Mocna zagrywka, ciekawy atak, niezłe przyjęcie i... nadwaga. Siatkarki z Trynidadu i Tobago grają w AZS-ie Białystok [ZDJĘCIA]

Siatkarki AZS-u pokonały w piątek 4:1 Siódemkę Legionowo. W składzie białostoczanek zagrały m.in. cztery zawodniczki z Trynidadu i Tobago
Piątkowy sparing był jednym z niewielu, chociaż ekstraklasa startuje już za tydzień, w którym trener Czesław Tobolski miał do dyspozycji niemal kompletną kadrę (z problemami zdrowotnymi zmaga się jedynie Anna Łozowska). Dopiero bowiem przed tygodniem do zespołu dołączyły cztery zawodniczki z Trynidadu i Tobago. Channon Thompson i Sinead Jack, grające w AZS-ie w poprzednim sezonie, oraz Krystle Esdelle i Rheeza Grant, pozyskane podczas przerwy w rozgrywkach. Z tymi zawodniczkami w składzie zespół z Białegostoku wziął w ubiegły weekend udział w turnieju w Baranowiczach. Wyniki nie były najlepsze. Jedna wygrana i trzy porażki.

W piątek białostoczanki rozegrały natomiast sparing we własnej sali. Ich rywalkami był beniaminek ekstraklasy z Legionowa. W pierwszym secie gospodynie rozbiły przeciwniczki. Duża w tym zasługa Thompson, która na początku partii pokazała to, z czego słynęła już w poprzednim sezonie, czyli bardzo mocną zagrywkę. Przede wszystkim dzięki jej dobrym serwisom AZS rozpoczął pierwszego seta od prowadzenia 7:0. Co ciekawe, Thompson zagrała jako przyjmująca, wcześniej odpowiadała jedynie za atak i na tej pozycji wypadła całkiem nieźle. Chociaż po jednym sparingu ciężko wyciągać daleko idące wnioski. Tym bardziej że siatkarki z Legionowa w polu zagrywki, zwłaszcza w pierwszym secie, spisywały się przeciętnie.

Obok Thompson w wyjściowym składzie na boisko wyszły dwie jej rodaczki Jack oraz Esdelle. Jeżeli chodzi o pierwszą z nich, to na pewno przybyło jej kilka kilogramów. Druga pokazała kilka ciekawych ataków, chociaż widać było jeszcze brak zrozumienia z rozgrywającymi. Ponadto leworęczna siatkarka nieźle wypadła w polu zagrywki.

Ostatnia z siatkarek z Trynidadu i Tobago - Grant - grała najmniej, gdyż tylko w piątym secie.

- Jeżeli chodzi o zawodniczki z Trynidadu i Tobago, to dużo pracy jeszcze przed nimi. One przyjechały nieprzygotowane [wcześniej były na zgrupowaniu reprezentacji - przyp. red.]. Wkładają całe serce w treningi, ale prawda jest taka, że trzeba je przygotować pod względem fizycznym i psychicznym, przećwiczyć taktykę - tłumaczy Czesław Tobolski.

Po gładko wygranym pierwszym secie, w drugim już nie było tak dobrze. Co prawda siatkarki AZS-u wygrały i to starcie, ale w ich grze było więcej prostych błędów. Brak zrozumienia było szczególnie widać w trzeciej odsłonie, którą białostoczanki przegrały. Dwie kolejne zakończyły się już jednak ich zwycięstwami (przed spotkaniem szkoleniowcy umówili się na rozegranie pięciu setów). W ostatniej partii bardzo dobrze zaprezentowała się szczególnie Sylwia Chmiel. To zresztą też ona zdobył ostatni punkt w starciu z drużyną z Legionowa.

- Jeszcze dużo pracy przed nami, ale piąty set mi się podobał. Bardzo często chodził potrójny blok, dziewczyny już troszkę inaczej się poruszały i to było to, co ćwiczymy - stwierdza szkoleniowiec AZS-u. - Oczywiście, że jeszcze jest dużo błędów w naszej grze, ale pracujemy nad tym, aby było ich jak najmniej.

W sobotę (godz. 11, sala SP 50 przy ul. Pułaskiego) ponownie siatkarki AZS-u zagrają z ekipą z Legionowa.

AZS Białystok - Siódemka Legionowo 4:1

Sety: 25:14, 25:21, 21:25, 25:22, 25:19.

AZS: Cabajewska, Thompson, Kurnikowska, Esdelle, Jack, Rzenno, Bulbak (libero) oraz Polak, Tomsia, Chmiel, Grant.

Siódemka: Skorupa, Gierak, Sołodkowicz, Maciejczyk, Michaljenko, Marinowa, Siwak (libero) oraz Bąk, Chojnacka, Jóźwicka, Łukaszewska.