Siatkarze Ślepska mogą przedłużyć marzenia o awansie

W sali rywali przegrali dwa pierwsze spotkania. Jeśli w środę także zaliczą porażkę, będą musieli pożegnać się z marzeniami o awansie do ekstraklasy. Siatkarze Ślepska Suwałki podejmują Jadar Radom
Głównym celem postawionym przed sezonem przed zawodnikami z Suwałk, było spokojne utrzymanie w I lidze. Dlatego już awans do czołowej czwórki rozgrywek należy uznać za sukces. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. Włodarze klubu zapowiedzieli, że siatkarze dostaną dodatkową premię, jeśli wywalczą awans. Sami zawodnicy podkreślają, że wszystko jest możliwe.

- Liczę, że uda się nam jeszcze sprawić niespodziankę - zapowiadał trener Adam Aleksandrowicz, przed spotkaniami drugiej rundy play-off w Radomiu.

Niespodzianka była bardzo blisko. Co prawda suwałczanie przegrali oba mecze w hali rywali, ale w drugim ze spotkań dopiero po pięciosetowej walce.

- Mecze ze Ślepskiem były podobne do naszych spotkań z pierwszej rundy play-off z zespołem z Bielsko-Białej. Pierwszy pojedynek został wygrany stosunkowo łatwo i w drugim zaczęły się schody. Z umiarkowanym optymizmem jedziemy na trzecie spotkanie do Suwałk - mówi trener Jadaru Dominik Kwapisiewicz.

- Zabrakło nam naprawdę niewiele, aby z Radomia wrócić ze zwycięstwem - stwierdza natomiast przyjmujący Ślepska Kamil Skrzypkowski. - Niestety, w decydujących momentach setów w tym drugim spotkaniu popełnialiśmy błędy. Atakowaliśmy w aut, psuliśmy zagrywki, chyba po prostu zabrakło nam doświadczenia. Mimo to uważam, że jesteśmy wstanie odmienić losy rywalizacji. Wierzę, że nasze zmagania z Jadarem nie zakończą się już w środę.

Zawodnicy z Radomia są jednak w komfortowej sytuacji po dwóch wygranych we własnej sali. Rywalizacja trwa do trzech zwycięstw, tym samym jeżeli dziś (godz. 17, hala OSiR przy ul Wojska Polskiego) ponownie odniosą zwycięstwo, to awansują do finału zmagań o ekstraklasę.

- Mam nadzieję, że w środę zakończymy rywalizację, ale na pewno nie będzie to łatwe - ocenia Maciej Wołosz, przyjmujący Jadaru, który przed laty grał w Pronarze Hajnówka m.in. z obecnym szkoleniowcem Ślepska.

- Z Adamem bardzo się lubimy, ale teraz jesteśmy po przeciwnych stronach siatki i nie ma sentymentów, co pokazały chyba pierwsze spotkania - uśmiecha się Wołosz, który w pierwszym meczu w Radomiu wręcz rozbił suwałczan zagrywką.

- Musimy wygrać w środę. Nie mamy nic do stracenia, wszystko do zyskania. Musimy, ale też chcemy wygrać i zrobimy wszystko, żeby tak się stało - deklaruje za to trener Aleksandrowicz.