Channon Thompson już raz rozbiła Stal

Białostockie siatkarki niespełna miesiąc temu rozbiły Stal. Wówczas zespół do wygranej poprowadziła Channon Thompson. Czy w sobotnim meczu w Mielcu reprezentantka Trynidadu i Tobago spisze się równie dobrze?
Chciałem pogratulować Channon Thompson, która zagrała rewelacyjnie wchodząc z ławki. Ona była matką tego sukcesu - mówił po pokonaniu 3:0 we własnej sali Stali trener białostoczanek Czesław Tobolski.

- Channon to zawodniczka o niesamowitych cechach motorycznych. To tylko kwestia roku, dwóch i będzie jedną z lepiej grających siatkarek w lidze. Wpuszczam ją na boisko z pełną premedytacją i wiem, że zagra dobrze, chyba że przeszkodzi jej ten młodzieńczy polot - dodawał szkoleniowiec AZS-u.

Właśnie brak stabilności to jeden z mankamentów w grze reprezentantki Trynidadu i Tobago. Atakująca równie dobrze może zagrać kapitalne spotkanie, jak też zaliczyć kompletnie bezbarwny występ. Z drugiej strony też rywalki potrafią jej grę dobrze rozszyfrować. Wystarczy wspomnieć potyczki AZS-u z Gwardią Wrocław. W ligowym starciu atakująca zagrała przy fenomenalnej skuteczności 78 procent i poprowadziła drużynę do wygranej. W meczu Pucharu Polski zaliczyła bezbarwny występ. Jej pięć pierwszych ataków zostało zablokowanych i straciła zapał do gry. Czy w sobotę w pierwszym meczu barażowym o pozostanie w ekstraklasie w Mielcu ze Stalą Thompson wybiegnie w podstawowym składzie?

- Zobaczymy, na pewno postawię na zawodniczki, które tego dnia będą najlepiej prezentowały się pod względem psychiki. To będzie miało bowiem olbrzymie znaczenie w tym meczu - stwierdza trener Tobolski. - Wystarczy przecież przypomnieć nasze ostatnie spotkanie ze Stalą. Wygraliśmy 3:0, ale przecież w pierwszym secie nasza gra nie wyglądała dobrze. Dziewczyny wyszły na boisko spięte i omal nie przegraliśmy pierwszej odsłony.

- Prowadziliśmy wtedy 21:17 i wydawało się, że wszystko jest w porządku. Niestety wtedy weszła na boisko Thompson i odwróciła losy spotkania - wspomina Jacek Wiśniewski, trener Stali. - Nie jest jednak tak, że w ekipie rywalek najbardziej obawiamy się akurat Thompson. Przewaga zespołu z Białegostoku nad nami wynika przede wszystkim z tego, że ma on szerszy skład. My niestety borykamy się z problemami kadrowymi.

W ekipie z Mielca kontuzjowana jest m.in. libero Mariola Wojtowicz. Bez tej zawodniczki Stal grała już w ostatnim meczu rundy zasadniczej. Wówczas 1:3 przegrała z Atomem Trefl Sopot.

- Mariola ma problemy z kolanem i nie wiem czy będzie mogła zagrać w sobotę - mówi trener Wiśniewski, który po tym jak jego zespół przegrał w rundzie zasadniczej 0:3 w Białystok stwierdził, że nie chciałby z AZS-em grać w barażach.

- Rzeczywiście nie chciałem grać z AZS-em. Myślałem, że inaczej to się wszystko ułoży. Wyszło jak wyszło, musimy grać z zespołem z Białegostoku i mam nadzieję, że spiszemy się jak najlepiej - kończy szkoleniowiec Stali.

Rywalizacja między AZS-em i Stalą będzie trwała do czterech wygranych spotkań. Przegrany spada z ekstraklasy. Zwycięzca w kolejnej fazie o pozostanie w lidze będzie walczył z wicemistrzem I ligi.