Białostockie siatkarki zagrają z liderem

Serią aż czterech zwycięstw z rzędu w ekstraklasie może pochwalić się tylko jedna drużyna - białostocki AZS! O kontynuowanie niezwykle rzadkiej w przypadku naszych zawodniczek passy będzie niezmiernie trudno. W sobotę zagrają bowiem w Muszynie z wicemistrzem Polski i obecnym liderem rozgrywek
Białostockie siatkarki sezon zaczęły od trzech porażek. Od razu pojawiły się głosy, że AZS w obecnych rozgrywkach może co najwyżej starać się o uniknięcie degradacji. Białostoczanki na przekór przeciwnościom, jak choćby kontuzja kapitan Joanny Szeszko, udowadniają, że wcale tak być nie musi. Zaczęły od pokonania na wyjeździe najsłabszej w lidze drużyny z Rumi. Następnie stoczyły zacięty, ale zwycięski, bój ze Stalą Mielec. Później wprawiły wszystkich w konsternację, gdyż w pokonanym polu zostawiły mistrzynie Polski z Bielska-Białej. W końcu w środę po zażartej walce wygrały 3:2 z Gwardią Wrocław.

- Serię rozpoczęliśmy w Rumi, co było niezwykle istotne, bo musieliśmy wygrać za wszelką cenę, gdyż graliśmy z najsłabszym zespołem w lidze - stwierdza trener białostoczanek Wiesław Czaja. - Następnie była przerwa w rozgrywka z uwagi na święta oraz nowy rok, którą naprawdę solidnie przepracowaliśmy. To przyniosło wygraną w Mielcu, a w końcu niespodziewane pokonanie Aluprofu i w środę Gwardii.

Białostoczanki mają już w dorobku dziesięć punktów i trochę oddaliły się od dwóch ostatnich miejsc w tabeli, które oznaczają grę o utrzymanie w lidze. Radość byłaby większa, gdyby w środę zainkasowały trzy punkty, zamiast dwóch.

- Rzeczywiście była na to szansa, bo w trzecim secie prowadziliśmy, ale w końcówce dziewczyny zaprzepaściły okazję na zdobycie kompletu "oczek" - przyznaje trener Czaja. - Był to taki mecz wzlotów i upadków z naszej strony. Cieszę się jednak, że dziewczyny po tym drugim secie, który był fatalny w naszym wykonaniu [AZS zdobył zaledwie osiem punktów - red.], potrafiły się podnieść. Zdobyliśmy dwa punkty i trzeba być z tego zadowolonym. Przecież nikt nie przypuszczał, że po meczach z drużynami z Bielska-Białej oraz Wrocławia dopiszemy do dorobku pięć "oczek". Wielu taki wynik wzięłoby zapewne w ciemno.

Z Gwardią kluczem do wygranej okazała się po raz kolejny zmiana taktyki podczas meczu. Czaja znowu postanowił przestawić Annę Klimakovą z ataku na przyjęcie, a ze środka siatki na atak przesunął Daianę Muresan. Od tego momentu gospodynie niemal niepodzielnie panowały już na boisku. Siatkarki Gwardii, które wcześniej w bloku zwracały przede wszystkim uwagę na Klimakovą, po zmianach nie mogły się połapać, komu piłkę wystawi Magdalena Godos.

- Wykonałem ten sam ruch, co w meczu ze Stalą w Mielcu i ponownie przyniósł efekt - cieszy się szkoleniowiec AZS-u. - W takim ustawieniu mieliśmy grać od początku sezonu. Jednak w inauguracyjnym spotkaniu w Łodzi funkcjonowało to fatalnie i musieliśmy coś zmienić.

Szkoleniowiec musi wracać do tego rozwiązania także dlatego, że kiepsko spisuje się Anka Martin. Przyjmująca z Rumunii w przedsezonowych sparingach prezentowała się bardzo dobrze. Wydawało się, że może być nawet czołową zawodniczką drużyny. W lidze niestety zawodzi. W środę w starciu z Gwardią prezentowała się koszmarnie.

- Nawet nie wiem, jak określić to, co wyprawiała - stwierdza trener Czaja. - Muszę chyba ponownie z nią porozmawiać, gdyż po prostu tak grać nie może. Podczas spotkania z Gwardią co prawda mówiła, że się źle czuje, ale nie wiem, czy mówiła tak, bo grała słabo, czy coś jej naprawdę dolegało. Szczerze powiedziawszy nie wiem, co się z nią dzieje. Nie wiem też jeszcze, w jakim ustawieniu zagramy z Muszynianką.

Białostoczanki na starcie do Muszyny wyjeżdżają dziś. Mimo czterech kolejnych zwycięstw, zdecydowanymi faworytkami sobotniej konfrontacji będą aktualne liderki rozgrywek. Muszynianka, która poprzedni sezon zakończyła na drugim miejscu w tabeli (w jej przypadku tylko drugim), podczas przerwy w rozgrywkach przeszła gruntowną przebudowę. Z drużyny odeszły m.in. związane z nią przez dłuższy czas Joanna Mirek (Budowlani Łódź) czy Dorota Pykosz (TPS Rumia). Sprowadzono za to reprezentantki Polski (Katarzyna Gajgał, Milena Sadurek, Joanna Kaczor) oraz Holandii (Caroline Wensink, Debby Stam-Pilon). W nowym zestawieniu Muszynianka dobrze sobie radzi w Lidze Mistrzyń (awansowała do kolejnej fazy rozgrywek), jak też w polskiej ekstraklasie (tylko jedna porażka).

- Muszynianka po porażce w poprzedniej kolejce z Treflem Sopot w środę wręcz rozbiła Centrostal Bydgoszcz i pewnie z nami będzie chciała rozprawić się równie szybko. My jednak do tego spotkania, po ostatnich wygranych, będziemy mogli podejść bez presji i może uda nam się coś ugrać. Fajnie byłoby podtrzymać dobrą serię - uśmiecha się szkoleniowiec AZS-u.



Program spotkań 8. kolejki

Sobota : Muszynianka Muszyna - AZS Białystok; TPS Rumia - Stal Mielec; Aluprof Bielsko-Biała - Gwardia Wrocław; Centrostal Bydgoszcz - Budowlani Łódź.

Poniedziałek : MKS Dąbrowa Górnicza - Trefl Sopot.

Tabela

1. Muszynianka Muszyna71719:6
2. Trefl Sopot71718:6
3. Aluprof Bielsko-Biała71516:9
4. Centrostal Bydgoszcz71113:14
5. MKS Dąbrowa Górnicza71013:13
6. AZS Białystok 7 10 13:14

7. Budowlani Łódź71012:13
8. Gwardia Wrocław7813:15
9. Stal Mielec779:16
10. TPS Rumia701:21
Dwa ostatnie zespoły po rundzie zasadniczej będą walczyć o utrzymanie.