Jagiellonia - Aris. Pierwsze starcie

Nie obawiamy się meczu z Arisem, bo nie możemy bać się rywala, który wszedł do europejskich pucharów kuchennymi drzwiami - mówił na przedmeczowej konferencji prasowej trener Jagiellonii Michał Probierz. - Przykro mi, że szkoleniowiec rywali nie szanuje Arisu i jego graczy - odpowiadał opiekun Greków Hector Raul Cuper
W kasach przed meczem będzie zaledwie 150 biletów. Reszta wejściówek rozeszła się w mgnieniu oka. Jagiellonia rozegra w czwartek swój pierwszy mecz w historii w europejskich pucharach. O godz. 20.45 na stadionie miejskim przy ul. Słonecznej zmierzy się z Arisem Saloniki.

Probierz pewny swego

W środę wieczorem oba zespoły odbyły ostatnie treningi przed meczem. Zanim jednak do tego doszło z dziennikarzami na konferencji prasowej spotkali się obaj szkoleniowcy. Jako pierwszy Michał Probierz, który był bardzo rozluźniony, za to niezwykle stremowana była tłumaczka, która miał pomóc w pracy dziennikarzom z Grecji.

- Spokojnie przecież mecz pucharowy jest dopiero jutro - starał się rozładowywać napięcie szkoleniowiec Jagiellonii, który sam nie szczędził zgryźliwych uwag pod adresem zespołu z Salonik.

- Nie obawiamy się meczu z Arisem, bo nie możemy bać się rywala, który wszedł do europejskich pucharów kuchennymi drzwiami - mówił szkoleniowiec, a pytany o trenera Arisu Hectora Raula Cupera odpowiadał: - Mam tą przewagę nad trenerem Cuperem, bo ja go znam, a on mnie nie. Ja nie mam żadnych obaw, a piłka nożna jest taka, że nie znosi próżni "umarł król, niech żyje król". Będzie mi miło spotkać się z trenerem Cuperem, a jeszcze milej jak jego zespół odpadnie z dalszej rywalizacji.

- Przykro mi, że szkoleniowiec rywali nie szanuje Arisu i jego graczy. Chociaż rozumiem też trenera Probierza, bo każdy trener uważa, że jego zespół jest najlepszy, więc nie dziwie się jego słowom. Prowadziłem już wiele klubów w swojej karierze i nie zawsze odnosiłem sukcesy, ale wierzę w swoich graczy. Wierzę, że w czwartkowy mecz włożą dużo wysiłku i nie zawiodą kibiców - odpowiadał na późniejsze konferencji prasowej Cuper, który jest chyba najciekawszą osobowością w klubie z Salonik. 55-letni Argentyńczyk dwukrotnie doprowadził Valencię do finału Ligi Mistrzów, a ponadto Real Mallorca do finału Pucharu Zdobywców Pucharów.

Ostatnie treningi

Również wczorajszego wieczora obie drużyny odbyły ostatnie treningi przed dzisiejszym meczem. Jako pierwsi na murawę stadionu wyszli białostoczanie. Zajęcia nie były zbyt intensywne, a piłkarze zakończyli je krótką gierką. Podczas niej trener Probierz momentami nie szczędził cierpkich słów swoim podopiecznym. Sugerując się kolorami koszulek w jakich trenowali poszczególni gracze można było stwierdzić, że szkoleniowiec ma już gotową jedenastkę na starcie z Arisem.

- Na dwóch, trzech pozycjach mam jeszcze duże znaki zapytania i dopiero po treningu zastanowimy się kto zagra - mówił jednak Probierz.

Podczas wczorajszych zajęć drużynę "pomarańczowych" (przymierzanych do wyjściowego składu) tworzyli: Igor Lewczuk, Thiago Cionek, Andrius Skerla, Alexis Norambuena - Tomasz Kupisz, Mladen Kaszczelan, Rafał Grzyb, Jarosław Lato - Tomasz Frankowski, Kamil Grosicki. Najprawdopodobniej to jednak nie w takim zestawieniu wybiegną na dzisiejsze spotkanie białostoczanie. Miejsce Lewczuka powinien zająć Mido, a w związku z tym na prawą obroną zostanie przesunięty Norambuena. Zapewne też Kupisz nie wystąpi od pierwszej minuty a w jego miejsce zagra Grosicki. Tym samym do składu wskoczy Marcin Burkhardt. W bramce zagra ktoś z dwójki Rafał Gikiewicz, Grzegorz Sandomierski.

O ile wczorajszy trening Jagiellonii był otwarty dla dziennikarzy, to zajęcia Arisu można było poobserwować przez zaledwie 15 minut. W ich czasie zawodnicy pograli w "dziadka", przebiegli się kilka razy dookoła boiska i to wszystko.