Sport.pl

Asystent z Czarnogóry. Jagiellonia wygrywa w sparingu

Piłkarze Jagiellonii są niepokonani w sparingach. W środę wygrali 1:0 z szóstym zespołem ligi mołdawskiej Zimbru Kiszyniów. Kolejną asystę zaliczył pozyskany podczas przerwy w rozgrywkach Ermin Seratlić
To jeden z największych talentów piłkarskich w Czarnogórze. Dobrze spisywał się nie tylko w lidze, ale też w młodzieżowej reprezentacji swego kraju, zresztą teraz ma już podobno otrzymać powołanie do seniorskiej kadry. Różne kluby były nim zainteresowane, ale on z nami podpisał czteroletni kontrakt - mówił po pozyskaniu Seratlicia Cezary Kulesza, prezes i jeden z właścicieli Jagiellonii.

20-letni lewy pomocnik w sparingach pokazuje, że zachwyty nie były bezpodstawne. Już podczas obozu w Gutowie Małym prezentował się z dobrej strony. W pierwszym spotkaniu w żółto-czerwonych barwach (4:0 z Wartą Sieradz) zaliczył asystę. W kolejnym meczu (2:1 z Zawiszą Bydgoszcz) sam wpisał się na listę strzelców. Z kolei w starciu z Sokołem Aleksandrów Łódzki oba gola po jego podaniach strzelił Tomasz Frankowski.

- Być może to będzie kolejny młody zawodnik, którego uda się sprzedać za milion euro - zastanawiał się po pierwszym zgrupowaniu kapitan Jagiellonii.

Również na obozie w Turcji, na którym od poniedziałku przebywają białostoczanie, Seratlić jest wyróżniającym się piłkarzem. Wczoraj zaliczył asystę przy golu w starciu z ośmiokrotnym mistrzem Mołdawii. Podanie Czarnogórca na bramkę zamienił Bartłomiej Pawłowski, dla młodego napastnika było to już trzecie trafienie w przedsezonowych sparingach.

- Rzeczywiście Seratlić wypada dobrze i ma sporo asyst, ale najważniejsze, aby taką formę prezentował też w lidze - zaznacza prezes Jagiellonii.

- Na razie to są tylko sparingi i na oceny później przyjdzie czas - dodaje trener białostoczan Michał Probierz. - Podczas tych spotkań kontrolnych gramy też w różnych zestawieniach i testujemy pewne warianty. Naszej grze jeszcze dużo brakuje do poziomu, z którego byłbym zadowolony.

W ostatnich minutach wczorajszego spotkania piłkarze lidera polskiej ekstraklasy grali w osłabieniu. Jakub Słowik sfaulował w polu karnym jednego z rywali i sędzia usunął go z boiska. Miejsce w bramce Jagiellonii zajął Tomasz Ptak i od razu zaliczył udaną interwencję, obronił rzut karny. Piłkarze Zimbru nie zdołali wykorzystać gry w przewadze i spotkanie zakończyło się wygraną białostoczan.

- Wynik nie jest w tym momencie najistotniejszą sprawą, ale oczywiście cieszy to, że po ciężkich treningach zawodnicy potrafią strzelać bramki, wykorzystują okazje i wygrywamy kolejny mecz - stwierdza szkoleniowiec Jagiellonii.

Wczorajsze spotkanie najbardziej odczuli Bartosz Soczyński oraz Rafał Grzyb. Obaj nabawili się urazów.

- W przypadku Rafała jest to tylko lekkie stłuczenie, nic poważnego. Niestety Bartek ma natomiast problem ze stawem skokowym i na razie nie wygląda to najlepiej - wyjaśnia trener Probierz.

Kolejny mecz kontrolny białostoczanie mają w planach w sobotę. Wówczas to powinni zmierzyć się z dziewiątym zespołem ligi rumuńskiej - Astra Ploiesti. Rumuni mają już za sobą kilka sparingów podczas zgrupowania w Turcji, m.in. zremisowali 2:2 z Zimbru.

Jagiellonia Białystok - Zimbru Kiszyniów 1:0 (1:0)

Strzelec bramki : Bartłomiej Pawłowski (33.).

Jagiellonia - I połowa: Słowik - Kijanskas, Arzumanjan, Cionek, Józefiak - Makuszewski, Hermes, Grzyb Ż, Essomba, Seratlić - B. Pawłowski. II połowa: Słowik Cz - Norambuena, Skerla, Soczyński, Pejović - Jastrzębski (79. Ptak), Kaszczelan Ż, Lato, Burkhardt, Kupisz - Grzelak.