mail: redakcja@bialystok.agora.pl; ul. Sienkiewicza 49, 15-002 Białystok.