Ekstraklasa. Kascelan: Marco to najlepszy zawodnik Czarnogóry

- Marco Cetković to najlepszy zawodnik Czarnogóry ostatnich lat - mówi defensywny pomocnik Jagiellonii, Mladen Kascelan.
Masz dla nas temat? Propozycję? Zgłoś to na Facebook.com/Sportpl >

Jagiellonia Białystok jest zainteresowana Marco Cetkoviciem, pomocnikiem mistrza Czarnogóry, Mogrenu Budva. Działacze Jagiellonii negocjują warunki jego transferu.

Paweł Orpik: Co się z tobą dzieje? Byłeś na zgrupowaniu w Gutowie z zespołem, ale wciąż nie trenujesz.

Mladen Kaszczelan: Jak się okazało problem właśnie w tym, że starałem się trenować w Gutowie. Niestety, mam naderwany staw skokowy w kilku miejscach i utrzymuje się stan zapalny. Jak się trenuje, to nie chce ustąpić. Nie chciałem odpuścić zgrupowania, ale teraz po rozmowie z trenerem, uznaliśmy, że w tym tygodniu będę już poddawał się tylko zabiegom.

To ciągnie się od meczu z Ruchem Chorzów?

- Już w 2. min miałem starcie w polu karnym z Michalem Peskoviciem. Potwornie bolało, ale grałem. W przerwie poprosiłem doktora o zastrzyk i grałem dalej, na blokadzie. Później musiałem pojechać na reprezentację. Gdybym był gotowy do gry na sto procent, zagrałbym od początku. Mimo wszystko trener powiedział, że mnie potrzebuje. Pozostawałem w gotowości i na tabletkach, obandażowany, z opuchniętą nogą zagrałem 12 minut. W końcu zrobiłem rezonans w Serbii i okazało się, że mam uszkodzony staw w trzech miejscach. Cóż, w aspekcie podejścia do kontuzji nie jestem chyba najlepszym przykładem. Ale taki już jestem, że zawsze chcę grać i daję z siebie wszystko.

Chciałbym, żebyś opowiedział trochę o kolejnym kandydacie do Jagiellonii z Czarnogóry, Marco Cetkoviciu.

- Nie chcę go przechwalić. Niech przyjedzie i sam pokaże, jaki jest dobry. Nie chcę, żeby wyszło, jak z Erminem Seratliciem. Najpierw wszyscy mówili, że to taka bomba, super, a jak początek rozgrywek mu nie wyszedł, to od razu odwrócili się plecami. Moim zdaniem to Ermin zapewnił nam później udział w Europie. Bez jego podań, strzałów nie bylibyśmy na czwartym miejscu. Mimo trudnego początku pokazał na boisku, że stać go na wiele, a powinno być tylko lepiej. Tak samo mam nadzieję będzie z Marco. Najlepiej może się o nim wypowiedzieć Luka Pejović, który grał z nim przez dwa lata w Mogrenie Budva. Obaj sądzimy, że Marco to najlepszy zawodnik Czarnogóry ostatnich lat. Gracz o usposobieniu ofensywnym, który może grać za napastnikiem, jak też z boku boiska. Jego największym atutem jest gra jeden na jednego. Potrafi w ten sposób zrobić przewagę. Ogrywa w środku boiska jednego przeciwnika, drugiego i gra pasy do kolegów. Z jego podań powinno być dużo goli. Zresztą jego wujkiem jest Predrag Mijatović - wiadomo to klasa światowa. A geny, to jednak geny.

Na pewno wiesz, na jakim etapie jest transfer Cetkovicia do Jagiellonii.

- Jestem tylko zawodnikiem i tego się trzymajmy. W sumie nie zostało jeszcze nic podpisane, ale jego przejście jest przesądzone, bo dał słowo, że przejdzie do Jagiellonii. Tak samo było wcześniej z Luką, chociaż on miał wtedy przez to trochę kłopotów, ale dotrzymał słowa. U nas to jak amen. Teraz Marco załatwia wizę, pozwolenie na pracę i wybiera się do Białegostoku. Jeśli nie w tym tygodniu, to w następnym powinien dołączyć do zespołu.

Jak reklamujesz Jagiellonię, skoro kolejny rodak tu trafia?

- Tak samo, jak Luce i Erminowi. To rozwijający się, ambitny klub, z dobrymi kibicami i dobrym zespołem. Wszyscy są tutaj za Jagiellonią. Ponadto klub jest stabilny, bez większych zaległości finansowych. To dla zawodników z zagranicy ma znaczenie. Potrzebujemy pieniędzy na czas, by normalnie funkcjonować. W Białymstoku zaległości są niewielkie. Nikomu nie życzę, by przeżywał to, co ja przez dwa lata w ŁKS-ie Łódź. Liczy się też ambicja, a wszyscy w klubie dążą do gry w pucharach. Myślę, że mamy szansę zajść daleko. Mogren - z całym szacunkiem - jak przejdzie pierwszą rundę, to pewnie odpadnie w drugiej.

Co wiesz o najbliższym waszym przeciwniku, Irtyszu Pawłodar?

- Grają tam m.in. zawodnicy z Serbii. A jeden z nich był na testach w ŁKS-ie, kiedy i ja tam byłem. Graliśmy też przeciwko sobie. Nie mam pojęcia, dlaczego Milan Nikolić nie załapał się do lepszego klubu, czy coś ma z charakterem, czy coś innego. To bardzo dobra lewa noga, zawodnik podobny do naszego Marcina Burkhardta. Z tym że jest bardziej agresywny na boisku, bardziej zadziorny, potrafi walczyć łokciami. Moim zdaniem bardzo porządny gracz, ale przekonamy się. Trzeba mieć świadomość, że w Kazachstanie chcą ścigać Europę, starają się ściągać coraz lepszych zawodników. Do tego są w trakcie sezonu, co jest ich największym atutem. Jednak jakość zespołu u nas jest większa. Myślę, że przejdziemy Irtysz, ale nie będzie łatwo.

Normalnie na tym etapie przygotowań do ligi piłkarze narzekają na zmęczenie. Jak jest w Jagiellonii?

- Mieliśmy krótką przerwę od poprzednich rozgrywek, ponadto trener przygotowywał nas ze świadomością, że nie może za mocno przycisnąć. Określiłbym to jako treningi wprowadzające do cięższych ćwiczeń. Celem jest przecież jak najlepsza gra w pucharach.

Przez kontuzję być może nie będziesz miał okazji pożegnać się z Jagiellonią na boisku. Dalej chcesz odejść?

- Chcę grać, nigdy nie pogodzę się z rolą rezerwowego. Ponadto mogę dostać niezłą ofertę. Na razie musiałem pogodzić się z kontuzją. Jest ciężko, ale co mogę zrobić, skoro nie dam rady trenować. Grając na 50 proc. możliwości oszukiwałbym siebie i kolegów. Najpierw muszę się więc wyleczyć, bo to jest najważniejsze, czy zostanę, czy odejdę. Cały czas czekam na konkretną ofertę. Menedżerowie prowadzą różne rozmowy, wygląda na to, że odejdę. Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu będę wiedział, co i jak.

Znani obcokrajowcy w Ekstraklasie. Większość zawiodła


Więcej o: