Agnieszka Starzyk: Białystok to zamknięty rozdział

Swoje sprawy w Białymstoku już pozamykałam, to dla mnie zamknięty rozdział. Nie mam już nic nikomu do udowodnienia - mówi Agnieszka Starzyk. 25-letnia przyjmująca w poprzednim sezonie grała w białostockim AZS-ie, a tuż przed rozpoczęciem obecnych rozgrywek z powodu zaległości finansowych odeszła do ekipy z Rumi
Tomasz Piekarski: Kto w środę w meczu AZS-u Białystok w Rumi zdobędzie pierwsze punkty w sezonie?

Agnieszka Starzyk: Oczywiście, nam nadzieję, że to będzie mój obecny zespół. Tak moja drużyna, jak też ekipa z Białegostoku przegrała trzy pierwsze mecze w lidze i na pewno obie liczą na pierwsze punkty, ale mam nadzieję, że to my odniesiemy zwycięstwo.

Dla ciebie będzie to szczególne spotkanie?

- Myślę, że nie. To będzie mecz jak każdy inny. Swoje sprawy w Białymstoku już pozamykałam, to dla mnie zamknięty rozdział. Nie mam już nic nikomu do udowodnienia i nie jestem jakoś specjalnie zdenerwowana przed tym spotkaniem.

A wiesz, że w zasadzie nikt z powodu twego odejścia tuż przed sezonem z zespołu z Białegostoku nie rozpaczał? Co więcej, można było usłyszeć głosy, że może i dobrze się stało, bo ostatnio nie mogłaś znaleźć wspólnego języka z innymi dziewczynami z drużyny.

- W zasadzie takie głosy mnie nie dziwią, ale nie zamierzam tego komentować. Powiem tylko tyle, że tonący brzytwy się chwyta i różnymi sposobami próbuje się wybielić, bo moim powodem odejścia było coś innego [zaległości finansowe -red.]. Szkoda, że pojawiają się takie głosy, ale nie chcę o tym mówić, bo to już wszystko za mną.

Zaległości finansowe zostały już uregulowane?

- Nie. Sprawa toczy się teraz na wyższych szczeblach (w sądzie polubownym przy Polskim Związku Piłki Siatkowej) i już ode mnie niewiele zależy. Uważam, że wygram tę sprawę, bo zaległe pieniądze mi się należą.

Znasz bardzo dobrze zespół z Białegostoku, grałaś w nim w poprzednim sezonie i niemal cały okres przygotowawczy do obecnych rozgrywek też w nim spędziłaś. Jakie są mocne, a jakie słabe strony tej drużyny?

- (długa cisza)

Mocnych nie ma?

- Nie chcę zdradzać taktyki na spotkanie z tym rywalem. Ponadto cały czas jesteśmy jeszcze w trakcie rozpracowywania zespołu z Białegostoku. Oczywiście znam tę ekipę na tyle dobrze, że dużo mogę koleżankom podpowiedzieć. Mam nadzieję, że to zaprocentuje w postaci wygranego meczu.

Dużo łatwiej się gra przeciwko drużynie, którą zna się tak dobrze?

- Na pewno jest łatwiej, bo przecież ja z niektórymi dziewczynami z zespołu z Białegostoku grałam w poprzednim sezonie. Spędzałam z nimi całe dnie i dobrze znam ich słabe, jak też mocne strony. Dlatego myślę, że dziewczyny z Białegostoku niczym mnie nie zaskoczą. Moim zdaniem najmocniejszą stroną rywalek jest Ania Klimakowa. Ona kończy większość ataków i większość piłek kierowanych jest właśnie do niej. Dlatego przede wszystkim jej zatrzymanie, wyłączenie z ataku, będzie naszym głównym celem.

Twoja obecna drużyna przed sezonem przez wielu była wymieniana jako pierwszy zespół do spadku i po trzech kolejkach rzeczywiście na to wygląda, bo przegrałyście trzy pierwsze mecze.

- Rzeczywiście nie jest różowo, ale trzeba zauważyć, z kim grałyśmy dotychczas. Pierwsze spotkanie to było starcie z aktualnym mistrzem Polski (Aluprof Bielsko-Biała). W drugim meczu zmierzyłyśmy się z podejrzewam przyszłym mistrzem (Trefl Sopot). W trzecim z kolei naszymi przeciwniczkami były wicemistrzynie kraju (Muszynianka Muszyna). Czyli mamy już za sobą mecze z najsilniejszymi zespołami i teraz będziemy grali ze słabszymi drużynami i powinno być już z górki.