ME w short tracku. Historyczny wyczyn Maliszewskiej

Patrycja Maliszewska i Paula Bzura

Patrycja Maliszewska i Paula Bzura (Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta)

Patrycja Maliszewska srebrną medalistką mistrzostw Europy seniorów w Heerenveen. Zawodniczka Juvenii Białystok przeszła do historii short-tracku jako pierwsza Polka, która stanęła na podium imprezy takiej rangi
Historyczna chwila nastąpiła w sobotę, kiedy w Holandii łyżwiarze rywalizowali na koronnym dystansie 22-letniej Maliszewskiej, czyli 500 m. Białostoczanka od początku rywalizacji prezentowała się dobrze, bez kłopotu przechodziła przez kolejne biegi eliminacyjne. Jedynie w półfinale uległa Włoszce Martinie Valcepinie, ale drugie miejsce dało jej awans do rozgrywki o medale. W finale po starcie Maliszewska jechała jako trzecia. Przed nią były dwie zawodniczki Włoszki, Valcepina i Arianna Fontana. Ta druga upadła, co wykorzystała Polka, finiszując na drugim miejscu.

- W końcu doczekaliśmy się upragnionego medalu. Zaprocentowała ciężka praca, wylany pot. Jesteśmy bardzo zadowoleni - cieszyła się Urszula Kamińska, trenerka kadry narodowej.

W ściganiu się na torze krótkim często dochodzi do kolizji, upadków, dyskwalifikacji, a czasami o miejscu decyduje przypadek. Medal Maliszewskiej nie jest przypadkowy. W tym sezonie udowodniła wcześniej, że jest w stanie rywalizować nie tylko z czołówką europejską, ale także światową. Na jednym z Pucharów Świata w Azji wywalczyła czwarte miejsce na 500 m.

Być może tak dobrych wyników nie byłoby, gdyby zawodniczka nie zmieniła sposobu przygotowania do sezonu. Przed mistrzostwami w Holandii Maliszewska przez trzy miesiące trenowała w Kanadzie, gdzie w grupie międzynarodowej mogła także na treningach rywalizować z najlepszymi.

W Holandii indywidualnie startowały jeszcze dwie inne reprezentantki Juvenii Białystok. Na 500 m Paula Bzura była 15., a Agnieszka Tawrel 25.

Być może gdyby nie pech, w sobotę Polska mogłaby się cieszyć także z drugiego medalu. Bardzo dobrze na 500 m prezentował się 22-letni Bartosz Konopko, jedyny łyżwiarz Juvenii, który startował w konkurencjach indywidualnych. Niestety w ćwierćfinale miał kolizję.

- Bartosz na pół okrążenia przed metą prowadził, ale został popchnięty przez zawodnika finiszującego z trzeciej pozycji - opowiada Kamińska. - Choć sędziowie awansowali go do półfinału, doznał kontuzji kolana. Uraz nie pozwolił mu rywalizować dalej i w półfinale tylko przejechał dystans, aby zostać sklasyfikowanym na dziewiątym miejscu. Szkoda, bo Bartosz był w wyśmienitej formie, co potwierdził dzień wcześniej, gdy zajął szóste miejsce w finale biegu na 1500 m. Na tym dystansie tak dobrze nigdy nie wypadł.

Szósta pozycja Konopki to najlepsze miejsce Polaków w mistrzostwach.

Natomiast Maliszewska i Bzura w piątek na 1500 m odpadły w półfinale. Ta pierwsza została sklasyfikowana na 14. miejscu, Bzura na 11. Tawrel odpadła po pierwszym biegu, zajmując 23. miejsce.

Kontuzja wyeliminowała też Konopkę w niedzielę z rywalizacji na 1000 m. Tu także tylko wyszedł do eliminacyjnego biegu, by nie forsując tempa przejechać dystans. W tej konkurencji znowu najlepiej z Polaków wypadła Maliszewska, która w ćwierćfinale drugie miejsce (dające awans do półfinału) przegrała z zawodniczką z Bułgarii o długość krótszą niż połowa płozy łyżwiarskiej. Ostatecznie była 11., Bzura 12., a Tawrel 31.

- Bartosz, mimo kontuzji, jeździł, gdyż miał szansę wzięcia udziału w superfinale, w którym startuje ośmiu najlepszych zawodników mistrzostw - mówi Kamińska. - Zdobyte punkty pozwoliły mu na to, w superfinale nie zajął nawet ostatniego miejsca, był szósty. To pozwoli nam za rok wystawić do rywalizacji indywidualnej trzech zawodników.

Maliszewska w superfinale, na dystansie 3000 m, uplasowała się na siódmej pozycji.

Zawiodły sztafety. Maliszewska, Bzura, Tawrel i Anna Romanowicz w swoim pierwszym biegu zajęły trzecie miejsce - pierwsze, które nie dawało awansu do finału. Zostały sklasyfikowane na piątej pozycji. Natomiast Konopko, Dariusz Kulesza (Juvenia), Adam Filipowicz (AZS Opole) i Adam Kłosiński (Orzeł Elbląg) zostali zdyskwalifikowani.

- Podczas biegu na 22 okrążenia przed metą doszło do kolizji z Ukraińcami - wyjaśnia Kamińska. - Chłopcy zostali zdyskwalifikowani, ja twierdzę, że to rywale powinni ponieść konsekwencje. To z ich winy doszło do kolizji. Ale piąte miejsce dziewcząt także cieszy.