Jagiellonia. To jest mniejsze zło

W obliczu zarzutów, które zostały przedłożone mieliśmy dużą pewność, że jeżeli nie wypracujemy kompromisu to będziemy mieli zamknięty stadion. Mamy tutaj kompromis czyli mniejsze zło - mówi Krzysztof Mieszków, dyrektor ds. administracji i bezpieczeństwa Jagiellonii
Mówi Krzysztof Mieszków*

Dlaczego to klub złożył wniosek o częściowe zamknięcie stadionu?

Krzysztof Mieszków: - Wojewoda powiedział jednoznacznie, że na uwagi policji mógł zareagować w taki sposób, że mógł zamknąć cały stadion albo w ogóle. W obliczu zarzutów, które zostały przedłożone, mieliśmy dużą pewność, że jeżeli nie wypracujemy kompromisu, to będziemy mieli zamknięty stadion. Mamy tutaj kompromis, czyli mniejsze zło. Jest nam bardzo przykro z tego powodu, że dwa tysiące osób będzie musiało obejrzeć mecz w telewizji czy posłuchać w radiu, a nie na stadionie. To jest mniejsze zło.

Nie kalkulowaliście w ten sposób, że może lepiej będzie, jak stadion zostanie zamknięty na jeden mecz (sobotni z Koroną Kielce), a na pojedynek w ostatniej kolejce z Ruchem Chorzów, który może być bardzo ważny w kontekście walki o wicemistrzostwo Polski, będzie otwarty dla wszystkich kibiców?

- Z informacji, które usłyszeliśmy można było wnioskować jednoznacznie, że nie wchodzi w grę zamknięcie stadionu tylko na jeden mecz. Także mieliśmy alternatywę zamknięcie stadionu do końca sezonu bądź rozgrywania spotkań przy mniejszej ilości kibiców.

Kibicom będzie pewnie trudno zrozumieć, że sam klub zamyka część stadionu.

- Klub z własnej nieprzymuszonej woli nigdy nie zgodziłby się na to, żeby kibice nie zasiadali na trybunach. Musieliśmy wybrać mniejsze zło. Właśnie myśląc o kibicach, musieliśmy pójść na taki, a nie inny kompromis.

Nie będzie tak, że osoby, które zachowywały się w sposób naganny na ostatnich meczach, będąc na tzw. łuku, teraz wejdą na inne sektory?

- Mamy taki system identyfikacji kibiców, taką agencję ochrony i takie wsparcie policji, że do tego na pewno nie dojdzie.

Zmieniliście agencję ochrony? Gros zastrzeżeń policji było bowiem kierowane do pracy ochrony.

- Nie została zmieniona, aczkolwiek trwają z agencją bardzo poważne rozmowy. Na pewno zostaną zmienione te osoby, które sobie nie poradziły podczas ostatniego meczu. Ilość pracowników ochrony też zostanie wzmocniona.

Nie odbieracie tego wszystkiego jako zachowania stricte politycznego?

- Chciałbym, żeby to nie była decyzja polityczna, bo nigdy mieszanie sportu z polityką nie wychodziło na dobre. Mamy nadzieję, że sytuacja w polskiej piłce będzie uzdrowiona, ale nie będzie to się działo kosztem klubów i osób, które nie biorą udziału w burdach na stadionach.

Stadion został częściowo zamknięty do końca tego sezonu. Co będzie w przyszłych rozgrywkach?

- Te dwa mecze będą takimi spotkaniami próby. Poinformowano nas, że od zachowania widowni na tych spotkaniach będzie bardzo dużo zależało, jeśli chodzi o przyszły sezon.

* dyrektor ds. administracji i bezpieczeństwa Jagiellonii