Sport.pl

Ekstraklasa. Wyprawa Jagi do Azji

Trening, obiad, wyjazd - tak w skrócie będzie wyglądał dzisiejszy dzień piłkarzy Jagiellonii. Białostoczanie wyruszają w podróż do Kazachstanu na rewanżowe starcie z Irtyszem Pawłodar w pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej
Po zwycięstwie na własnym stadionie 1:0 sprawa awansu do kolejnej rundy nie jest przesądzona. Niestety białostoczanie w czwartek nie wykorzystali znakomitej okazji, aby wygrać wyżej, wszak przez niemal godzinę grali z przewagą zawodnika.

- Czeka nas trudne spotkanie rewanżowe, tym bardziej, że Irtysz na własnym stadionie jest bardzo groźny. Wystarczy wspomnieć, że nie tak dawno wygrał u siebie aż 5:0 z liderem w swojej lidze [FC Astana - red.] - stwierdza trener Michał Probierz. - Nas jednak interesuje tylko awans i to jest najważniejsze.

Wczoraj piłkarze Irtyszu w kolejnym meczu w rodzimej ekstraklasie (w Kazachstanie gra się systemem wiosna-jesień) nie spisali się jednak rewelacyjnie. Zremisowali tylko 1:1 na własnym stadionie z trzecim od końca zespołem w ligowej tabeli FC Kairat, mimo że przez pół godziny grali z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla jednego z rywali. W spotkaniu tym trener Tałgat Bajsufinow wystawił skład zbliżony do tego, który rywalizował z Jagiellonią. W wyjściowej jedenastce doszło do trzech zmian. Jako rezerwowy na boisku pojawił się m.in. napastnik Murat Tleszew, który w czwartek nie mógł wystąpić z powodu kontuzji.

Kłopoty zdrowotne nie omijają natomiast ekipy Jagiellonii. Po czwartkowym spotkaniu problem z kolanem, po zderzeniu z bramkarzem Irtyszu Antonem Cyrinem, ma Tomasz Frankowski.

- Jest to chyba tylko zbicie, czyli lekki uraz, ale na razie Tomek nie będzie trenował i zobaczymy, jak będzie się czuł - stwierdza trener Probierz, który w meczu rewanżowym, tak jak w pierwszym pojedynku, nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanych m.in. Roberta Arzumanjana oraz Mladena Kaszczelana. Wraz z zespołem do Pawłodaru udadzą się z kolei El Mehdi oraz Luka Pejović, którzy też w ostatnim czasie zmagali się z urazami, ale już w czwartkowym spotkaniu siedzieli na ławce rezerwowych.

- Ustalamy jeszcze ostateczną kadrę, jaką zabierzemy na rewanż. Wszystko rozstrzygnie się w poniedziałek - twierdzi szkoleniowiec Jagiellonii.

ZOBACZ ZDJĘCIA Z MECZU JAGIELLONII BIAŁYSTOK Z IRTYSZEM PAWŁODAR



Dziś białostoczan przed południem czeka trening, a około godz. 15 wyjadą do Mińska. We wtorek opuszczą Białoruś i wylecą do Azji. W kadrze Jagiellonii na rewanżowy mecz z Irtyszem nie będzie za to na pewno żadnego nowego zawodnika pozyskanego przez klub. Co prawda podpis pod trzyletnią umową złożył już Marko Cetković (24-letni pomocnik, reprezentował ostatnio barwy mistrza Czarnogóry - Mogrenu Budva - gdzie strzelił osiem bramek), ale dopiero najprawdopodobniej we wtorek przyjedzie on do Polski.

- Za dużo jest formalności do załatwienia, aby mógłby on zagrać już w czwartek w Pawłodarze - tłumaczy Cezary Kulesza, prezes i jeden z właścicieli Jagiellonii.

W białostockim klubie nie zagra za to wyróżniający się w ostatnim sezonie w I lidze Miłosz Przybecki z Ruchu Radzionków. Co prawda włodarze Jagiellonii już wcześniej uzgodnili z nim warunki kontraktu, ale ten ostatecznie trafił do Polonii Warszawa. Z Polonii, ale Bytom, białostoczanie chcieliby natomiast sprowadzić Łukasza Tymińskiego. Na razie jednak czekają, co w sprawie defensywnego pomocnika zadecyduje PZPN (piłkarz stara się rozwiązać kontrakt z winy klubu z powodu zaległości).

Jeżeli chodzi natomiast o zawodników, którzy ostatnio z Jagiellonii byli wypożyczeni do innych klubów, to w sobotę w sparingu niemieckiego RB Lipsk (czwarty poziom rozgrywkowy) zagrał Krzysztof Król. Inny obrońca Andrzej Niewulis ma w nowym sezonie grać w II-ligowych Wigrach Suwałki.



Więcej o: